Macedonia

Skopje. Miasto pomników i koszmarów architektury

1

Kiedy te ogromne kształty zaczęły się powoli materializować z porannej mgły, nie mogłem oderwać oczu. Śmiać się czy płakać? Bo to, jak wygląda dziś macedońskie Skopje, to wypadkowa jakiegoś koszmarnego żartu oraz trzęsienia ziemi. Dosłownego, nie w przenośni.

Podróż retro – pociągiem z Belgradu do Skopje

Zwiedzanie Skopje miało być tylko na moment. Taki chwilowy kaprys w drodze nad Ochryd. Bo też tym razem to nie Macedonia była celem, lecz Albania. Ale od początku… Najpierw z krótkiego snu po kontroli granicznej w moim luksusowym wagonie sypialnym, którym jadę nocnym pociągiem z Belgradu(6 euro dopłaty do zwykłego biletu) wyrywa mnie pan wagonowy, informuje że za kilkanaście minut będziemy w Skopje. Rad nie rad, wygrzebałem się z ciepłej pościeli i przygotowałem do wyjścia. I oto niedowierzanie już na samym początku…

Każdy dworzec kolejowy, który znam tętni życiem, perony pełne są podróżnych, w powietrzu unosi się dźwięk z megafonów zapowiadających kolejne pociągi oraz stukot kół walizek podróżnych. Tu powitała mnie cisza. I beton. Z mojego pociągu wysiadło może nawet nie 20 osób, które znikły w jakiejś ohydnej dziurze w betonie. Rad nie rad podążyłem tam i ja, chociaż miałem skojarzenia jak z teledysku Pink Floydów, gdzie ludzie lądują jako mięso w maszynie. Ta dziura była podobna. Ale… korzystając z tego, że dworzec kolejowy w Skopje jest tuż nad dworcem autobusowym, postanowiłem udać się w tamtym kierunku, by chwycić dalsze połączenie nad jezioro Ochrydzkie. Upewniwszy się, że połączenia są częste i w zasadzie co godzinę odjeżdża jakiś autobus do Ochrydy, pobiegłem na szybkie zwiedzanie Skopje.

Beton i koszmarne kanciaste wieżowce to codzienność w Skopje

Beton i koszmarne kanciaste wieżowce to codzienność w Skopje

Skopje po trzęsieniu ziemi

Najpierw zostawiłem w przechowalni bagaż (idzie się do kasy numer 3 i pokazuje, że chce się zostawić plecak), a potem uwolniony od ciężaru pomknąłem w mgłę, która spowiła miasto o poranku. Dobra mgła, wiedziała co robi. Chciała oszczędzić mój wzrok od widoku koszmarnych brył, zapełniających miasto. To jak Skopie wygląda dziś, jest skutkiem trwającego zaledwie kilkadziesiąt sekund trzęsienia ziemi, które nawiedziło miasto w 1963 roku. Wcale nie tak silny wstrząs nastąpił bardzo płytko, bo zaledwie 6 km pod miastem i to była główna przyczyna tak katastrofalnych skutków. W gruzach legło około 75% zabudowy.

Do odbudowy rzucił się cały świat i chociaż był to szczyt tzw. zimnej wojny do współpracy stanął wspólnie zarówno Zachód jak i Wschód. Istne porozumienie ponad podziałami. Konkurs architektoniczny na odbudowę Skopje wygrało dwóch Polaków (nazwiska niech zatrze historia, bo stworzyli pierwsze koszmary) i zaczęła się praca. To co wybudowano, było zgodne z tym, co budowało się wtedy w świecie, ogromne, kanciaste i pozbawione jakiegokolwiek dobrego smaku bryły. Gigantomania i koszmar architektury.

Skopje Macedonia Kamienny Most na rzece Wardar

Kamienny Most na rzece Wardar w Skopje. Pierwsze wzmianki o moście pochodzą z XV wieku, dzięki tej stałej przeprawie przez rzekę Skopje rozwijało się jako miasto.

Teraz bladym jesiennym świtem szedłem zamglonymi ulicami Skopje w kierunku Wardaru, rzeki nad którą leży Skopje. Pierwsze zdziwienie, że tu jest prawie jak w Londynie. Też jeżdżą czerwone, piętrowe autobusy. I kiedy szedłem sobie brzegiem rzeki, nagle z mgły powoli zaczął się wyłaniać pierwszy most dla pieszych, tuż za nim zamajaczyła sylwetka drugiej kładki. Nagle uświadomiłem sobie, że to nie ludzie stoją na moście, że o tej porze nie ma tu prawie żywego ducha, poza zabłąkanym Polakiem. Balustrada mostów gęsto upstrzona była kolejnymi pomnikami antycznych i mniej antycznych bohaterów, których nagromadzenie przybrało formy kuriozalne.

A wszystko to w scenerii równie “ciekawej” jak pomniki. Nad brzegiem Wardaru władze rozpoczęły budowę miasta stylizowanego na stare. To co powstaje to jednak czysty eklektyzm. Jest tu barok, jest tu renesans, jest tu klasycyzm, w sumie prościej będzie chyba czego tu nie ma. Nie ma bowiem ładu i składu, jest pełen misz-masz. Część budynków jest nienaturalnie wąska, jakby miały stanowić tylko parawan, wstydliwie zasłaniać coś z tyłu. Bo też i w rzeczywistości starają się ukryć szpetną architekturę powstałą podczas odbudowy Skopje po trzęsieniu ziemi.

Skopje pomnik Jeźdzca na koniu

Podobno to pomnik Aleksandra Wielkiego, ale z powodu sporów z Grekami, którzy tez roszczą sobie prawa do Aleksandra pomnik nazywa się “Jeźdźcem na koniu”

Skopje czyli pomnik na każdym rogu. Albo i dwa

Najlepsze jednak było dopiero przede mną. Po tym jak minąłem te budowane właśnie “stare” budynki, zbliżyłem się do CENTRUM Skopje. Po tym jak oderwałem wzrok od rzeczywiście starego kamiennego mostu nad Wardarem, spojrzałem w lewo i oniemiałem. Tuż przede mną na ogromnej kolumnie fontanny stał równie ogromny, tak ogromny, że aż nienaturalny pomnik jeźdźca na koniu. Ponoć to pomnik Aleksandra Wielkiego vel Macedońskiego, ale z powodu sporów z Grekami, Macedończycy nazywają ten pomnik “Jeźdźcem na koniu”. Okrążałem to ogromne “arcydzieło” i w tym momencie mój wzrok padł na Łuk Tryumfalny, który zamykał a może bardziej zaczynał jedną z ulic wiodących do placu.

Nie pozostało mi nic innego jak tyko rozejrzeć się uważniej i sprawdzić, czym mnie jeszcze zaskoczy Skopje. Okazuje się, że zagęszczenie pomników na metr kwadratowy jest tu chyba największe w Europie, a może i nawet na świecie i te wszystkie pomniki są jak najbardziej na serio w ramach projektu Skopje 2014 (projekt ma opóźnienie i w 2014 na pewno go nie skończą). Nie wiem, czy stawianie ich to leczenie jakiegoś macedońskiego kompleksu, czy też bardziej dobry żart, albo też atrakcja turystyczna, która ma przyciągnąć zwiedzających do miasta. Faktycznie, podobno przyciąga.

Cerkiew sw. Spasa w Skopje

Cerkiew św. Spasa to przepięknie rzeźbiony ikonostas. Warto poświęcić dużo czasu i przyjrzeć się rzeźbom detal po detalu. Arcydzieło sztuki

Ja podążyłem trochę dalej od głównego placu miasta, w kierunku wzgórza na którym stoi Kale, odbudowywana twierdza górująca nad Skopje. W tym rejonie nie ma wielkich budynków, spotkamy tu starą, kameralną i niską zabudowę. Tu z szeregów budynków co jakiś czas wyłaniają się minarety, ale też tu można odnaleźć cerkiew św. Spasa. Świątynia jest o tyle ciekawa, że jest wkopana w ziemię. Schodzi się do niej po schodach i jeśli zastaniemy ją zamkniętą na pewno warto poszukać obsługi z kluczem.

Bilet na pewno wart jest swojej ceny, bo w środku możemy podziwiać przepiękny i bogato rzeźbiony ikonostas. Na pewno nie wyjdziemy zawiedzeni. W tej muzułmańskiej części Skopje możemy też wypić kawę lub coś zjeść, bo to także rejon licznych knajpek. Jeśli zaś wrócimy i ponownie przejdziemy przez Kamienny Most, po przejściu przez plac napotkamy na muzeum Matki Teresy, która jak sama mówiła czuła się Skopjanką.

Muzeum Matki Teresy w Skopje

Muzeum Matki Teresy w Skopje

Niewątpliwie do Skopje jeszcze wrócę, bo tyleż tu śmiesznie co i strasznie. Ale też byłem tu tylko na kilka godzin w drodze dalej. A na pewno warto tu spędzić przynajmniej jedną noc a nie tylko poranek, może nawet warto tu zostać dłużej. Warto posmakować też nocnego życia miasta, warto spojrzeć na te pomniki, kiedy są podświetlone. I warto znaleźć budynek starego dworca kolejowego, który został jako niema pamiątka po 1963 a wskazówki jego zegara na zawsze zatrzymały się na godzinie 5:17. Godzinie trzęsienia ziemi. Wrócę tu. Może wtedy projekt Skopje 2014 będzie już zakończony i stawiane budynki zasłonią co miały zasłonić, a kto wie, może powstaną tu także nowe pomniki. Będzie jeszcze bardziej groteskowo. A wtedy pojadę w okolice Skopje i obejrzę jezioro Matka i pobliski kanion, wejdę na pobliską górę. I tak sobie myślę, że coraz więcej tych miejsc na ziemi do których będę chciał wrócić 🙂 To dobrze.

Skopje. Stylizowana na renesans i wszelkie inne style architektoniczne zabudowa w centrum. Projekt Skopje 2014

Skopje. Stylizowana na renesans i wszelkie inne style architektoniczne zabudowa w centrum. Projekt Skopje 2014


Wyświetl większą mapę

Paweł Osmólski
Amator podróży do Azji i po Europie Wschodniej, a szczególnie po Bałkanach. Jakoś tak mam, że marzenia same mi się nie spełniają, zatem robię wszystko, by je spełnić. Preferuję wyjazdy w pojedynkę, bo tylko wtedy w drodze spotyka się najciekawszych ludzi. Nie zawsze miłych, ale tylko tak można poznać prawdziwą twarz danego kraju. Wolę brudną prawdę niż lukrowane opowieści o jednorożcach. Dlatego moje opisy są czasami do bólu szczere ale zawsze prawdziwe. Dużo pracuję, w czasie wolnym piszę tego bloga i szukam najlepszego piwa na świecie :)

1 Komentarz

  1. Skopje jest po prostu oryginalne:). Faktycznie po przejściu Kamiennego Mostu można doznać szoku.
    Podróże w przystępnej formie – Czas na Bałkany

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.