EuropaPolska

Zamek Książ. Zwiedzając zamek księżnej Daisy

0
Zamek Książ widziany z punktu widokowego
Zamek Książ widziany z punktu widokowego

Zamek Książ na pewno należy do najbardziej znanych atrakcji turystycznych Dolnego Śląska. Niektórzy powiedzą nawet, że jest największą atrakcją regionu. Bo jest niewątpliwie piękny, tylko jasny gwint, mam z nim problem. 

Zamek Książ najlepiej widać z punktu widokowego. Jest zjawiskowy, majestatyczny i piękny. Położony na tle zieleni lasów i wspaniale ukształtowanego Książeńskiego Parku Krajobrazowego, przyciąga wzrok. Zapewne na tle bezchmurnego, niebieskiego nieba lub malowniczy podświetlony nocą, zachwyca. Pewnie tak samo jest jesienią, pośród kolorowych liści. Cóż, ja na krystaliczne niebo nie trafiłem, a zamek zwiedzałem latem. Ale mówi się trudno i tak pięknie prezentował się na tle lasów.

Zwiedzanie Zamku Książ

Każde zwiedzanie zaczyna się obecnie od kupna biletów. Zatem i my, po tym jak zaparkowaliśmy na nieodległym parkingu, podeszliśmy pod zamek i ustawiliśmy się w kolejce do kasy. Był jeszcze wczesny poranek, zatem kolejka była skromna. Bilety były dostępne od ręki, zatem po chwili wchodziliśmy już do wnętrza. Pałac zwiedza się tym ciekawiej, że można kupić audioprzewodnik, który pozwala zatrzymać się w wybranym miejscu i odsłuchać historii. I w ten sposób poznajemy historię Zamku Książ od początku, po dzień dzisiejszy.

Makieta pokazująca, jak w XIV wieku wyglądał zamek Książ

Makieta pokazująca, jak w XIV wieku wyglądał zamek Książ

Przewodnik zwraca uwagę na kluczowe fakty i elementy. Dzięki temu np. nie przegapimy pozostałości najstarszych murów, które pozostały z zamku, który wzniósł jeszcze Bolko I. Ale jest też czas, by zapoznać się z makietami, jak wyglądał dzisiejszy pałac, kiedy pełnił jeszcze funkcje obronne dla tej części Dolnego Śląska i był zwany “Kluczem do Śląska”. Trasa poprowadzona jest tak, by odkrywać kolejne przebudowy i zmiany jakie zachodziły w murach. Bo też właściciele zmieniali się co jakiś czas i każdy odcisnął swoje piętno na tym imponującym kompleksie. 

Wreszcie przewodnik opisuje sale, przez które przechodzimy. Oczywiście trasa zwiedzania nie wiedzie przez wszystkie komnaty, bo tych jest tu kilkaset, jak przystało na trzeci co do wielkości zamek w Polsce. Pierwszy to krzyżacki Malbork, a drugi Zamek Królewski na Wawelu. Zobaczymy tu odrestaurowany Salon Biały, Salon Zielony, Salon Chiński… ale przede wszystkim Salę Maksymiliana. I tej ostatniej poświęcę więcej czasu poniżej. Zobaczcie też kilka zdjęć. 

Sala Maksymiliana. Wnętrze, które lśni

Nazwa Sala Maksymiliana pochodzi od fundatora barokowego skrzydła zamku Książ oraz tejże sali. Pomysł i fundusze na przebudowę pochodziły od Konrada Ernsta Maksymiliana. Remont i budowa trwała w latach 1722-1732. To wtedy zamek przestał być obronnym, a stał się piękną rezydencją. Miał olśniewać i onieśmielać tych, którzy przybywali tu z wizytą.

Sala Maksymiliana. Reprezentacyjna sala zamku Książ

Sala Maksymiliana. Reprezentacyjna sala zamku Książ

Czytając o Zamku Książ spotkałem się z opinią, że Sala Maksymiliana to najpiękniejsza sala na Dolnym Śląsku. Pozwalam sobie nie zgodzić się z tym twierdzeniem, bo o wiele większe wrażenie zrobiła na mnie sala balowa w klasztorze Cystersów w Lubiążu. A pewnie jeszcze większe wrażenie robi Aula Leopoldina we Wrocławiu. Tylko tej ostatniej nie miałem przyjemności widzieć na własne oczy.

Balkon dla orkiestry, która grała podczas uroczystości odbywających się w Sali Maksymiliana

Balkon dla orkiestry, która grała podczas uroczystości odbywających się w Sali Maksymiliana

Nie umniejsza to jednak Książowi, bo tu też jest bogato, pięknie i strojnie. Dwa duże lustra wiszą nad rzeźbionymi czarnymi kominkami z włoskiego marmuru. Przez ogromne okna wpada tu mnóstwo światła dziennego, ale by także po zmroku sala była oświetlona, nad głowami wiszą piękne żyrandole.
Tuż ponad nimi zobaczymy trzy balkony. To przestrzeń niegdyś przeznaczona dla orkiestry, która przygrywała bawiącym się poniżej arystokratom. Są też dwa inne małe balkony. Wychodzą one na salę z prywatnych pokoi właścicieli zamku. Są idealnie skomponowane z ozdobami, które prowadzą w kierunku wspomnianych wyżej kominków.

Kominek z czarnego marmuru w Sali Maksymiliana zamku Książ

Kominek z czarnego marmuru w Sali Maksymiliana zamku Książ

Prawdziwą wisienką na torcie jest tu jednak sufit i przedstawiona na nim scena. Jak przystało na tak znamienite miejsce, nad głowami gości przedstawiona jest mitologiczna historia. W centralnym punkcie mistrz Antoni Feliks Scheffler namalował na suficie mitycznego Pegaza. A tuż obok niego Atenę, która otoczona jest przez dziewięć muz. Każda z nich przedstawiona jest z atrybutami, związanymi z dziedziną, którą się opiekowały. Jedna z muz siedzi na kamieniu, na którym namalowano datę ukończenia plafonu – 1732. W rogach znajdują się medaliony, na których też umieszczono mitologiczne sceny i postaci. Jest zatem Apollo i Marsjasz, Atena i Arachne na kolejnym Erynie opuszczają Hades, by na czwartym nadlatujące Erynie niosły nieszczęście, gniew, zemstę i karę.

Ozdobny plafon w Sali Maksymiliana zamku Książ

Ozdobny plafon w Sali Maksymiliana zamku Książ

Niestety jak przystało na tak wspaniałe miejsce, to tu zatrzymuje się najwięcej osób i każdy z zadartą głową słucha opowieści i historii sączących się do ucha z audioprzewodnika. I z tego powodu ciężko o dobre zdjęcie Sali Maksymiliana. Bo nie ukrywam, że chciałbym w tej sali pobyć kilka minut sam… 

Ogrody zamku Książ

I kiedy zobaczymy już wszystkie komnaty przeznaczone do zwiedzania, wyjdziemy w jedną z najpiękniejszych przestrzeni. To pałacowe ogrody! Wcześniej była okazja podziwiać je z okien, ale z bliska robią nie mniejsze wrażenie, kiedy można pospacerować pośród idealnie utrzymanych klombów, rabat, przyciętych żywopłotów. W Zamku Książ zadbano o każdy detal, cóż… panująca tu przez 500 lat rodzina Hochbergów miała czas stworzyć i urządzić prawdziwą rodową siedzibę. Spójrzcie tylko na to zdjęcie, czyż nie jest pięknie?!

Ogród zamkowy w Książu

Ogród zamkowy w Książu

Inne atrakcje zamku

Oprócz górującego nad okolicą zamku w Książu jest jeszcze kilka miejsc, do których warto zajść. 
Jednym z najciekawszych są niewątpliwie podziemia zamkowe. Nie, to nie są starodawne piwnice, kazamaty, w których było więzienie, magazyny i sale tortur. Otóż w trakcie drugiej wojny światowej Niemcy włączyli Książ do tajnego projektu Riese. Jeśli kojarzycie Sztolnie Walimskie, kompleks Włodarz i Osówka, to o tym mowa. Pod zamkiem powstała sieć podziemnych korytarzy, a sam pałac też został przez hitlerowców zdewastowany, by dostosować go do potrzeb. Ale jaki był cel tych tuneli, tego na pewno nikt nie wie. Podziemia pod zamkiem Książ można zwiedzać, ale niestety pierwsze dostępne bilety na tą trasę można było kupić na popołudnie, zatem nie czekaliśmy.

Makieta podziemi wydrążonych pod Książem przez hitlerowskie Niemcy

Makieta podziemi wydrążonych pod Książem przez hitlerowskie Niemcy

Oprócz potężnego zamku jest tu też przepiękny park, po którym można spacerować godzinami. I warto to zrobić, bo przecież tak dojdziemy do punktu widokowego, z którego pochodzi najwięcej zdjęć zamku Książ. Jeśli będzie dobra pogoda, na pewno nie pożałujemy, że przyszliśmy na platformę widokową.
Oprócz tego jest tu też mauzoleum Hochbergów, gdzie spoczywają doczesne szczątki właścicieli Książa.

Alejka w parku prowadząca do zamku Książ

Alejka z ozdobną bramą prowadząca do zamku Książ.

Kolejnym miejscem, które powinno się znaleźć na Waszej trasie zwiedzania miejsc związanych z właścicielami zamku Książ, to palmiarnia. Znajduje się jakieś trzy kilometry dalej i możecie do niej podejść lub podjechać samochodem. 
Wewnątrz oprócz wielu egzotycznych roślin zobaczycie np. wybieg dla lemurów, które ganiają się ku uciesze dzieci i dorosłych. A kiedy ja zwiedzałem palmiarnię, była w niej przepiękna wystawa bonsai. 

Rośliny w palmiarni zamku Książ

Rośliny w palmiarni zamku Książ

Księżna Daisy. Pani na zamku Książ

Postacią nieodzownie złączoną z zamkiem Książ jest księżna Daisy, czyli Maria Teresa Oliwia Hochberg von Pless, po polsku zwana też Stokrotką. Skąd angielska arystokratka wzięła się na Dolnym Śląsku? Odpowiedź jest prosta: przez małżeństwo z tutejszym arystokratą. Poznali się w Londynie, gdzie jej przyszły mąż Hans Heinrich Hochberg był dyplomatą. Ślub był iście książęcy, a błogosławieństwa udzieliła ówczesna królowa Anglii Wiktoria. Świadkiem zaś był późniejszy król Anglii Edward VII. Jak widać początek był z tak zwanego wysokiego C!

Salon Biały na zamku Książ

Salon Biały na zamku Książ

Po ślubie Daisy wybrała Książ na swoją ulubioną siedzibę. Co prawda Hochbergowie jako ówcześni potentaci ekonomiczni mieli kilka okazałych siedzib, jak np. ta w Pszczynie, ale księżna najlepiej czuła się na zamku Książ. I to stąd prowadziła swoją działalność. Chociaż trzeba też przyznać, że arystokratka bardzo, ale to bardzo wiele podróżowała. Ponieważ jednak z czasem między nią a jej mężem nie układało się za dobrze, księżna poświęcała bardzo wiele czasu działalności społecznej. Czerpiąc z majątku małżonka, ale przeprowadzając też liczne kwesty, starała się dbać o uboższe warstwy społeczne. Powoli rodziła się jej legenda. 

Daisy zakładała darmowe szkoły dla robotnic, by dzięki wykształceniu, mogły być bardziej świadome i poprawić swój los. Dzięki niej spadła śmiertelność niemowląt, bo zaczęto rozdawać darmowe, pasteryzowane mleko. Zbudowała oczyszczalnię ścieków w Wałbrzychu, dzięki czemu częste epidemie tyfusu w tym rejonie odeszły w niepamięć. Dzięki niej zbudowano ośrodek dla niepełnosprawnych dzieci, opiekowała się sierocińcem dla dzieci robotników, inwestowała w przychodnie lekarskie.

Salon Zielony zamku Książ

Salon Zielony zamku Książ. W takich pomieszczeniach wiodła życie wielka filantropka, zabiegająca o godniejsze życie okolicznej ludności.

Podczas pierwszej wojny działała w Czerwonym Krzyżu, sama pomagała w szpitalach. Starała się wywierać presję na humanitarne traktowanie jeńców wojennych. Następne lata były dla Daisy trudne. Rozwód z mężem, postępująca choroba uniemożliwiająca normalne chodzenie, liczne przeprowadzki, problemy finansowe… Do Książa wraca w 1935 i wraca do niej to, co dawała. Okoliczna ludność przynosi jej własnej roboty ciasta i inne domowe wyroby.

Wszyscy pamiętają, co za młodu robiła dla chłopów i robotników. Dobro wraca. 
Niestety śmierć spotyka dawną lecz zubożałą już arystokratkę nie w Książu, który musiała opuścić i w którym panoszą się naziści, lecz pobliskim Wałbrzychu. 
Na pogrzeb pomimo zakazu władz przychodzą setki osób. Śmierć tak znaczącej dla regionu osoby, nie mogła przejść niezauważona. 

Historia zamku Książ

Kiedy dokładnie powstał zamek Książ? Tego nie wiadomo, ale można przypuszczać, że w tym miejscu z racji dogodnej lokalizacji obronnej stały wcześniej jakieś warownie. Pierwszy raz na kartach historii pojawił się w roku 1293, bo panem na Książu zaczął się tytułować Bolko I Surowy. Doceniając lokalizację zamku, przeniósł w to miejsce swoją siedzibę z Lwówka. Tak powstała “Książęca Góra”, zwana też “Kluczem do Śląska”. 

Lew strzegący wejścia do zamku Książ

Lew strzegący wejścia do zamku Książ

Nie ma co się skupiać na wymienianiu kolejnych władców na zamku, bo wielokrotnie przechodzi on z rąk do rąk. Jest zdobywany, sprzedawany i nadawany przez władców. Najbardziej doniosłą w skutkach datą staje się dla zamku 11 czerwiec 1509 roku. To w tym dniu Kunz von Hoberg staje się drogą kupna właścicielem zamku Książ. Ród Hochbergów zaczyna kilkusetletnie władanie nad zamkiem. Jeśli jesteście ciekawi, to pierwsze nazwisko jest zapisane bez błędu. Po prostu od 1714 roku ród zaczyna się zwać Hochbergami zamiast Hobergami.

Twierdza staje się siedzibą rodową, która kilkukrotnie ulega wielkim przebudowom. Pierwszą jest ta, którą inicjuje Konrad Ernest Maximilian von Hochberg. To wtedy zamek traci charakter obronny, za to pojawia się przedzamcze, dobudowane jest całe barokowe skrzydło, a także Dziedziniec Honorowy. Wtedy też powstaje pawilon letni, który w XIX wieku zostaje przekształcony na rodzinne mauzoleum.

Mury zamku Książ

Mury zamku Książ

Oczywiście wiatry historii mają wpływ także na zamek Książ. Podczas wojen jest on niszczony i plądrowany. Miało to miejsce chociażby w trakcie wojny trzydziestoletniej. Za każdym razem jednak zostaje odbudowany i odzyskuje blask. 
I dzieje się tak aż do 1941 roku, kiedy to Niemcy pod przywództwem Hitlera konfiskują zamek. Wtedy też zaczyna się budowa pod zamkiem tajemniczego kompleksu. Czemu miał on służyć? Nie wiadomo, być może miała to być jedna z kwater Hitlera, a może jakieś laboratorium lub fabryka? Nie ma tu zgodności, bo dokumentacji też nie ma. 
Ciekawostką na temat Książa jest natomiast to, że przez jakiś czas w zamku Książ przechowywano zbiory z biblioteki w Berlinie, tak zwanej Berlinki. Potem przewieziono je, w celu ukrycia do opactwa w nieodległym Krzeszowie.

Po tym jak wnętrza zamku przez kilka lat niszczyli naziści, dzieła zniszczenia dopełniają żołnierze radzieccy, którzy wywożą co się da na wschód do matuszki Rassiji. Zamek zaczyna niszczeć i jest pozostawiony sam sobie aż do roku 1956. Wtedy to konserwator zabytków z Wrocławia zaczyna zabezpieczenie i restaurację zabytkowych murów. A od 1974 zaczyna się rekonstrukcja wnętrz. 
Prace trwają rok za rokiem aż po dziś dzień, bo tak ogromny gmach wymaga wielu remontów i dbałości o wnętrza, dach i elewację. 
Dziś to muzeum, które co roku odwiedza kilkaset tysięcy turystów. 

Widok na zamek Książ z przedzamcza

Widok na zamek Książ z przedzamcza

Zamek Książ. Czy warto?

Na początku artykułu napisałem, że mam z zamkiem Książ pewien problem. I nie chodzi o to, że jest on brzydki, że żałuję, że przyjechałem, że w środku nic nie ma, że trzeba oglądać mury i używać wyobraźni. Nic z tych rzeczy! Problemem jest popularność tego miejsca. Dość powiedzieć, że rokrocznie odwiedza go 300 000 turystów. To tak potężna liczba, że w zasadzie uniemożliwia spokojne zwiedzanie.

Świadczy o tym chociażby fakt potężnych kolejek, które tworzą się przed zamkową kasą. A przecież oprócz sprzedaży stacjonarnej, sporo osób kupuje bilet online. Tak, to pozwala uniknąć stania w kolejce i można wejść zwiedzać “z marszu”. 
Ale… nie ma co się dziwić, że takie tłumy przyjeżdżają zobaczyć jedną z największych atrakcji Dolnego Śląska.

Chociaż przyznam, że chętnie przyjadę tu po raz drugi, jednak na pewno poza sezonem wakacyjnym. Nie tylko po to, by zrobić zdjęcie zamku przy dobrej pogodzie, ale też dlatego, że chciałbym zobaczyć drążone pod zamkiem tunele.

Książ. Ceny biletów, parking, informacje

Bilet do zamku Książ kosztuje:

  • Bilet normalny z audioprzewodnikiem do zamku i palmiarni: – 45 zł
  • Bilet ulgowy z audioprzewodnikiem do zamku i palmiarni – 35 zł
  • Bilet normalny zamek, podziemia, palmiarnia – 65zł
  • Bilet ulgowy zamek, podziemia, palmiarnia – 55zł
  • Bilet normalny do mauzoleum – 9 zł
  • Bilet ulgowy do mauzoleum – 7 zł
  • Podziemia bilet normalny – 29 zł
  • Podziemia bilet ulgowy – 24 zł

Tuż przy zamku istnieje mały parking, na którym da się zaparkować, ale w zasadzie nie ma tam prawie miejsca i obstawiam, że parkują tam głównie goście hotelowi. 
Dlatego proponuję kierować się w Google Maps na “parking główny przy zamku Książ”. Spory plac, na którym parkują nie tylko samochody osobowe, ale także autobusy. Oczywiście jest to parking płatny. Do zamku jest stąd około kilometr piechotą.

Bez samochodu do zamku można dotrzeć pociągiem. Dojeżdżacie do stacji Szczawienko i tu wysiadacie. I wyjścia są dwa: albo decydujecie się na spacer (odległość do zamku Książ to 3,5km), albo czekacie na autobus numer 12, którego część kursów przedłużona jest do zamku. Jeśli podejdziecie jakieś 900 metrów, to wybór poszerzy się jeszcze o linię numer 8. 

Nocleg w Książu

A jeśli chcecie spędzić noc w Książu, to kilkadziesiąt metrów od głównego kompleksu znajduje się hotel. Nie spędzicie co prawda nocy w zamkowych komnatach, ale w zależności od oczekiwań, standard możecie dostać niemal królewski. Jeśli zdecydujecie się na apartament. Ceny za taki nocleg są co prawda na książęcą kieszeń, ale możliwość jest. A raz lub kilka razy w życiu chyba można 🙂

Paweł Osmólski
Amator podróży do Azji i po Europie Wschodniej, a szczególnie po Bałkanach. Jakoś tak mam, że marzenia same mi się nie spełniają, zatem robię wszystko, by je spełnić. Preferuję wyjazdy w pojedynkę, bo tylko wtedy w drodze spotyka się najciekawszych ludzi. Nie zawsze miłych, ale tylko tak można poznać prawdziwą twarz danego kraju. Wolę brudną prawdę niż lukrowane opowieści o jednorożcach. Dlatego moje opisy są czasami do bólu szczere ale zawsze prawdziwe. Dużo pracuję, w czasie wolnym piszę tego bloga i szukam najlepszego piwa na świecie :)

Comments

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.