Wszystkie drogi prowadzą do Nizwy, można sparafrazować znane powiedzenie. I to nie jest przesadą, bo Nizwa powstała w miejscu, gdzie dawniej przecinały się kluczowe szlaki handlowe. Jak szlak handlowy, to pieniądze, a jak pieniądze, to trzeba je chronić. Nic przez stulecia nie chroniło lepiej niż zamki i forty. I właśnie dlatego Fort Nizwa, jest tak duży i dobrze chroniony.
Nizwa to miasto w północnym Omanie, w dzisiejszych czasach nie spełnia już tak kluczowej roli, jak niegdyś, ale to wciąż miejsce gdzie mieszka prawie 65 tysięcy ludzi. Od tysięcy lat w tym miejscu istniała oaza, zatem było to naturalne miejsce do osiedlania się. Przez pewien czas Nizwa była też stolicą Omanu, co prawda dziś stolicą jest Maskat, ale te miasta dzieli zaledwie 140km. Samochodem to zaledwie półtorej godziny jazdy, zatem możecie zrobić sobie jednodniową wycieczkę z Maskatu lub zwiedzić miasto przy okazji jazdy dalej w głąb Omanu. A warto tu przyjechać, bo to jedna z najpopularniejszych atrakcji Omanu.
O tym, że Nizwa jest stara, niech świadczy fakt, że o mieście myślał już prorok Mahomet w roku 630, kiedy wysłał do miasta osobisty list z prośbą, by mieszkańcy nawrócili się na islam. Co też się stało, a Mahomet w odpowiedzi na prośbę mieszkańców delegował nauczyciela, by przekazał im podstawy religii. Warto wspomnieć, że w owym czasie Nizwa była wspomnianą wcześniej stolicą Omanu. I chociaż stolica została przeniesiona, to miasto wciąż pełniło ważną rolę na skrzyżowaniu szlaków. Bogaciło się i piękniało. A także zbroiło, bo bogactwa trzeba chronić przed tymi, którzy chcieliby wyciągnąć po nie ręce. Dlatego też centrum Nizwy stał się potężny fort, rozbudowywany przez stulecia, ale w obecnej formie zbudowany w XVII wieku.
A o tym, że miasto było bardzo istotne, niech świadczą słowa ówczesnego naukowca i podróżnika Ibn Battua, który w XIV wieku tak opisał Nizwę: „Miasto u podnóża góry, otoczone sadami i strumieniami, z pięknymi bazarami i wspaniałymi, czystymi meczetami.”
Woda, woda była największym bogactwem w pustynnym, gorącym klimacie.
Fort Nizwa – stąd sprawowano kontrolę nad szlakami handlowymi
W Europie sercem miasta najczęściej bywały zamki, w Omanie nie jest inaczej, chociaż tu mówi się na nie forty. A fort w Nizwie jest chyba najpotężniejszym w całym Omanie, ale nic dziwnego, skoro miasto położone było na skrzyżowaniu kluczowych szlaków handlowych, a dodatkowo w żyznej oazie mającej własne ujęcia wody!
Fortyfikacje w Nizwie istniały jeszcze przez X wiekiem, ale ta potężna forteca, którą widzimy dziś, to założenie z roku 1660, które zlecił Sultan bin Saif. Ciekawostką jest, że budowa tak potężnego zamku trwała zaledwie 12 lat, ale w sumie nie ma się co dziwić. Nikt nie rozpisywał przetargu, a i odwoływać się nie miał kto. Sułtan zlecił i wymagał, a niedotrzymanie terminu mogło się zakończyć zakończenie życia dla budujących. Ot, władza absolutna sułtanów.
Forteca można składa się z dwóch części: fortu oraz cylindrycznej cytadeli. Całość stanowi w szczegółach przemyślany system, który miał maksymalizować szanse obrońców oraz sprawiać, że zdobycie umocnień było ekstremalnie drogie dla atakujących. Drogie w rozumieniu straty siły żywej czyli żołnierzy.
Widać to, kiedy wchodzimy za bramy fortu, bo po wejściu do twierdzy, nagle czujemy się, jakbyśmy byli w swego rodzaju labiryncie. Sporo tu korytarzy wiodących donikąd, schodów i drzwi. A idąc warto się rozglądać, bo tu nie ma przypadkowości: jeśli są drzwi, to trzeba je sforsować, a żeby je pokonać, trzeba wytrzymać uderzenie z góry. Bowiem nad drzwiami bardzo często znajdują się otwory przez które obrońcy mogli lać na głowy atakujących gorącą wodę, ale też wrzący olej daktylowy. W podłodze są zapadnie, pod którymi znajdują się puste przestrzenie, które dawniej zwierały zaostrzone pale. Na te pale nadziewali się atakujący, wpadający w dziurę w ciemnych korytarzach.
Osobnym bytem jest okrągła wieża czy też cytadela, będąca częścią fortu, ale niejako wieżą ostatniej obrony. Jej mury wznoszą się 10 metrów ponad poziom reszty fortu, okrągły kształt ułatwia obronę, bo był to najwyższy punkt w okolicy. A to powodowało, że posiadając potężne działa na szczycie i w murach, obrońcy mogli razić wroga, z którejkolwiek strony by nie przyszedł. Ogień artyleryjski dosięgał wroga szybciej, niż jego własne działa mogły zaatakować broniących się żołnierzy. Baczne oko dostrzeże, że w murach jest 9 stanowisk artyleryjskich. Na szczycie cytadeli znajduje się biegnący dookoła szeroki podest, z którego obrońcy mogli prowadzić ostrzał z broni ręcznej, jednocześnie chowając się za blankami.
Wierzcie mi, że wszystko tu zostało zmyślnie przemyślane. Także to, że na wypadek wojny zawsze posiadano tu potężne zapasy usytuowane w dolnych poziomach twierdzy. Ale kluczowa dla obrońców była woda, bez niej nie da się długo bronić. Ale na wypadek oblężenia obrońcy posiadali 4 studnie, których woda nie mogła być zatruta z zewnątrz. Jak widzicie, pomyślano tu o wszystkim.
Warto tu jeszcze napisać, że w pomieszczeniach, które dawniej służyły załodze i mieszkańcom zamku, dziś znajdują się sale muzealne. Znajdziemy w nich stare artefakty, które przybliżają nam kulturę Omanu. Zobaczymy tu to, co zazwyczaj w zamkach: ubrania, broń, ceramikę, stare artefakty. Warto zwracać uwagę na ściany, bo na nich wiszą grafiki, pokazujące, przekrój przez fortyfikacje i tłumaczące, jak działały.
Szczypta tradycji i kultury tuż obok fortu
A kiedy już zwiedzimy główny fort i jego umocnienia, warto poświęcić chwilę i zagłębić się w zakamarki okolic fortu. Tu dla turystów przygotowano kolejne atrakcje: zobaczymy np. jak wyplatało się dawniej ściany domów i płoty. Wszystko ręcznie, za pomocą liści palmowych. Obok jest też małe zoo, gdzie zobaczymy zwierzęta – są tu zwierzaki dość oczywiste jak wielbłądy i pospolite jak kozy, ale taki oryx?! No to już jest nie lada gratka!
Podobno odbywają się tu też pokazy grup rekonstrukcyjnych, ale niestety na taki pokaz się nie załapaliśmy. Szkoda.
A jak już się zmęczymy zwiedzaniem, to w cieniu fortecy można się napić kawy lub herbaty w lokalnej knajpce. O piwie zapomnijcie :p
Po wyjściu za mury, warto też pochodzić uliczkami starej części Nizwy, bo daje ona smak tego, jak dawniej się mieszkało. Wąskie uliczki, gliniane mury bez okien, bo okna nie wychodziły na ulice, domy mają dziedzińce i to tam toczy się życie rodzinne. Tak było kiedyś, tak jest i dziś.
Na koniec zaś możecie kupić pamiątki na tutejszym targu czyli suku. To jeden z najstarszych w Omanie, a handel tu ma już setki lat tradycji. Do dziś kupicie tu np. przyprawy, ale bez problemu zaopatrzycie się też w narzędzia ogrodnicze, bo kupić tu można niemal wszystko, także tradycyjne turystyczne pamiątki.
Systemy irygacyjne afladż
Afladż to nic innego, jak po prostu system rozprowadzania wody. Woda w pustynnym kraju jest wagę złota, ona decyduje o życiu i śmierci. To woda pitna, ale też woda służąca do nawadniania pól. Od piątego wieku naszej ery afladż zaczął się rozpowszechniać po terytorium Omanu. Afladż wywodzi się od czasownika „faladża” znaczącego tyle, co „rozdzielać”. Zatem to po prostu rozdzielanie wody. W Europie nazywamy to po prostu systemem irygacyjnym.
Afladż to system kanałów, które rozprowadzają wodę bijącą z głębokich źródeł. Co istotne kanały te są przede wszystkim podziemne. Wszystko po to, by woda nie parowała w gorącym omańskim klimacie.
W całym kraju powstało około pięć tysięcy takich systemów. Doceniło to też UNESCO, które pięć z istniejących afladży wpisało na swoją listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości.
A piszę to w tym miejscu z tego powodu, że jeden faladż (to liczba pojedyncza od afladż) istnieje w granicach Nizwy i jeśli macie ochotę go obejrzeć, to zajmie wam to chwilę. Faladż położony jest 7 kilometrów od fortu, samochodem to zaledwie kilka minut.
Falaj Daris nie jest może spektakularny, ale daje rozeznanie, jak dawniej rozprowadzało się wodę. W Nizwie dostępny i wciąż użytkowany odcinek ma około 200 metrów i znajduje się tuż obok parku.
Faladż jest wąskim i głębokim kanałem, obłożonym kamieniami, a woda płynąca tym korytem ma głębokość góra kilkudziesięciu centymetrów.
W pobliżu Falaj Daris jest też parking, zatem z parkowaniem samochodu problemu nie ma.
Fort Nizwa – kilka informacji praktycznych
Bilet do Fortu Nizwa kosztuje 5 riali czyli około 50zł od osoby. Może i drogo, ale po pierwsze to najczęściej odwiedzana atrakcja turystyczna w Omanie, po drugie naprawdę sporo w tym wnętrzu atrakcji. Sam fort jest pięknie odnowiony i można wręcz powiedzieć, że „pachnie nowością”, a ma przecież kilkaset lat! W środku są wystawy, co wcale nie jest takie oczywiste, bo w Forcie Bahla nie ma prawie nic.
Przed fortem znajduje się potężny i bezpłatny parking, nie mieliśmy problemu ze znalezieniem miejsca i zaparkowaniem samochodu.
Zwiedzenie wnętrza, spacer po okolicy zajmą wam jakieś 2 do 2.5 godzin.
1 Comment
Wow, Nizwa wygląda niesamowicie! 😍 Uwielbiam takie miejsca z historią i klimatem – Twój wpis tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że Oman trzeba wpisać na listę podróży.