Home » Azja » Bam. Twierdza podniesiona z ruin po trzęsieniu ziemi
Twierdza Bam i to co po niej zostało, kiedy nawiedziło je trzęsienie ziemi

Bam. Twierdza podniesiona z ruin po trzęsieniu ziemi

Share Button

Bam legło w gruzach w 2003 roku. Wcześniej wytrzymało 2500 lat w stanie co prawda nadgryzionym zębem czasu, ale wciąż dającym obraz dawnej potęgi tej potężnej glinianej fortecy. Do czasu kataklizmu było jedną z najczęściej odwiedzanych atrakcji turystycznych w Iranie.

Niestety chociaż Bam opierało się licznym wrogom, przetrwało wiele najazdów, wiele zmian rządzących, zwrotów historii, burz, susz i czego tam jeszcze, to nie oparło się siłom natury. Trzęsienie ziemi w 2003 roku prawie doszczętnie zrównało je z ziemią. Zresztą nie tylko ono rozpadło się pod wpływem wstrząsów. Zniszczeniu uległo też 95% okolicznego miasta, grzebiąc pod gruzami ponad 45 000 ludzi. Ale ponieważ życie toczy się dalej, ocaleni z kataklizmu odbudowali swoje domy, a irański rząd postanowił wznieść na nowo zniszczony Arg-e Bam.

Muszę powiedzieć, że po wejściu na teren dawnego, starożytnego miasta moje wrażenie było mieszane. Po pierwsze dlatego, że wstęp do tych ruin jest płatny i to słono. 150 000 riali to nie jest aż tak mała kwota, to około 4 dolarów co pomnożone przez ileś tam podobnych biletów do innych atrakcji w Iranie daje sporą kwotę. W Bam za taką cenę możemy obejrzeć morze glinianych ruin, krajobraz który zachował się po trzęsieniu ziemi. Kikuty domów, zawalone bryły leżące tu i ówdzie, podparte belkami, metalowymi prętami, by nie uległy dalszej destrukcji. By poczekały, aż rekonstrukcja dosięgnie także i ich.

Ale na szczęście Bam to już nie tylko ruiny. Ogromnym wysiłkiem i używając starych metod, w których mieszano glinę ze słomą i pewnie czymś jeszcze, archeolodzy na nowo odbudowali część zniszczeń i wciąż rekonstruują resztę murów górującej nad ruinami twierdzy. Przed nimi także odbudowa dawnych budynków. I co by nie mówić, rekonstrukcja robi ogromne wrażenie. Pal sześć, że tylko kilka procent tego co widzimy to oryginał, że reszta to wierna kopia tego co stało tu kilkanaście lat temu, przed kataklizmem. Obecnie odbudowano tu jedną, główną uliczkę, górującą nad miastem twierdzę i… jeden budynek w którym urządzono meczet. Akurat to ostatnie wygląda pokracznie. Mały hangar pośrodku morza glinianych pagórków. Ale czego innego można się spodziewać po państwie wyznaniowym?

Zniszczone w 2003 roku budynki powoli odzyskują blask

Zwiedzając, miałem farta. Spotkałem ochroniarza, który zgodził się, bym zszedł z wyznaczonej ścieżki, która pozwala na zobaczenie raptem niewielkiej część terytorium dawnego Bam. Chociaż z drugiej strony turystów jest tam tak niewielu (osobiście spotkałem chyba 5 przez godzinę zwiedzania), że nawet ochroniarzom nie chce się pilnować i patrolować terytorium Arg-e Bam. Wolą chronić się w swojej klimatyzowanej budce przy wejściu. Dlatego nawet bez pozwolenia można zejść z wyznaczonego barierkami szlaku i pochodzić po uliczkach między zawalonymi budynkami lub wejść wyżej na poziom odbudowanych już murów. Tu jednak trzeba uważać, w ziemi wciąż zieją wielkie dziury, które wyżłobiła szukająca ujścia woda deszczowa.

Do roku 2003 Bam było na obowiązkowej trasie wszystkich turystów odwiedzających Iran. Po trzęsieniu ziemi, nie było tam po co jechać, dlatego też ruiny  można było oglądać bezpłatnie. Teraz, po częściowej nawet rekonstrukcji Arg-e Bam ponownie powinien znaleźć się na turystycznej liście „must see”. Wiele jeszcze pracy przed Irańczykami, ale to co już wielkim wysiłkiem odbudowali, robi ogromne wrażenie i na pewno warte jest zapędzenia się w te okolice Iranu. Warto! Skoro ludzie walą drzwiami i oknami do Persepolis, które też jest kompletną ruiną, tym bardziej warto „zabłądzić” do odbudowanego w części Bam. Zresztą zastanawiam się, czy nie większe wrażenie robi widok tego morza ruin, które zostało po trzęsieniu ziemi.

Bam - po trzęsieniu ziemi w 2003 roku jest tu morze ruin

 


Wyświetl większą mapę

Share Button

About Paweł Osmólski

Amator podróży do Azji, którego wspomnienia zostały gdzieś na szlaku w Nepalu na ławeczce pod chałupą jednego chłopa. Kiedyś będę tam musiał wrócić i zabrać je do domu :) Preferuję samotne wyjazdy, bo tylko wtedy w drodze spotyka się najciekawszych ludzi. W czasie wolnym od pracy i podróży zapalony degustator piwa.

2 komentarze

  1. Witam, mam pytanie. Rozwazam zwiedzanie Bam i tak sie zastanwiam czy jest sens przyjechac np nocnym autobusem z Yazd, pozwiedzac kilka godzin (bardzo lubie ruiny) i potem jechac dalej do Shirazu?chyba ta opcja wydaje sie bardziej sensowana niz szukanie jakiegos noclegu. prawda?
    pozdrawiam i z gory dziekuje za odpowiedz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *