Home » Azja » Turcja » Pamukkale – wapienne skały poniżej starożytnych ruin
Wystarczy odejść kilkadziesiąt metrów od głównego szlaku, którym spacerują turyści, by wapienne tarasy Pamukkale mieć tylko dla siebie. Tuż obok nich rozpościerają się ruiny starej fortecy
Wapienne tarasy Pamukkale w Turcji. Tu przyjeżdża się nie tylko po to, by obejrzeć ten cud natury, ale również po to... by popływać w sztucznych basenach.

Pamukkale – wapienne skały poniżej starożytnych ruin

Share Button

Pamukkale, można podsumować stwierdzeniem: Nie spodziewaj się za wiele, a nie będziesz zawiedziony. Główną atrakcją miasteczka są słynne wapienne tarasy oraz ruiny starożytnego Hierapolis, rozpościerające się na płaskowyżu powyżej.

Wapienne kawerny Pamukkale, przyrodnicza atrakcja Turcji

Wznoszące się kaskadowo wapienne tarasy Pamukkale, to przede wszystkim tłumy ludzi zajmujących ścieżkę wiodącą na górę. Ponieważ turysta pragnie nie tylko dobrego widoku, ale też „interaktywności”, na głównej kilkusetmetrowej ścieżce wiodącej od wejścia na sam szczyt, zbudowane zostały sztuczne, płytkie baseny, oblegane przez żądne ochłody tłumy. Wejście do naturalnych jest zabronione, bo zostałyby zadeptane i zniszczone. Zatem można je tylko oglądać. Wierzcie mi, że tłum jaki każdego dnia szturmuje tą naturalną atrakcję, jest zbyt liczny aby naturalne wapienne wgłębienia, pozostały w dobrym stanie. Ale na przysłowiowe otarcie łez dla turystów zostały przewidziane inne, ciekawe atrakcje. Podążając w górę, natkniemy się na ściany z których kaskadami spływa woda. W upalny dzień, nie można marzyć o niczym lepszym.

Płytkie baseny Pamukkale z wapienną wodą zachęcają do kąpieli
Pamukkale w Turcji. Turkusowa woda zachęca do wskoczenia w nią i ochłodzenia się. I jak widać znajdują się chętni 🙂

Tym bardziej, jeśli przed chwilą taplaliśmy się w mętnej wapiennej wodzie, to jest to doskonałe miejsce, by się opłukać. Albo też po prostu ochłodzić. W miesiącach letnich upał jest tak wielki, że po takiej kąpieli wyschnąć można w ciągu kilku chwil. Ścieżka dla turystów jest też naturalnym korytem, którym spływa pompowana na górę woda. W tym momencie warto podnieść głowę i spojrzeć na rozciągające się po naszej lewej ręce tarasy wypełnione wodą. Jeśli wejdziemy wyżej i pójdziemy alejką ciągnącą się wzdłuż brzegu wzniesienia, zobaczymy widok już nie tak zachwycający. W porze suchej, tarasy rozciągające się poza wzrokiem turystów idących główną drogą, nie są sztucznie nawadniane. Stanowią ogromną suchą pustynię, która jednak w porze deszczowej musi wyglądać magicznie.

Tarasy z których spływa woda, ciekawie kontrastują z położoną poniżej wapiennych tarasów równiną, na której leży Pamukkale
Górujące nad okolicą tarasy Pamukkale w czasie upałów są sztucznie zasilane wodą, by lepiej prezentowały się na zdjęciach. I co by nie mówić, stały się jedną z większych atrakcji Turcji.
Turyści tłumnie okupują górny poziom wapiennych tarasów Pamukkale. Kto ma dość słońca, ma możliwość schronienia w cieniu drzew
Naszczycie wapiennych tarasów pamukkale zbierają się prawdziwe tłumy turystów. Tak jak na zdjęciu.

Hierapolis. Starożytne miasto tuż obok tarasów Pamukkale

Jeśli znudzi się nam chlapanie w wodzie, warto wejść na szczyt wzniesienia i sprawdzić, co zostało ze starożytnego miasta Hierapolis. Za czasów świetności było to naprawdę ogromne miasto, obecnie kiedy wejdziemy na płaskowyż, przygniecie nas widok ogromnej pustki, z której tu i ówdzie wystają kikuty kolumn i rozrzuconych pozostałości dawnych murów. Na tle tej pustyni tym okazalej wyglądają ruiny wykutego w niewielkim wzgórzu teatru. Coś nie do końca zniszczonego wśród morza ruin.

Hierapolis ulica Frontinusa
Hierapolis ulica Frontinusa

Przez całą długość Hierapolis wiedzie pozostałość po głównej drodze dawnego miasta. Mierząca 1.5 km długości ulica Frontinusa. Kiedyś po bokach tej szerokiej na około 3.5 metra drogi stały piękne kolumnady, teraz to smutne kikuty i pozostałości, dające wyobrażenie o niegdysiejszej świetności. Idąc drogą, w jej północnym krańcu możemy zobaczyć dawną nekropolię i doskonale zachowane starożytne grobowce znamienitych obywateli Hierapolis. Idąc w kierunku nekropolii natkniemy się na jeden z lepiej zachowanych zabytkowych obiektów. To brama Domicjana z I wieku naszej ery, a obok jej zachowanego łuku zobaczymy jedną z trzech wież, które kiedyś strzegły wjazdu do miasta.

Hierapolis ulica Frontinusa

Na terenie Hierapolis poszukajmy wejścia do Plutonium. Jaskini która była źródłem władzy, inspiracji i dochodów dla ówczesnych kapłanów. W grocie wydobywał się dwutlenek węgla, który szybko uśmiercał wnoszone tam przez kapłanów zwierzęta, sami kapłani na czas pobytu w jaskini wstrzymywali oddech. Kiedy wyłaniali się z niej niosąc martwe zwierze, sami będąc w doskonałej kondycji, utwierdzali pielgrzymów w wierze, że są w bliskich kontaktach z bogiem. I jako tacy świadczyli usługi pośrednictwa między bogiem a zadającymi pytania o przyszłość wiernymi. Rzecz jasna nie za darmo.
Obecnie wejście do jaskini jest zabronione, po tym jak kilka osób, które weszły do środka śmiertelnie zatruło się gromadzącym się tam wciąż dwutlenkiem gazem.

Pamukkale. Informacje praktyczne

Kiedy dość już będziemy mieli zwiedzania i kąpieli w wapiennej wodzie, warto poszukać miejsca w którym można coś zjeść. Niestety Pamukkale jest pod tym względem dość ubogie. Nie znajdziemy tu licznych np. w Stambule czy innych większych miastach kebabów. Wybór jaki mamy, sprowadza się do kilku (dosłownie!) restauracyjek z dość wysokimi cenami i jednego baru, w którym można dostać coś na obraz i podobieństwo kebaba za rozsądną cenę.
Dla chcących zostać w Pamukkale dłużej: Baza noclegowa jest dobrze rozwinięta i mamy szeroki wachlarz możliwości. Jeśli dobrze poszukamy, za rozsądne pieniądze możemy mieć nawet hotel z basenem i śniadaniem wliczonym w cenę pokoju. (Np. Artemid hotel) Wieczorem warto pójść do parku rozpostartego u stóp wapiennych tarasów, które w nocy są podświetlane.
Najlepiej jednak przyjechać do Pamukkale na kilka godzin, góra pół dnia. Chyba, że zamierzamy wybrać się do oddalonego o około sto kilometrów Afrodyzjonu. Afrodyzja to bardzo dobrze zachowane miasto bogini miłości. Klimatem, dostępnością i możliwością spokojnej kontemplacji na głowę bije ono słynny Efez i pobliskie Hierapolis.

Share Button

About Paweł Osmólski

Amator podróży do Azji, którego wspomnienia zostały gdzieś na szlaku w Nepalu na ławeczce pod chałupą jednego chłopa. Kiedyś będę tam musiał wrócić i zabrać je do domu :) Preferuję samotne wyjazdy, bo tylko wtedy w drodze spotyka się najciekawszych ludzi. W czasie wolnym od pracy i podróży zapalony degustator piwa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *