2

To był długi dzień, ostatni mój dzień w Laosie. Dziś skuterkiem dostałem się z Pakxe do Champasak, nawdychałem się kurzu, wypociłem litry wody, dałem łapówkę policjantowi, uciekałem przed burzą, na nudę nie narzekałem. Działo się. Na zwieńczenie mego pobytu w Laosie postanowiłem posiedzieć i “robić nic”. Poszedłem zatem na piwo, jak zawsze sam, bo też prawie zawsze jeżdżę sam, a wtedy jest mnóstwo czasu na rozmyślania i analizy. Zamawiam piwo, przeglądam przewodnik, wracam do starych zdjęć, planuję jutrzejszy dzień. I obserwuję ludzi dookoła.

Koło mnie siedzą Oni. Para która tak jak ja przyleciała tu na wakacje. Francuzi. To widać, po prostu. W Laosie byłej francuskiej kolonii to nie dziwi. Zwracam na nich uwagę, bo dookoła siedzą grupy rozwrzeszczanych młodych turystów, głownie z Azji. Ok tylko z Azji. Ich spokój i dystans wręcz nie pasuje do tego miejsca, a jednak czują się jak u siebie, ignorując okoliczny harmider, mają jakąś swoją tarczę, są oni i nie ma świata dookoła. Są, siedzą, milczą nawet nie patrzą na siebie. Ale tu nie ma “focha”. Każde z nich pogrążone jest w swoim świecie. Każde pewnie coś planuje albo wspomina. Dzień dzisiejszy czy może podróż sprzed 30 lat? A może myślami wracają do pracy? To nieistotne…

Ona: siwe włosy, delikatna biżuteria, okulary… Kiedyś pewnie piękność. To widać. Teraz czas i kolagen zrobiły swoje.
On: obleśna seledynowa koszulka bez rękawów i rzadkie długie włosy spięte w kucyk. Jakby chciał tym kucykiem zrobić na złość upływającemu czasowi. Przywrócić dawną młodość. Mimo że ta zaczesana w kucyk łysina wygląda dość kuriozalnie, a czas (taki truizm) i tak będzie płynął…
Siedzą i milczą, bo jak wdać, ile można mówić, skoro wszystko już powiedzieli? Może to ich 40 wspólne wakacje? Skoro byli już w wielu miejscach? Widzieli, smakowali, zachwycali się, rozczarowali, wracali, wyjeżdżali.. Siedzą i milczą, bo wszystko zostało już powiedziane. Ożywia ich na chwile nadejście zamówionego jedzenia. A potem znów wracają do milczenia. Bo rozumieją się już bez słów. Wszystko zostało już powiedziane, pewnie nawet kolejną podróż planują wzrokiem i delikatnym uśmiechem. Porozumieniem bez słów.
A może jest zupełnie na odwrót. Może.
Paweł Osmólski
Amator podróży do Azji i po Europie Wschodniej, a szczególnie po Bałkanach. Jakoś tak mam, że marzenia same mi się nie spełniają, zatem robię wszystko, by je spełnić. Preferuję wyjazdy w pojedynkę, bo tylko wtedy w drodze spotyka się najciekawszych ludzi. Nie zawsze miłych, ale tylko tak można poznać prawdziwą twarz danego kraju. Wolę brudną prawdę niż lukrowane opowieści o jednorożcach. Dlatego moje opisy są czasami do bólu szczere ale zawsze prawdziwe. Dużo pracuję, w czasie wolnym piszę tego bloga i szukam najlepszego piwa na świecie :)

Te artykuły też Cię zainteresują

2 Komentarze

  1. Sama nie wiem, czy to piękne czy smutne?…

    1. Też nie wiem. Chyba każdy musi ocenić sam…

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Więcej w Azja