Home » Europa » Ukraina » Kamieniec Podolski. Zamek na dawnym krańcu Polski
Widok na zamek w Kamieńcu Podolskim
Widok na zamek w Kamieńcu Podolskim

Kamieniec Podolski. Zamek na dawnym krańcu Polski

Share Button

Kamieniec Podolski – kiedy idziemy od Polskiego Rynku w kierunku fortecy i wreszcie zza zakrętu wyłania się zamek, nie da się zrobić czegoś innego niż tylko zatrzymać się z podziwu. Kamieniecka forteca robi wrażenie! Aż dziw, że została zdobyta tak łatwo!

W Kamieńcu Podolskim byłem drugi raz, pierwszy był chyba 10 lat temu. Miasto zapamiętałem jako podzielone na dwie części: ta pierwsza tętniąca codziennym życiem i ta zabytkowa, pogrążona w marazmie. I szczerze mówiąc niewiele się zmieniło. Tak samo jak 10 lat temu po wyjściu z autobusu na dworcu ogarnia nas chaos miasta, odjeżdżające autobusy, marszrutki, zachęty taksówkarzy, dookoła budy z mydłem i powidłem. Tylko teraz jest tego więcej, tak jak i więcej jest na dworcu ludzi.

Ratusz Polski w Kamieńcu Podolskim
Ratusz Polski w Kamieńcu Podolskim

Kamieniec Podolski – Stare Miasto, stare wspomnienia

Ale jest też druga część miasta, część która świetność ma już za sobą, kilkaset lat za sobą. To rejon blisko zamku, wewnątrz dawnych murów miejskich. Obszar, który kiedyś zamieszkiwany był przez 13 tysięcy osób, teraz często zieje pustką obszarami, które aż proszą się o odbudowę, o uzupełnienie brakującej tkanki miejskiej, wyrwanej w ciągu historii ostatnich lat. Tu od 10 lat nie zmieniło się prawie nic. Jest cisza, pustka i oczekiwanie na turystów. Chociaż może to wina nie miasta, nie braku zmian, ale czasu w którym przyjechałem? W końcu na Ukrainie dzieje się rewolucja, prawie wojna domowa, w końcu Rosjanie ochoczo wspierają separatyzm wschodnich regionów kraju i w świat idzie komunikat, że na Ukrainie trwa wojna. To z tego powodu nie przyjeżdżają tu np. Polacy, który co roku w weekend majowy szczelnie wypełniali hotele nie tylko w Kamieńcu, ale także w okolicznych miasteczkach. Teraz tylko dwa razy usłyszałem tu polską mowę. Raz od turystów z Ukrainy, którzy są lokalnymi Polakami, ale z innego rejonu kraju, a drugi raz od polskiego księdza, bo w Kamieńcu spałem w klasztorze u Paulinów.

Najpierw pokonujemy Most Turecki, a tuż za nim znajduje się zamek w Kamieńcu Podolskim
Najpierw pokonujemy Most Turecki, a tuż za nim znajduje się zamek w Kamieńcu Podolskim

Spokój… tak było 10 lat temu, tak było i tym razem. Pamiętam, że ostatnim razem to co zapamiętałem, to marszrutka leniwie stojąca w cieniu i czekająca na podróżnych, którzy jednak nie przychodzą. W pamięć zapadła mi też knajpa w Polskim Ratuszu, w której dostaliśmy niedopieczonego kurczaka 🙂 Tym razem też zaszedłem do tej knajpy, ale pomimo tego, że była otwarta, nie udało mi się w niej znaleźć obsługi… Kuriozalne?! Być może 🙂 Ale wypatrzyłem pianino, którego używaliśmy przy poprzedniej wizycie, pamiętam, że moja ówczesna dziewczyna zasiadła przy nim i urządziła mały koncert.  Poza pianinem, które być może teraz było bardziej rozstrojone niż kilka lat temu, w Kamieńcu nie zmieniło się wiele. Chociaż zmiany musiały nastąpić, o czym świadczy fakt, że tym razem knajp jest kilkukrotnie więcej. Nie zawsze są najwyższego sortu estetycznego, często pasują, jak pięść do nosa, ale są! Są i czekają na turystów, bo obecnie są na granicy bankructwa z powodu strachu ludzi przed podróżą na Ukrainę. A na dowód mych słów: ilekroć byłem w restauracji, byłem w niej SAM! Inaczej sprawa miała się z kawiarniami, te na terenie Starego Miasta były całe dwie i praktycznie zawsze byli w nich ludzie! Ale nie turyści, lecz lokalni klienci.

Zamek w Kamieńcu Podolskim

Ale do Kamieńca nie przyjeżdża się z sentymentu lub dla knajp czy pianina, ale aby obejrzeć zamek w Kamieńcu Podolskim. Starą polską fortecę strzegącą rubieży Rzeczpospolitej. I trzeba powiedzieć, że forteca wbija wręcz w ziemię swym chłodnym ogromem. Najpierw jest zakręt, zza którego powoli wyłania się forteca, potem nasz wzrok prześlizguje się niżej na Most Turecki prowadzący do bramy twierdzy i który jest wciąż wykorzystywany przez lokalny ruch samochodowy. Budowla wzniesiona w końcówce XV wieku wciąż ma się nieźle i udało jej się przetrwać zawirowania wielu wojen. Po przeprawie nad Smotryczem docieramy do bramy zamkowej przy której kupujemy bilet i już możemy obejrzeć wewnętrzny dziedziniec.

Dziedziniec zamkowy w kamieńcu Podolskim
Dziedziniec zamkowy w Kamieńcu Podolskim

Dookoła nas liczne baszty oraz na środku bardziej nowoczesny budynek w którym kiedyś było więzienie, a teraz jest muzeum z pamiątkami z wojny i epoki socjalizmu. Możemy wejść na blanki i spojrzeć na pobliski krajobraz, wypatrując zbliżających się do zamku wrogów. Widok z miasta z jednej strony i zielonych wzgórz z drugiej jest całkiem interesujący, chociaż nie ukrywam, że wolałem patrzeć na zieleń roślin, niż na niezbyt urodziwe bloki miejskie. Zatem nie mitrężąc, zmieniłem perspektywę i poszedłem w kierunku kazamatów urządzonych w lochach. I to jest absolutny gwóźdź programu, zwiedzania tego miejsca, bo kicz i brzydota tego, co zobaczymy robią wrażanie. Jakieś niekształtne i karykaturalne postacie, które ubrane są w jakoby stroje z epoki. Cóż, przynajmniej uśmiechnąć się można i wyjść z podziemia w doskonałym nastroju.

Lochy w Kamieńcu Podolskim a w nich muzeum to co na zdjęciu. Deczko to pokraczne, ale dość śmieszne.
Lochy w Kamieńcu Podolskim a w nich muzeum i to co na zdjęciu. Deczko to pokraczne postacie, ale dość śmieszne.

Tym razem zapragnąłem czegoś innego i przez dziedziniec pognałem w kierunku ogromnej baszty, której uchylone drzwi zapraszały do środka. A tu dla odmiany było to, co zastać można w prawie każdym zamku a czego w sumie nie rozumiem. Otóż z nieznanych przyczyn w zamkach zawsze musi być sala z muzeum tortur. Sala w której obejrzeć można z jaką lubością człowiek pastwił się nad człowiekiem w imię jakiś interesów. Mniej bądź bardziej partykularnych. W sumie muzeum sadyzmu. I to jest  chyba jakiś atawizm, bo te muzea zawsze są pełne ludzi niezależnie czy to Praga, Belgrad czy może Kamieniec Podolski. Nawet w Angkor Wacie przed stumetrową ścianą a której wyrzeźbione są wyrafinowane sceny tortur, zawsze kłębi się tłumek gapiów. By zatem nie przeszkadzać w zwiedzającym w kontemplacji, opuściłem salkę i pomknąłem do kolejnej wieży, z której można się było dostać na kolejne umocnienia i spojrzeć na okolicę oczami dawnych obrońców zamku, kiedy to do miasta zbliżali się Turcy. O czym za chwilę.

Wysokie mury, baszty i kamień nie obroniły zamku przed Turkami. Po krótkim oblężeniu twierdza padła w 1672 roku.
Wysokie mury, baszty i kamień nie obroniły zamku przed Turkami. Po krótkim oblężeniu twierdza padła w 1672 roku.

Zamek w Kamieńcu Podolskim stoi na wysokiej skale i u jego stóp w głębokim jarze płynie Smotrycz. Tuż obok wejścia na most, znajdziemy schody, które tuż obok elektrowni wodnej, zaprowadzą nas na dół i twierdza oglądana z dołu wyda nam się jeszcze potężniejsza. Warto pochodzić po tej okolicy, bo znajdziemy tu stare bramy, pozostałości dawnych umocnień, całkiem współczesne domy mieszkalne oraz cerkiew. Z tego miejsca warto pójść w górę jarem i skręcając w lewo, wejść na wzgórze leżące na przeciwko zamku, na którym stoi górujący nad okolicą krzyż. Z tego miejsca dostrzeżemy, że zamek w kamieńcu Podolskim to nie tylko stara twierdza, lecz także Nowy Zamek, umocnienia zbudowane tuż obok starych, ale spełniające bardziej nowoczesne standardy, pozwalające wykorzystywać nowoczesne środki obrony jak np. duże działa, które nie mieściły się na starych, kamiennych umocnieniach. Ta część nie jest już tak widowiskowa, ale i tak warto się na nie wdrapać. Nawet dlatego, że zwiedzanie ich jest bezpłatne 🙂 Z tej perspektywy nieźle widać, dlaczego zamek w 1672 roku tak szybko poddał się Turkom. Okazało się, że stara warownia, nie była przystosowana do prowadzenia nowoczesnej, jak na ówczesne warunki wojny. Na kamienne blanki nie mieściły się duże armaty, a ostrzał z okolicznych wzgórz skazywał obrońców na ciągłe niebezpieczeństwo bycia trafionym z góry.

Zamek w Kamieńcu widziany z dołu. Tu też znajdziemy zwykłe domy, cerkiew oraz średniowieczne umocnienia broniące zamku
Zamek w Kamieńcu widziany z dołu. Tu też znajdziemy zwykłe domy, cerkiew oraz średniowieczne umocnienia broniące zamku

Po tych wszystkich rozmyślaniach do Starego Miasta wrócimy drogą prowadzącą wzdłuż murów i przez most Turecki dostaniemy się na rynek, gdzie w okolicach polskiego ratusza możemy znaleźć jakąś restauracyjkę i napić się piwa, wina czy też coś zjeść. A jak się już najemy, pójdźmy sprawdzić, co zostało z dawnej świetności. W zakamarkach namierzymy stare baszty, fragmenty murów obronnych, kościoły. Jest tu co oglądać i chociaż część budynków jest w opłakanym stanie, to miejmy nadzieję, że wytrzymają jeszcze kilka lat, kiedy znajdą się pieniądze na ich gruntowny remont.

Czerwone kopuły z jakimiś czarnymi symbolami przypominającymi pająki. Oto zamek w Kamieńcu Podolskim widziany nocą
Czerwone kopuły z jakimiś czarnymi symbolami przypominającymi pająki. Oto zamek w Kamieńcu Podolskim widziany nocą

Po całym dniu zwiedzania, udałem się do kawiarni na ciastko, kawę i… wino. A ponieważ dobrze się siedziało, nawet nie zauważyłem, kiedy się ściemniło. Niewiele się zastanawiając, postanowiłem obejrzeć zamek nocą. W końcu tego typu średniowieczne umocnienia zazwyczaj bywają ładnie podświetlane. Nie wiem, który już raz przeszedłem przez rynek, odwróciłem oczy od kiczowatego neonu restauracji, potem był jeszcze znany mi zakręt i… oniemiałem. Udało mi się jeszcze zbliżyć do umocnień na początku mostu, z których jest znakomity widok na twierdzę i oniemiałem ze śmiechu i zgrozy. Przede mną stała twierdza Gargamela, prawie słyszałem miauczenie kota klakiera i poważnie zacząłem się zastanawiać, czy nie zacząć szukać smerfów. Ukraińcy postanowili przerobić zamek na coś w stylu Disneylandu, bo podświetlone krwawą czerwienią baszty przywoływały skojarzenia z lunaparkami. Cóż, w każdym świetnym miejscu, musi być łyżka dziegciu, popatrzyłem zbolałymi oczami na owo dzieło i poszedłem się napić. Takiego widoku nie można wytrzymać o suchym pysku…

Zaciekawiony Ukrainą? Przeczytaj : Krzemieniec. Miejsce urodzin Juliusza Słowackiego.

Nocleg w Kamieńcu Podolskim

Jedną z najpopularniejszych i jednocześnie najtańszych opcji jest nocleg w klasztorze Dominikanów. Ale nie bójcie się, nikt nie zmusi Was do modlitw jeśli nie chcecie. Klasztor dostosował znaczną część starej części do potrzeb pielgrzymów i turystów, jest tu stale gorąca woda, a lokalizacja tuż obok Rynku jest wymarzona. Jeśli jednak wolicie świeckie miejsca noclegowe, w Kamieńcu znajdziecie je bez trudu w dobrej cenie i dobrej jakości. Polecam nocleg w Hotelu Kleopatra, położonym w sercu starej części miasta, o przysłowiowy rzut beretem od Twierdzy. Wygodne łóżka, czyste pokoje, a dodatkowo możliwość korzystania z basenu, sauny, kręgli, bilardu… Doskonała jakość za bardzo przyzwoitą cenę.

Rzecz jasna w Kamieńcu Podolskim są również hostele, jak i miejsca noclegowe za kilkadziesiąt złotych, skorzystajcie z wyszukiwarki i znajdźcie coś dla siebie.

Share Button

About Paweł Osmólski

Amator podróży do Azji, którego wspomnienia zostały gdzieś na szlaku w Nepalu na ławeczce pod chałupą jednego chłopa. Kiedyś będę tam musiał wrócić i zabrać je do domu :) Preferuję samotne wyjazdy, bo tylko wtedy w drodze spotyka się najciekawszych ludzi. W czasie wolnym od pracy i podróży zapalony degustator piwa.

11 komentarzy

  1. Zamek w Kamieniu Podolskim wywolal u mnie skojarzenia z ta cala nasza wspaniala literetura historyczna, pisana ku pokrzepieniu serc, ktora chyba wszyscy czytamy z przyjemnoscia. Pozdrawiam serdecznie beata

  2. Im dłużej siedze poza Polską tym bardziej egzotyczna i atrakcyjna turystycznie ona mi wygląda;)
    Zamek prezentuje się przednio, ale te manekiny to bym wypieprzył, szpetne strasznie:)
    pzdr

  3. Te postacie/ manekiny faktycznie wyglądają dość nienaturalnie i dziwnie ;P …ale muszę przyznać, że w nocy zamek przedstawia się naprawdę imponująco.

    • Hmmm co ja poradzę, że wieczorową porą wygląda mi zamek w Kamieńcu Podolskim strasznie cepliowato?
      Taki gargamel, siedliszcze klakiera 😀
      Ale z drugiej strony także imponująco, kiedy odcina się na tle czerni nieba…

  4. W każdym miejscu na Ukrainie widać niedookreślenie jej tożsamości, czy to Rosja czy Europa, i wydaje mi się, że połączenie tego daje bardzo często kiczowatość czy popadanie w skrajności. Odniosłam takie wrażenie i 10 lat temu na Krymie czy Kijowie, odnoszę i teraz 😉

  5. Pięknie oświetlony, troszkę kicz ale i tak mi się podoba! Nie dziwię się, że oniemiałeś 🙂 Gratuluję knajpie obsługi, której nie da się znaleźć!

  6. Jedzenie Kamieniec Podolski – napewno nie polecam knajpy Maria Kozaka (po prawej stronie, wracając z zamku, czerwony napis) Podaja odgrzewane jedzenie, które nie jest nawet gorące, czasami trafiasz na zupełnie zimne kwałaki mięsa itp. Nas było 10 osób, czerwiec 2016, zamawialismy piwo, po dwa dania, nie mielismy wielkich wymagań. Wszystko podawane od niechcenia. Gneralnie dziadostwo. na koniec kiedy zwrocilem uwagę że powini przynajmniej dogrzac te posiłki, kelner stwierdził że nastepnym razem sie będa starać więcej. Widać że olewaja turytów bo mają ich zbyt wielu.

  7. byłem tam kilka dni temu. spokój cisza i zero turystów. polecam na nocleg hotel hetman, restaurację tam juz niekoniecznie (zimne “obiadowe” śniadanie) jako knajpkę w której daja dobrze i solidnie http://brama.in/
    w obrębie bramy miejskiej 🙂

  8. Mariusz-Cukruś

    Byłem w tamtym roku a teraz już wiem że znów odpalę motocykl i …6 Czerwca przez Kurowice gdzie jest grób policjantów rozstrzelanych przez radzieckiego czołgistę pojadę dalej na Kresy …..Pierwszy raz gdy tam byłem zostawiłem cząstkę siebie drugi raz pojechałem po tę cząstkę zostało więcej mnie tam teraz znów po raz któryś na moje kochane Kresy i do kamieńca Podolskiego na 7-8 dni pozwiedzać popatrzeć …. dotknąć i wrócić by znów zastanawiać się kiedy jechać ..a będę wracał tam ZAWSZE

  9. prosze o podanie jaka jest cena biletow na zamek w tym roku.dziekuje z gory za inf.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *