Home » Europa » Czechy » Mikulov czyli piękne czeskie miasteczko pachnące bzem
Panorama Mikulova Czechy
Zamek w Mikulovie wiosną prezentuje się przepięknie, kiedy dookoła kwitną i pachną bzy...

Mikulov czyli piękne czeskie miasteczko pachnące bzem

Share Button

Mikulov obłędnie pachniał bzem, a widok z Koziej Górki był równie piękny co otaczający mnie zapach. Jest coś niesamowitego w zabytkach rozrzuconych po miejscowościach, w których mało kto mógłby się spodziewać takich atrakcji. Czeski Mikulov jest tego doskonałym przykładem.

Małe miasteczko z dala od obecnych głównych szlaków, położone kilka kilometrów od granicy z Austrią, leżące, powiedzmy to sobie uczciwie, „gdzieś w polu”. Ale to, że nie jest to miejsce jakich wiele, widać już z daleka. Oto jadąc tu autobusem, bo trasę kolejową właśnie remontowali, na dobre kilka kilometrów przed granicą miasta widać położony na wzgórzu wielki, jasny kształt. Góruje nad okolicą jak niegdysiejsze kamienne zamki mające strzec okolicy, chronić okoliczną ludność w razie najazdów i zapewniać kontrolę szlaków handlowych, z których lokalny władca czerpał dochód. I trudno uwierzyć, że w średniowieczu ten dzisiejszy pałac, był jednym z takich zamków. Dopiero kolejne przebudowy doprowadziły go do stanu dzisiejszego. Ale o tym za chwilę.

Widok na Pałac w Mikulovie
Pałac w Mikulovie. Dzisiejszy kształt zawdzięcza licznym przebudowom, w obecnej bryle ciężko poznać dawny, średniowieczny zamek

Mikulov lata świetności ma dawno za sobą, jednak to co zostało, robi wrażenie do dziś. Na małej przestrzeni znalazłem wszystko, co niegdyś było ludziom potrzebne do życia, a co dziś stanowi o turystycznej tkance. Przyciąga nie obce wojska chcące gwałcić, palić a nade wszystko rabować, lecz turystów, którzy zamiast zubożyć, wzbogacą kasy lokalnych atrakcji i restauracji. Chociaż z drugiej strony tych odwiedzających nie jest tak wielu, jak na to wskazuje potencjał miejsca. Może to i lepiej, bo nie ma wielkiego tłoku, nikt się nie wciska w kadr, podczas robienia zdjęć i łatwo tu znaleźć miejsce tylko dla siebie. Nie zwiedza się zabytków w wielkich grupach, a np. ja załapałem się na zwiedzanie kościoła i grobowca Dietrichsteinów z przewodniczką, która była tylko dla mnie. Ot, biletu nie kupił na tą godzinę nikt więcej. I dziwić tylko może, że 2 maja  kiedy wiele osób ma wolne, kiedy język polski stał się pewnie na chwilę drugim językiem w Czechach, bo w długi weekend przyciąga tu rzesze rodaków, że w taki dzień pałac w Mikulovie był zamknięty. Dziwne. Ale gdybyście zastanawiali się, czy warto przyjechać i co można obejrzeć w Mikulovie, poniżej przedstawiam najpopularniejsze atrakcje.

Atrakcje Mikulova

Niezależnie, czy przyjedziecie tu autobusem, własnym samochodem czy pociągiem np. z Brna i tak zaczniecie zwiedzanie od uroczego, małego rynku. To miejsce, z którego w ciągu chwili można dostać się do większości atrakcji Mikulova.

Kościół czyli grobowiec Dietrichsteinów

To co od razu rzuci nam się w oczy, to bogato zdobiony z zewnątrz budynek, wyglądający na kościół a w rzeczywistości będący grobowcem rodu, któremu miasteczko zawdzięcza dzisiejszy wygląd i dawną świetność. To spoczywający w tym miejscu ród Dietrichsteinów przyczynił się do tego, że miejsce wygląda tak, jak widzicie. To była ich rodowa siedziba, a jako że w rodzie był nawet biskup, to jak łatwo się domyślić, nie klepali oni biedy. Zresztą wystarczy wejść do kościółka i wziąć udział w oprowadzaniu, by przekonać się, że było to prawdą. Pewną niedogodnością jest to że do grobowca rodu Dietrichsteinów można wejść tylko w zorganizowanej grupie i są one wpuszczane z przewodnikiem o każdej pełnej godzinie.

Grobowiec Dietrichsteinów
Grobowiec Dietrichsteinów w Mikulovie

Na nic były moje przekonywania w kasie, że ja i tak nie rozumiem czeskiego, to można mnie wpuścić samopas. Pani była nieugięta! I jakie było jej zdziwienie, kiedy wreszcie wybiła godzina, na którą miałem wykupione wejście, a chętny do zwiedzania byłem tylko ja. Dzięki temu pani mówiła po angielsku a nie po czesku 🙂 Wierzcie mi, że warto tu wejść nie tylko dlatego, że zostaniecie wpuszczeni na dach grobowca, skąd roztacza się wspaniały widok na rynek i okoliczne wzgórza. Wielką atrakcją jest też obejrzenie wystawionych w kaplicy trumien, które w większości wykonane są z brązu i na bogatych zdobieniach można długo zawiesić wzrok. Aż trudno uwierzyć, że to, co teraz jest kościółkiem z grobowcem, kiedyś było kaplicą loretańską, wzorowaną na tej z Rzymu. Jednak po pożarze, został tu zbudowany ten budynek, który właśnie zwiedzacie.

Kaplica grobowa w Mikulovie
Zdobienia grobowca robią wrażenie i zaskakuje to, że wewnątrz jest on bardzo ascetyczny i prawie pozbawiony zdobień.

 Rynek czyli kamienice i nie tylko

A jak już jesteście na rynku to rozejrzyjcie się dookoła, bo oto na pewno rzuci się Wam w oczy bogato malowany dom. To dom U Rycerzy, który zdobi renesansowe graffiti czyli sceny rycerskie i biblijne. Zapewne będziecie chodzili zdenerwowani, bo przed budynkiem będzie zaparkowany jakiś samochód, którego kierowca miał ułańską fantazję zostawienia pojazdu własnie w tym miejscu. Dziwne, ale jak widać legalne dla lokalsów. Jednak żeby nie było, to reszta tutejszych kamienic też jest pierwszej urody bo została niedawno odnowiona, zatem wszystkie prezentują się bardzo okazale i klimatycznie.

Kolumna Morowa na rynku w Mikulovie
Rynek w Mikulovie może jest mały, ale bardzo fotogeniczny, znajdują się tu zarówno fontanna, jak też kolumna morowa oraz liczne odnowione kamieniczki.

W oczy na pewno rzuci się Wam też słup stojący może nie na środku rynku lecz w jego pobliżu. To słup morowy lub też inaczej mówiąc kolumna Trójcy Przenajświętszej. To dość powszechne w czeskich miastach konstrukcje, które stawiane były w podzięce za ocalenie miasta od chorób, a w szczególności dżumy. Wystroju placu dopełnia fontanna, która kiedyś była ujęciem wody dla ludności. Można i tak, bo w końcu bez wody człowiek długo nie pożyje 🙂

 A może by spojrzeć na Mikulov z góry?

Widok na Mikulov Czechy

Jeśli stojąc na rynku, będziecie się zastanawiali, co by tu jeszcze obejrzeć, to poza oczywistością, o której za moment, polecam Wam najpierw małą, a nawet bardzo małą wspinaczkę. Oto jeśli podniesiecie głowę w kierunku północnym, zobaczycie tam stojącą na wzgórzu samotną wieżyczkę. To Kozi Gródek, będący niegdyś częścią umocnień miasta, a dziś jest po prostu wieżą widokową. I co prawda nie wszedłem na nią, bo… bo kiedy byłem już prawie, prawie na miejscu, spojrzałem za plecy. I westchnąłem z zachwytu, a jak się wypuści powietrze, to potem trzeba je gwałtownie nabrać. I oto doznania się skumulowały. Przed oczami miałem kapitalny widok na leżący u mych stóp Mikulov. Na pierwszym planie nad horyzontem górował zamek, a w nozdrza wdzierał się zapach bzu. Nie, nie był to pojedynczy krzaczek, który wydziela jakiś tam zapach. Oto byłem otoczony przez las bzów, które pachniały po prostu obłędnie. Jeśli mogę użyć tego porównania, to stałem otoczony przez zapach. I nie wiem, ile tak stałem i gapiłem się w leżące u mych stóp miasteczko, ale na pewno długo, bo nie wiem kiedy nadarzy się następna taka okazja. Ale wierzcie mi, że… a zresztą nie wierzcie, tylko rzućcie okiem na zdjęcie!

Widok na Mikulov w Czechach
Mikulov wiosną… widok na zamek broni się sam. Bzy, zapach i piękny widok <3

 Zamek w Mikulovie

Zamek to kolejna atrakcja czeskiego Mikulova. Niestety o nim Wam nie opowiem wiele, bo nie dane mi było obejrzeć go od środka. Niezrozumiałe jest dla mnie, że jego podwoje zostały zamknięte w czasie, kiedy miałby szansę zostać odwiedzony przez bardzo wielu turystów. Sam widziałem kilkanaście osób, które usiłowały otworzyć drzwi z napisem kasa i kupić bilet. Jedyne co mogły, to pocałować klamkę i zacząć zwiedzanie z zewnątrz. A wierzcie mi, że zamek robi wrażenie. Aż trudno uwierzyć, że ta smukła bryła, była kiedyś średniowiecznym, ponurym zapewne zamczyskiem. W 1249 roku został on nabyty przez ród Lichtensteinów, by następnie w 1575 zmienić właściciela i przejść pod władanie wspomnianych wcześniej Dietrichsteinów i to co widzicie, to zasługa tego właśnie rodu.

Zamek w MIkulovie
Zamek widziany od strony ogrodu

Konstrukcja najpierw zyskała kształt renesansowy, by następnie stać się barokową i taki kształt oglądacie w dniu dzisiejszym. Mając chwilę czasu, obszedłem konstrukcję dookoła, bo co prawda przyzamkowy ogród nie jest tak piękny jak park w Kromieryżu czy ten w nieodległym zamku w Lednicach, ale nie ma co się dziwić. Na wzgórzu, po prostu nie było miejsca na nic większego. O wnętrzach pałacu mam nadzieję dopisać słów kilka za jakiś czas, bo mam nadzieję, że do Mikulova wrócę.

 Inne atrakcje Mikulova

Kolejną atrakcją, aczkolwiek raczej do zwiedzenia przez chwilę, będzie tutejsza synagoga oraz pobliski żydowski cmentarz. Cóż, w Polsce żydowskie nagrobki często kończyły jako podmurówki w domach, jako płyty chodnikowe lub części ulicy. Słowem były budulcem. Tu jakimś cudem cmentarz zachował się w doskonałym stanie i jest największym tego typu obiektem w Czechach. Faktycznie jest tu bardzo klimatycznie, a nagrobki widać, że mają swoje lata. Fajnie, że przetrwały próbę czasu a szczególnie II wojnę światową.

Jeśli jeszcze macie niedosyt i chcecie obejrzeć więcej atrakcji, to na jednym ze wzgórz dostrzeżecie biały kościółek, możecie się tam wspiąć. Podobnie, jak możecie przejść kilka kilometrów spacerem do pobliskiej jaskini. W tych miejscach jednak nie byłem, zatem nie powiem Wam czy warto. Jeśli byliście, dajcie znać w komentarzu, jak było.

Dojazd do Mikulova

Jeśli przyjedziecie własnym samochodem, to rzecz jasna nie będziecie mieli problemu z zaparkowaniem go całkiem blisko rynku. Jest tam nawet parking. Ale jeśli chcecie dojechać do Mikulova komunikacją miejską, to zapewne będziecie jechali z pobliskiego Brna. Najwygodniej będzie kupić bilet na pociąg i z jedną przesiadką w miejscowości Břeclav dostać się na miejsce. Możecie też dojechać do Břeclava a następnie wsiąść w autobus 570 i także dojechać, ale podróż tym środkiem lokomocji potrwa dłużej. Zaletą jest to, że jeździ on co godzinę i jednocześnie możecie dojechać nim do pałacu w Lednicach.

Nocleg w Mikulovie

Powiedzmy sobie uczciwie, że większość turystów wpada do Mikulova na kilka godzin, tak jak ja, ale jeśli ktoś lubi zasmakować atmosfery małego miasteczka nocą lub np. chce wstać o świcie i wyruszyć na poszukiwanie wspaniałych kadrów do zdjęć, jakich na Morawach jest w tej okolicy mnóstwo, wtedy Mikulov będzie znakomitą bazą wypadową. Poszukajcie noclegu w tym miejscu, a na pewno coś znajdziecie. A jeśli nie chcecie szukać, to polecam nocleg w (Ne)vinna Kavarna – piękne i klimatyczne pokoje, a na dole aromatyczna kawiarnia. Raj dla kawoszy!

Share Button

About Paweł Osmólski

Amator podróży do Azji, którego wspomnienia zostały gdzieś na szlaku w Nepalu na ławeczce pod chałupą jednego chłopa. Kiedyś będę tam musiał wrócić i zabrać je do domu :) Preferuję samotne wyjazdy, bo tylko wtedy w drodze spotyka się najciekawszych ludzi. W czasie wolnym od pracy i podróży zapalony degustator piwa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *