Home » Azja » Prostytucja w Azji. Dziwkarze i najstarszy zawód świata
Lotnisko w Bangkoku. Brama do Azji, port przylotu większości turystów ze świata. Także tych, którzy jadą tu głównie po seks.
Lotnisko w Bangkoku. Brama do Azji, port przylotu większości turystów ze świata. Także tych, którzy jadą tu głównie po seks.

Prostytucja w Azji. Dziwkarze i najstarszy zawód świata

Share Button
Powiedzmy sobie szczerze: Seksturystyka jest w Azji popularna. Niestety. Jest popyt i jest podaż, a może jest podaż więc jest popyt? Siedziałem sobie w knajpie w Phnom Penh i naoglądałem się, poszedłem do muzeum i naoglądałem się, byłem w Siem Reap tuż obok Angkoru i… też widziałem. Im biedniej w kraju, tym bardziej widać, że na seksie można zarobić.

Kambodża. Emeryci z Europy przyjechali na prostytutki

Siedzę sobie w knajpie w Phnom Penh i obserwuję ludzi, a że to stolica kraju to do niej, jak do mitycznego Eldorado ciągną wszyscy. Każdy liczy na zarobek, na łatwiejsze życie, na odbicie się od dna, bardziej tego dosłownego niż metaforycznego. Każdy liczy, że uśmiechnie się do niego bogini Fortuna, ale owa nie do wszystkich się uśmiecha. Siedzę sobie w knajpie w Phnom Penh, knajpa raczej dla „białasów, chociaż ceny zaporowe nie są. Knajpa tuż obok promenady, na której wzdłuż rzeki powiewają flagi wszystkich państw świata. Jest mi błogo i leniwie. Siedzę i piję soczek, czytam przywiezioną jeszcze z Polski gazetę. Relaks, idylla. Raz na jakiś czas podnoszę wzrok i patrzę co się dzieje dookoła, a dzieje się… właśnie przyszedł pan. Z wyglądu Europa, a jego towarzystwo to zdecydowanie nie Europa. Pan tak na oko może 75 letni, wszedł tu z dwiema Azjatkami. Nawet w sumie na pewno nie mają tyle lat co on, jakby były we trzy to zapewne też pan byłby starszy. I ciekawie to wygląda, one rozmawiają ze sobą po swojemu, pan się do nich uśmiecha i czasem też coś powie. Rzecz jasna one nie rozumieją, ale też się do niego uśmiechają. Chociaż to nie za uśmiech pan im płaci. Seks turystyka w Kambodży ma się dobrze.
 –
Siedzę sobie w knajpie w Phnom Penh i widzę, że wchodzi do niej pan. Na oko jakieś 60 lat, kojarzę go, bo coś do mnie zagadał w Muzeum Narodowym Kambodży. O coś pytał, coś opowiadał i między potokiem słów powiedział, że przyjechał tu ze swoim przyjacielem Tajem, który pokazuje mu Kambodżę, która podobno bardzo dobrze zna. Opowiada mu ciekawostki historyczne, pokazuje, jak żyją ludzie. Teraz widzę tego Taja, który wtedy gdzieś sobie poszedł, zwolniony pewnie chwilowo ze służby u białego „pana”. Taj ma na oko jakieś 15 może 16 lat, z twarzy wielkookie dziecko, cherubinek. Wypisz wymaluj wyrwał się z jednego z fresków w Kaplicy Sykstyńskiej. Chciałbym wierzyć, że to przyjaciel tego starszego Europejczyka, że to tylko przyjaciel. Ale za cholerę nie wierzę. Gejowska seks turystyka w Kambodży ma się dobrze. A może to jednak również pedofilia?
 –
Chodzę sobie po Siem Reap. Własnie przyjechałem z dziennej włóczędze po świątyniach Angkoru. Zapuściłem się w część zamieszkałą przez zwykłych ludzi, tych, którzy obsługują przyjeżdżające tu rzesze białych. Tych, którzy pracują miesiąc na zmywaku w knajpie za 50 dolarów. Szału nie ma, bo i co ciekawego w zwyczajnych budynkach? Nic. Wracam zatem do centrum, idę w kierunku zagłębia, w którym miesza się ten cały światowy tygiel, który przyjechał obejrzeć główną atrakcję Kambodży. Idę spokojnie rozglądając się to na prawo, to na lewo. nagle podbiega do mnie dziewczyna, ubrana całkowicie po europejsku, wymalowana jak na wesele chociaż średnio jej ten make up pasuje. Zaczyna mnie łaskotać i coś mówi. Ja nie znam jej języka, ona nie zna mojego. Mogę się domyślać o co jej chodziło. Domyślam się… Prostytucja na ulicach ma się dobrze.

Hotel. A w hotelu zawsze możesz zamówić prostytutkę

Przyszedłem do hotelu w Siem Reap. Rano zmieniłem lokum z jakiegoś hostelu na całkiem fajny hotel, tańszy i lepszy. Ale to nie jest trudne, jeśli czegoś nie poleca przewodnik Lonely Planet, to na pewno będzie tańsze. Te z marką nie starają się tak o klientów. Proszę pana na recepcji o klucz do mojego pokoju. Pan sięga po klucz, już wyciąga dłoń, ale szybko ją cofa. Z rozbawieniem i pewnością w oczach pyta mnie skąd jestem. Odpowiadam, że z Polski, kolejne pytanie czy jestem sam, bo pokój, który mam jest przecież dwuosobowy. Mówię, że sam i nie jego interes, skoro płacę. Pan nieprzekonany brnie dalej, twierdzi, że jeśli mam pokój dla dwóch osób, to nie mogę w nim spać sam. Że rzecz jasna załatwi mi dziewczynę.
Droczymy się przez kilka minut, jestem coraz bardziej zły. W pewnym momencie pan znów błyska okiem, widać, że wpadł na inny pomysł. Pan twierdzi, że jeśli nie podobają mi się Kambodżanki, to pewnie moja orientacja jest inna i oferuje, że chłopiec to też żadne problem. Że wszystko to no problem. Podchodzę do niego i wyszarpuję mu klucz z rąk. Mam już dość tej zabawy. Potem całą noc źle śpię, budzę się na najmniejszy dźwięk, za cholerę nie ufam recepcjoniście, czy mając zapasowe klucze jednak nie zadecyduje za mnie i nie naśle na mnie jakiejś „usługi”. Przecież to niemożliwe, że samotny białas przyjechał tu pozwiedzać a nie na dziwki. A nawet jeśli zwiedza, to przecież „wszyscy” przyjeżdżają tu też w innym celu. Prostytucja w Kambodży ma się dobrze.
I tylko jedno znajomi uważają za dziwne i nikt mi w to nie chce uwierzyć. Że będąc w Bangkoku nie byłem na Patpongu, nie interesowało mnie to, ale może następnym razem zajrzę. Tam podobno dopiero widać, jak  prostytucja w Tajlandii ma się dobrze. Zresztą nie tylko w Tajlandii cała Azja ma pod tym względem dużo za uszami, ale im biedniejszy kraj, tym wyższy wskaźnik prostytucji. Tylko, że kiedy ojciec sprzedaje własną córkę do burdelu, to już o kilka mostów za daleko. Chociaż co ja tylko o Azji, o tym, jak prostytucja wygląda na Kubie pisała np. Kamila.
I najsmutniejsze jest to, że ja widziałem nawet nie wierzchołek góry lodowej. Ja być może ową górę ujrzałem z daleka… I źle się siedzi w niektórych knajpach, bo jak człowiek ma czas, to widzi za wiele.
Share Button

About Paweł Osmólski

Amator podróży do Azji, którego wspomnienia zostały gdzieś na szlaku w Nepalu na ławeczce pod chałupą jednego chłopa. Kiedyś będę tam musiał wrócić i zabrać je do domu :) Preferuję samotne wyjazdy, bo tylko wtedy w drodze spotyka się najciekawszych ludzi. W czasie wolnym od pracy i podróży zapalony degustator piwa.

18 komentarzy

  1. Znajomy z pracy opowiadał jak to opala się na plaży w Kenii a tu podchodzi jakiś malec i łamaną angielszczyzną pyta: „Do you want to have sex with me mister ?”.
    Znajomemu kopara opadła… po chwili zaczął go odganiać, a dzieciak mówi, że ma też siostrę jakby co.

    Apropos Kuby, to co kraj to obyczaj. Inny znajomy jest fanem wyjazdów na Kubę, właśnie dlatego (przynajmniej według niego), że Kubanki jeśli mają ochotę na przygodny seks to po prostu to robią. Mówi jeszcze, że w Europie w takich sytuacjach jest dużo wstydu i uprzedzeń, np. co ludzie pomyślą.

    Sam uważam, że jest dokładnie odwrotnie, tzn. Europa staje się coraz dekadencka, lub jak kto woli „wyzwolona”.

    • A najgorsze, że jestem w stanie uwierzyć w to co napisałeś o Kenii. A po obejrzeniu kiedyś filmu „Raj, miłość” tym bardziej jestem w stanie.

      • Film Raj: miłość jest oczywiście przesadzony, żeby uwypuklić zagadnienie ale oczywiście… na co ja się w Kenii napatrzyłam to może Ci kiedyś przy soczku opowiem. To nie tylko Europejki, także Europejczycy. Choć dziecko mnie szokuje bo male dzieci są raczej chronione. ja się z prostytucja dzieci w Kenii nie spotkałam na szczęście i myślę, ze to jednostkowe przypadki (podobnie jak opalanie się na plaży – w Kenii na plaży nie da się opalać 😉 )

        • Nie mam pojęcia, czy da się opalać w Kenii, nigdy tam nie byłem i raczej nie będę; natomiast człowiek, którego cytowałem nie jest raczej bajkopisarzem fantastą. Ja mu wierzę.
          Ciekawi mnie tylko dlaczego do mężczyzny podszedł chłopak, na logikę powinna od razu iść siostra. Jak się nad tym zastanawiam, to może są to jakieś „gangi” dzieciaków, coś jak u nas wciskające kwiaty w knajpach. W takich bandach jest jakiś herszt, który ocenia sytuację i kieruje na „robotę”. Tak sobie gdybam…

      • Szkoda, że nikt się nie pokusił o napisaniu artykułu o rzekomych „seks turystach” Ale tych prawdziwych i ich opinij na temat ich celów podróży. Okazałoby się że należałoby zmienić ich definicję. Bo prawda jest taka, że sam seks jest tylko MOŻE 40% celem ich podróży. Bo pozostałe 60% to sama atrakcyjność przebywania w towarzystwie Tajlandek czy Wietnamek.

  2. Paweł, faktycznie walnąłeś bez owijania 😉
    Nie wiem jak zachowałabym się na Twoim miejscu w hotelu, ale pewnie bym po prostu wyszła z fochem, który i tak nic by nie zmienił, ale pewnie poczułabym się lepiej (babska logika 😉 ).
    Ej, ale mam takie pytanie – czy myśmy faktycznie wpadli w aż taką degenerację? Czy serio wszyscy stracili gdzieś te wpajane nam jednak od dziecka wartości? Ja wiem, że biznesmenowi z Niemiec co innego przystoi w Dojczlandzie, a co innego, gdy jest na wakacjach w Azji. Taka podwójna moralność.
    Bieda popycha ludzi do różnych rzeczy, zwłaszcza, gdy jest na to powszechne przyzwolenie.
    Z drugiej strony – gdyby nie było popytu, podaż by zdechła.
    Z trzeciej – te tłuste świnie wrócą z wakacji do swoich domów… bleh. I pomyśleć, że jutro będziesz z takim człowiekiem robił interesy. Degrengolada systemu wartości i totalne zepsucie 🙁
    (wiem, wiem, pomoralizowałam, tak czasem mam 😉 )

  3. Nie chcesz dziewczyny? Nie chcesz chłopaka? Cóż sobie ten recepcjonista pomyślał? A tak na poważnie, to prostytucja jest wszędzie. Była i będzie. Niech tam się sekszczą, tego nikt nie zmieni – tylko nie z dziećmi!

  4. Bardzo ważny temat! Ostatnio też myślałam, aby napisac o tym post.
    Ostatnio też rpzeczytałam genialną ksiązkę/reportaż „All inclusive. Raj, w którym seks jest bogiem” o seksturystyce i pedofilii na Dominikanie. Jutro będzie recenzja na moim blogu. A obecnie czytam „Niewolnice Władzy. Przemilczana historia międzynarodowego handlu ludźmmi”. Obydwie sa mega wciągające i dają dużo do myślenia. Pokazują jak my tez czasem możemy się stac elementem tego kręgu i procederu. Opowiada tez o hipokryzji rządów, które niby walczą z handlem ludźmi i seksturystyką a sami są jej klientami.
    Jeszcze kilak lat temu nigdy nie sięgnęłabym po taką literaturę, ale to kocham w podróżach, że otwierają oczy na różne sprawy, o których wcześneij nei myśłeliśmy. Gdy widzi się to na własne oczy, to daje do myślenia.

    • Tak naprawdę aby doświadczyć problemu seksturystyki nie trzeba jechać aż tak daleko. Ja się ze zjawiskiem spotkałem dawno temu w Rydze, trafiając do hostelu, gdzie po korytarzu latały gołe baby. Teraz zainteresowałem się tematem, bo kiedyś rząd zapowiedział walkę z procederem i ciekawiło mnie na ile słowa przelały się w czyn. Ze znalezionych w sieci informacji wynika, że za dużo się nie zmieniło a na Łotwie jest tyle prostytutek ile w całej Francji.

  5. Post problemowy, takie lubię. Nie odkryję nie wiadomo czego, bo zostało to gdzieś wyżej z resztą napisane – że prostytucja była jest i będzie. Jasne, nie każdemu musi to się podobać, nie każdy musi to akceptować. Moim zdaniem ogromny problem jest wtedy, gdy do prostytucji zwyczajnie się przymusza. I oczywiście wtedy, gdy dotyka ona dzieci. Na to nie może i nie powinno być zgody.

    • Znakomicie zdaję sobie sprawę, że prostytucja była, jest i będzie. Czy mnie to oburza? Chyba nawet nie, bo jak pisałem, to stare jak świat.
      Ale oglądanie dziadka z dwoma panienkami, które mogłyby być jego prawnuczkami… jest dziwne i irytujące.
      A jak widzę gościa, który wygląda na niepełnoletniego to kurwica mnie bierze :/ Tak zwyczajnie, po ludzku.

      • „Ale oglądanie dziadka z dwoma panienkami, które mogłyby być jego prawnuczkami… jest dziwne i irytujące.”

        Pawle, w niektórych dyskotekach to typowy widok. Są niepisane zasady, wg. których o ustalonej (późnej) godzinie zjawiają się starsi panowie i „rozweselone” do tego czasu „liceum” się do nich klei.
        O tempora, o mores!

      • Panie Osmólski, „….Ale oglądanie dziadka z dwoma panienkami, które mogłyby być jego prawnuczkami… jest dziwne i irytujące.”
        A to niby dlaczego??? To jest zgodne z naturą. I bardzo korzystne w starszym wieku. A wszystko reszta to tylko nawyki kulturalne. W jednym kraju oburzają a w innym jest to całkiem normalne. Inna sprawa że Polacy takim facetom mogą tylko pozazdrościć,

  6. Hej,
    dobry tekst, bez ceregieli, bez owijania, kawa na ławę. Stety/niestety tak jest, że wiele osób niezależnie od długości i szerokości geograficznej często wolą łatwiejszy zarobek – nic mi do tego, przy założeniu że wszystko dzieje się w zgodzie z prawem i z własnej woli. Choć obserwując to z boku to źle to wygląda…

  7. Mnie to bardzo raziło w Wietnamie szczególnie w Sajgonie. Młode dziewczęta ze starymi dziadami, aż czasem przykro było patrzeć.

  8. Dużo moich znajomych z branży IT miało okazję odwiedzić właśnie Azję biedniejszą i totalnie zostali zaskoczeni że tam wszyscy wchodzą komuś do łóżka dla kasy. Faktycznie, biały człowiek jest jak guru, którego w zamian za kromkę chleba seksem dobrze obsłużyć. Smutne to i choć kraje te walczą z tym procederem, to nie mogą go wygrać. Sami biali ludzie doprowadzają do tego, że prostytucja kwitnie. Fajny tekst, dobrze jest nagłaśniać te sprawy aby nie wpakować sobie z dobrego serca kogoś do pokoju – niby pokojówka, a …

  9. „…Faktycznie, biały człowiek jest jak guru, którego w zamian za kromkę chleba seksem dobrze obsłużyć.” Zwiedziłem prawie cały świat, ale żeby zrozumieć taką sytuację to naprawdę należy dobrze poznać dane środowisko. I dlatego jestem daleki od krytykowania czegoś co bardzo dobrze rozumiem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *