Share Button

Fatima nie była na moim turystycznym szlaku. Dostała się, bo osoby z którymi wjechałem do Portugalii zapragnęły odwiedzić to sanktuarium, gdzie ponad sto lat temu doszło do objawień maryjnych. Ale przyznaję, że chociaż sporo już w życiu widziałem Fatima i to co się tam dzieje, zrobiło na mnie spore wrażenie.

Najpierw było zaskoczenie, bo kiedy dotarliśmy na ogromny plac przed górującym nad okolicą kościołem, zobaczyliśmy dwie wielkie grupy ludzi. Ta dalsza była zgromadzona obok dużej zadaszonej konstrukcji, ta bliższa, po przyjrzeniu, zaczęła się układać w… kolejkę. Kolejkę, jakie w naszym kraju widziano chyba tylko za PRLu, kiedy do sklepów rzucano papier lub mięso. Kolejka wiła się po placu i trudno nawet było wypatrzeć jej koniec. Podeszliśmy.

Bazylika w Fatimie

Ogień, który daje nadzieję na uzdrowienie

Zapach stearyny czuć już z daleka. Dobiegał z ogromnych pieców, jakie rozpalono w półotwartym budynku na skraju placu. To tam był cel tego zgromadzonego tłumu, ludzi, którzy jak się okazało po podejściu do nich, trzymali w rękach świece. I tylko nieliczni mieli małe świeczki, takie symboliczne. Większość miała dużych rozmiarów świece, a nieliczna część dzierżyła tak wielkie monstra, że śmiało mogłyby być używane przez średniowiecznych rycerzy podczas szarży na wrogie wojska. Jeśli rzecz jasna wojowanoby na świece 😉

Fatima ogień przy kaplicy objawień

Ale to jeszcze nic. Oto wprawne oko wychwyci wśród stojących także takich, którzy w rękach nie maja świec lecz dziwne kształty. A może nie dziwne a naturalne, bo są to np. nogi, wątroby, małe ludzkie figurki, ręce, głowy… ok, ludzkich części intymnych chyba nie ma oprócz piersi. A po co to wszystko? Zwyczaj głosi, że jeśli do ognia w Fatimie wrzuci się narząd wyobrażający to, z czym mamy problem, to zostanie on uzdrowiony. Tak samo robią pary, które nie mają dziecka i starają się o nie… one do ognia wrzucają figurki o kształcie dziecka. Można tu rzecz jasna wybrać płeć i spalić chłopca albo dziewczynkę. Czy to pomaga, nie wiem. Ale skoro ludzie to robią, to chyba dzięki temu czują się lepiej i mają nadzieję, na wysłuchanie przez Maryję…

Fatima woskowe części ciała

Jak widać zwyczajna modlitwa zdaniem ludzi nie pomaga, musi być wsparta czymś z obrzędów magicznych – np. spaleniem figurki. Księża też nie protestują, skoro na terenie sanktuarium stoi taki gorejący piec. Twierdzą, że to część portugalskiej tradycji i jeśli to ludziom pomaga, to niech palą. Ale proceder i tak został ograniczony, bo z tego co mówią znajomi kiedyś te wszystkie dzieci, nogi i inne narządy płonęły hurtowo, teraz to raczej margines – na stos idą głównie świece.
Tak czy siak fascynuje mnie to mieszanie się sacrum z profanum, z wiarą ludową, z zabobonami, z przesądami. Ale nie pierwszy to raz, kiedy katolicyzm pożycza coś ze zwyczajów i włącza to do swoich rytuałów. Żeby daleko nie szukać są to np. Wielkanoc, Boże Narodzenie, Zaduszki to socjologicznie i kulturowo fascynujący proces. Jeśli macie chęć poczytać coś więcej zajrzyjcie np. pod ten adres. 

Przyznaję bez bicia, że na własne oczy nie widziałem rzucanego do pieca żadnego organu, przy mnie rzucano tylko setki świec, zwyczajnych, prostych o różnych wielkościach. Ale widziałem w kolejce takich, którzy stali, trzymając  w rękach nogę i rękę z wosku, zatem niechybnie po to, by wrzucić to do pieca. Co więcej, na straganach i w sklepach także są do kupienia woskowe narządy i figurki, zatem jak jest popyt, jest i podaż.

Stragan z dewocjonaliami w Fatimie.

Fatima jako miejsce objawień

Poszliśmy dalej, w kierunku kościoła w Fatimie a konkretnie Bazyliki Matki Boskiej Różańcowej, gdzie znajdują się groby trojga dzieci, którym w 1917 roku ukazała się Matka Boska. Budynek świątyni zbudowano w miejscu, gdzie trójka dzieci zobaczyła błyskawicę, oznajmiającą przybycie Matki Boskiej.

Bazylika Matki Boskiej Różańcowej w Fatimie.

Tu warto obejrzeć się za plecy, bo plac przed nami jest imponujący – nic dziwnego, że może pomieścić pół miliona wiernych. A wnętrze? Mnóstwo wiernych, na środku ławki, w których jednak nie ma modlących się tłumów, tu ludzie raczej odpoczywali od panującego na zewnątrz upału – część z nich przeglądając na smartfonach internet. No i są też wolontariusze, dbający o to, by przy grobach pastuszków nie tworzyły się zatory pielgrzymów. Co poradzić, że niemal każdy chce tu zrobić zdjęcie.

Groby Hiacynty i Łucji w Fatimie

Groby Hiacynty i Łucji w Fatimie.

Chcieliśmy udać się jeszcze do kaplicy objawień, która znajduje się po prawej stronie, jeśli mamy za plecami bazylikę – to ta sama strona po której są piece do palenia świec. Niestety dla nas a stety dla pielgrzymów właśnie odbywała się tu msza i tłum szczelnie obstąpił figurę Matki Boskiej – w jej koronę wkomponowano podarowaną przez Jana Pawła II kulę, którą ranił go podczas zamachu Ali Agca.
Kaplica została zbudowana dokładnie w miejscu, gdzie w 1917 trójce dzieci objawiła się Matka Boska. Kiedyś rosło tu jeszcze drzewo, ale niestety pielgrzymi kawałek po kawałku zabrali je do domu jako święte pamiątki, wierząc, że mają cudowną moc.

Fatima – kaplica objawień.

Do odjazdu autobusu do Lizbony mieliśmy jeszcze dwie godziny, zatem postanowiliśmy wykorzystać je i przejść drogą krzyżową, jaka wiedzie do kolejnego miejsca objawień Matki Boskiej. Widokowo całkiem przyjemne miejsce, wiodące pośród drzew oliwnych i w części pod gałęziami drzew, dających osłonę przed palącym słońcem. Wejście na drogę znajduje się tuż obok ronda, na którym znajduje się pomnik pastuszków, a który ufundowały portugalskie dzieci.

Na koniec zajrzeliśmy także do imponującego kościoła Trójcy Świętej, który znajduje się po przeciwległej do bazyliki stronie placu. I tu znów muszę przyznać, że miejsce mi zaimponowało. Jest ogromne! Przestrzeń w środku może pomieścić aż 8000 osób na miejscach siedzących, a do tego dochodzą przecież stojące! Ogrom!

Wnętrze kościoła Trójcy Przenajświętszej w Fatimie.

Jest jeszcze jedna fascynująca rzecz jeśli spojrzymy na Fatimę w skali makro. Nie jako na święte miejsce dla katolików lecz na cały organizm związany z kultem. Oto w miejscu małej wioski, którą Fatima była w 1917 roku, powstało sporej wielkości miasto, które obsługuje wielotysięczny ruch turystyczny czy też lepiej powiedzieć pielgrzymów. Dlatego każdy pielgrzym znajdzie tu to, czego potrzebuje. Od noclegu poprzez restauracje po sklepy z dewocjonaliami. I rzecz jasna także wspomnianymi na początku woskowymi odlewami organów.

Dojazd do Fatimy

Fatima leży 55 minut od Porto i półtorej godziny od Lizbony. Nie dojedziemy tu pociągiem, ale z dojazdem autobusem nie będzie żadnego problemu, z Porto odjeżdżają one co godzinę a w szczycie nawet co pół godziny – autobusy przelotowe np. do Lizbony. Podobna częstotliwość jest z komunikacją z Lizbony – autobusy odjeżdżają w większości z dworca Rossio. Tylko kilka kursów jest z Lizbona Oriente. Warto sprawdzić na stronie: rede express.

Z dworca do bazyliki w Fatimie jest kilkaset metrów, zatem nie czeka Was długi spacer. Warto też zanotować, że z dworca odjeżdża kolejka turystyczna do miejsca, gdzie urodziły się dzieci, które doznały objawień.

Share Button
Paweł Osmólski
Amator podróży do Azji, którego wspomnienia zostały gdzieś na szlaku w Nepalu na ławeczce pod chałupą jednego chłopa. Kiedyś będę tam musiał wrócić i zabrać je do domu :) Preferuję samotne wyjazdy, bo tylko wtedy w drodze spotyka się najciekawszych ludzi. W czasie wolnym od pracy i podróży zapalony degustator piwa.

Phnom Penh stolica Kambodży, która nie zachwyca

Previous article

Weekend w Rydze, gdzie niby jest fajnie, ale czegoś tu brak

Next article

You may also like

Comments

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.