Azja Uzbekistan

Co zobaczyć w Kokand. Od pałacu chana po wieczór w parku

Kokand to jedna z głównych miejscowości Doliny Fergańskiej w Uzbekistanie. Dolina jest tak żyzna, że nazywana bywa spichlerzem Uzbekistanu. Nic dziwnego zatem w tym, że była to bogata okolica, a jak pieniądze, to aż prosiło się, by inwestować je w rzeczy piękne. Jak np. pałace. Zapraszam Was do zwiedzania największych atrakcji turystycznych Kokand.

Do Kokand przyjechałem późnym popołudniem. Chwilę zajęło mi znalezienie jakiegoś hotelu, a potem po prostu poszedłem do parku. Celem był pałac, ale to po prostu po sąsiedzku.
Park powoli wypełniał się ludźmi i… zapachem lawendy, bo w parku są duże grządki, które obsiano lawendą. Fajnie było obserwować, jak ludzie po prostu żyją i cieszą się tym, że jest chłodniej i na zielonej murawie można porozmawiać ze znajomymi i rodziną. Zwiedzanie zaplanowałem na kolejny dzień. Kokand jest małe, zatem na obejrzenie wszystkich atrakcji wystarczy dzień.
A zatem zapraszam do zwiedzania, bo kilka ciekawych miejsc w Kokand się znajdzie.

Pałac Khudoyara Khana

Pałac Khudoyara Khana to największa atrakcja Kokand i jeśli trzeba wymienić jedną atrakcję miasta, to będzie to właśnie ten pałac. Nie jest to na pewno największa atrakcja Uzbekistanu, bo porównując miasta, to taka Chiwa gra w innej lidze, tak samo jak np. Samarkanda i jej kompleks Registan. Ale wróćmy jednak do Doliny Fergańskiej, gdzie mieści się Kokand.

Pałac Khudoyara Khana powstawał dość długo, ale też dlatego, że z przerwami. Jego początki to pierwsza połowa XIX wieku, ale potem była długa przerwa.
Budowa z kopyta ruszyła dopiero 1863 roku i skończono 4 lata później. Przez kolejne kilka lat trwało dekorowanie pałacu. A wierzcie mi, że powstało nie byle jakie założenie architektoniczne, bo zbudowano największy pałac w Kokand.

Widok na wejście do Pałacu Khudoyara Khana w Kokand
Makieta pokazująca, jak dawniej wyglądał pałac Khudoyara Khana

Na powierzchni około 4 hektarów powstał kompleks który liczył siedem dziedzińców i prawdopodobnie około 119 pomieszczeń. Prawdopodobnie, bo przez prawie dwa stulecia rzecz jasna następowały zmiany i dziś nie ma pewności, jak wyglądał kompleks oryginalnie. Długość pałacu wynosiła 140 metrów a szerokość 65. Jak widzicie to był naprawdę duży pałac. Każdy z ówczesnych chanów władających Kokand stawiał sobie za cel zbudowanie pałacu, każdy miał być najwspanialszy. Ale ten naprawdę przyćmił pozostałe. Aha, do dziś z dawnego pałacu zachowało się zaledwie 20 pokoi.

Pałac Khudoyara Khana nocą
Pałac Khudoyara Khana nocą

Nie wiem, czy pałac podoba mi się bardziej za dnia, czy też w nocy. Bo o każdej porze ma swój urok. Kiedy przyszedłem pod niego wieczorem, był bardzo ładnie podświetlony. Ale o poranku lepiej widać misterne ozdoby, które widać na całej powierzchni fasady. To co wyróżnia ten budynek to fakt, że architekci zaplanowali go na wysokim, trzymetrowym podwyższeniu, przez co delikatnie góruje on nad otoczeniem. Ale też dzięki temu widać jego piękno.

A jeśli chcemy dostać się do środka i zwiedzić wnętrze pałacu Khudoyara Khana, do bramy idziemy tak jak dawniej, długą rampą. Potem tylko do kasy i można zacząć zwiedzanie.
I tu ciekawostka, bo wnętrza nie są jakieś szczególnie interesujące jeśli chodzi o ściany. Ale to co najpiękniejsze dzieje się nad naszymi głowami, bo sufity są tu zdobione przepięknie. Warto iść powoli z zadartą głową i podziwiać misterne zdobienia.

Na dłużej warto się zatrzymać w sali tronowej, ale nie ze względu na dość hmmm kiczowaty tron, jaki tam ustawiono lecz bardziej na model pałacu, który pokazuje, jak dawniej wyglądał. To jest jedno z tych pomieszczeń, gdzie może panować lekki tłok, bo przy modelu gromadzą się grupy turystyczne i słuchają przewodnika.

Sala tronowa w pałacu Khudoyara Khanaw Kokand
Sala tronowa w pałacu Khudoyara Khanaw Kokand

Ale wystarczy wyjść z pomieszczenia i udać się na zwiedzanie pozostałych pomieszczeń. A zobaczyć w nich mozemy wystawy, pokazujące przedmioty, które przetrwały do naszych czasów. Zobaczymy tu zarówno pięknie zdobione japońskie wazy, jak też wozy, jakich używano do transportu towarów. Pewną wisienką na torcie jest też drewniana brama, która oryginalnie strzegła wejścia do pałacu. Chociaż są też elementy dziwne jak np. wypchane zwierzęta, które to przedmioty w najlepszym wypadku lata świetności mają dawno za sobą.

Drewniana brama, która dawniej prowadziła do pałacu chana
Drewniana brama, która dawniej prowadziła do pałacu chana.
Waza z XVIII wieku, którą można oglądać na wystawie w pałacu
Waza z XVIII wieku, którą można oglądać na wystawie w pałacu

Przed wyjściem możemy też za opłatą ubrać się w stroje, jakie dawniej noszono w pałacu i zrobić sobie zdjęcie. Ot taka atrakcja turystyczna dla chętnych 🙂

Park obok pałacu

Park obok pałacu jest miejscem specyficznym i to szczególnie w nocy, kiedy temperatura powietrza spada, a przebywanie na świeżym powietrzu jest przyjemnością. To do tego parku przychodzą całe rodziny, rozkładają koce na trawnikach i piknikują. Dzieci biegają, dorośli rozmawiają i jedzą. Cudowna atmosfera luzu. Jedyne na co bardzo trzeba uważać, to zraszacze. Wieczorami są one uruchamiane na trawnikach i wylewają się z nich potężne ilości wody. Trzeba uważać, by nie zająć skrawka trawy, który właśnie został podlany.

Park przy pałacu w Kokand. Pak jest najbardziej zielonym miejsc
Park przy pałacu w Kokand. Pak jest najbardziej zielonym miejscem w całym mieście. Ale nic dziwnego jest on obficie podlewany każdej nocy

Ale nawet jeśli nie mamy ochoty usiąść na trawie, to możemy skorzystać z małego wesołego miasteczka, można kupić słodycze w którymś ze stoisk albo po prostu pospacerować alejkami.

Meczet Piątkowy w Kokand

Początek budowy meczetu piątkowego to rok 1805, ale… Ale jak zaczęli, tak się z pracami zatrzymali. Ale wrócili do roboty kilkanaście lat później, bo w roku 1819, by po dwóch latach prac powadzonych przez 200 robotników, zakończyć budowę. W toku prac powstała na prawdę imponująca budowla.
Przekonuję się o tym po wejściu, kiedy po prawej stronie wchodzę do potężnego otwartego z jednej strony pomieszczenia. Ma ono długość 97,5 metra i szerokość 22,5, jest przykryte dachem, który podpiera aż 98 potężnych kolumn.

Zadaszona część meczetu piątkowego w Kokand
Zadaszona część meczetu piątkowego w Kokand

I tu od razu trzeba zaznaczyć, że kolumny to naprawdę dzieła sztuki, tak jak w większości meczetów w Uzbekistanie. Ich zwieńczenia to geometryczne działa sztuki, ale zaskakujące jest, że same kolumny są proste i niemalże pozbawione ozdób. Ale ponieważ i tak najpiękniejszy jest sufit, to kolumny możemy pominąć, z uwagi na fakt, że tu chodzi się z wysoko zadartym nosem. Wszystko po to, by podziwiać zdobienia sufitu.

Zadaszona część meczetu piątkowego w Kokand. Na podłodze leżą stare, oryginalne kolumny podpierające dach. Można zobaczyć, jak bogato były dawniej zdobione
Zadaszona część meczetu piątkowego w Kokand. Na podłodze leżą stare, oryginalne kolumny podpierające dach. Można zobaczyć, jak bogato były dawniej zdobione

Chociaż na prostotę kolumn jest proste wytłumaczenie. Otóż to są repliki, oryginalne kolumny podpierające niegdyś dach leżą pod ścianą i są dobrze wyeksponowane. Wystarczy do nich podejść, by przekonać się, jak bogate były dawne zdobienia. I nie zapomnijcie wejść przez drzwi, bo za nimi znajduje się zakryta część meczetu. Nie jest tak spektakularna, ale na pewno warto ją zobaczyć.
Tak samo jak muzeum, które znajduje się za częścią modlitewną. Nie jest to może jakieś fascynujące i nowoczesne muzeum, ale zobaczyć można. W tradycyjnych gablotach za szkłem zobaczymy np. dywany, kilimy, ubrania, ceramikę. Nic spektakularnego.

Sala muzealna przy meczecie piątkowym
Sala muzealna przy meczecie piątkowym

Najbardziej charakterystyczny dla Meczetu Piątkowego w Kokand jest… minaret. Ta stojąca na środku konstrukcja z wypalanej cegły przypomina latarnię morską. Chociaż Uzbekistan to kraj bez tak zwanego podwójnego dostępu do morza. Jako jeden z dwóch krajów na świecie sam nie ma dostępu do morza i graniczy też z krajami, które też nie mają dostępu do morza.

Minaret w meczecie piątkowym w Kokand
Minaret w meczecie piątkowym w Kokand

Ale wracając do minaretu: ma on wysokość 22 metrów i podobno służył nie tylko jako miejsce, z którego muezini nawołują do modlitwy, ale był też swojego rodzaju wieżą straceń. Podobno wyroki śmierci wykonywano, zrzucając skazańców z jego najwyższej kondygnacji. Trochę mi się w to nie chce wierzyć, bo świątynie to nie miejsce na karanie śmiercią. Ale… kto wie, może?

Medresa Norbutabiya i przylegający cmentarz

Medresa Norbutabiya w Kokand
Medresa Norbutabiya w Kokand

To taka dość wymuszona atrakcja, bo nie robi zbyt dużego wrażenia. Szczególnie jeśli byliście np. w Bucharze. Ale jeśli przyjechaliście do Kokand, to można z czystej ciekawości tu zajrzeć. A warto choćby dlatego, że to najstarsza medresa w Kokand, bowiem pochodzi z drugiej połowy XVIII wieku. Nie jest w najlepszym stanie technicznym, ale wchodząc do środka znajdujemy się w świecie, który troszkę się zatrzymał, a trochę usiłuje pokazać, jak się tu dawniej żyło. A ponieważ medresa to miejsce, gdzie uczniowie zdobywali wiedzę, gdzie trwała nauka, to mamy okazję zobaczyć, jak żyli i uczyli się. Dookoła głównego dziedzińca znajdują się sale, w których urządzono pokazowe pokoje. Wystrój jest minimalistyczny, ale… przecież tak się kiedyś żyło.

Sala gdzie mieszkali uczniowie w medresie Norbutabiya
Sala gdzie mieszkali uczniowie w medresie Norbutabiya

Tuż obok medresy znajduje się meczet, ale kilkanaście metrów dalej można wejść na cmentarz. Jeśli chcielibyście zobaczyć, jak wygląda takie miejsce w kraju muzułmańskim, to warto.

Gdzie na obiad w Kokand

Lubię usiąść by zjeść tam, gdzie jedzą lokalni. Zazwyczaj jest wtedy smacznie, ale przede wszystkim lubię obserwować toczące się przy stolikach życie. Mój wybór w padł na restaurację Karvon Choyxona Kokand. Mała fontanna, niebo nad głową, herbata i pyszny szaszłyk z lokalnym, pysznym chlebem. Wszystko to spowodowało, że odwiedzałem tą restaurację kilkukrotnie.

Szaszłyk w restauracji w Kokand
Szaszłyk w restauracji w Kokand

Tylko jedna uwaga: przyda się wam znajomość rosyjskiego, bo angielski tu nie za bardzo działa. Chociaż zawsze można wskazać palcem, co się chce 🙂

Kawiarnia, to w Kokand napijecie się dobrej kawy

Warto zacząć dobrze dzień, a ja zaczynam dzień od kawy. Dlatego szukałem w miejsca, gdzie w Kokand będę mógł usiąść i w fajnym miejscu napić się espresso. I jest jedno świetne miejsce o nazwie Muffins Kokand. Tu nie tylko można napić się dobrej kawy, ale też zjeść dobre ciastko lub zamówić gofra na ciepło. Jeśli takie śniadanie Wam odpowiada, to polecam. Tym bardziej, że miejsce znajduje się tuż obok parku i do pałacu chana jest stąd kilka minut spacerem.

Kawa w kawiarni w Kokand
Kawa w kawiarni w Kokand

Pisząc artykuł korzystałem z informacji przy zabytkach na miejscu, wikipedii a także informacji z tej strony: www.centralasia-travel.com/

Oceń artykuł, jeśli Ci się podobał
[Ocen: 2 Średnia: 5]

Marzenia nigdy nie spełniają mi się same. To ja je spełniam! Dlatego jeśli tylko mogę, pakuję większy lub mniejszy plecak i jadę gdzieś w świat. Samolotem, autobusem, samochodem lecz najbardziej lubię pociągiem. Kiedyś często podróżowałem do Azji i na Bałkany. Dziś częściej spotkacie mnie w Polsce. Wolę też brudną prawdę niż lukrowane opowieści o pędzących po tęczy jednorożcach. Dlatego opisywane miejsca nie zawsze są u mnie wyłącznie piękne i kolorowe. Dużo pracuję zawodowo, a blog to po prostu drogie hobby, które sprawia mi przyjemność.

Write A Comment

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.