0

Zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od Goreme, od serca tureckiej Kapadocji, znajduje się miejsce zupełnie niepodobne do standardowych atrakcji Turcji. Nie zobaczymy tu antycznych ruin, nie ma tu kolumn, marmurów, amfiteatrów. Jest za to półmrok, chłód i kilometry korytarzy. Znikamy pod ziemią w tunelach starożytnego miasta-schronienia Derinkuyu.

Podobnych miast wykutych w miękkiej wulkanicznej skale jest w Kapadocji kilkadziesiąt, jednak dwa największe to Kaymakli i Derinkuyu. Właśnie do tego drugiego postanowiliśmy pojechać. Na miejscu wita nas niepozorna budka z kasą i kołowrotkiem

Wąskie korytarze podziemnego miasta Derinkuyu

Wąskie korytarze podziemnego miasta Derinkuyu

biletowym za którym znajduje się wejście w głąb ziemi. Schodzimy. Poruszanie się po terenie podziemnego miasta jest bajecznie proste i nie da się tu zabłądzić, wystarczy podążać za strzałkami. Idąc za wskazaniem czerwonych będziemy szli coraz bardziej w głąb ziemi, jeśli chcemy wydostać się na powierzchnię, wystarczy podążać za strzałkami w kolorze niebieskim. To co zadziwia, idąc w głąb, to fakt, że nie ma tu zaduchu, którego można by się było spodziewać, tu powietrze nie stoi, co i rusz na twarzy czujemy delikatny ruch powietrza. Budowniczowie, którzy wyryli to miasto w skale, doskonale je przemyśleli, zapewnili znakomity system wentylacyjny, z wieloma wlotami i wylotami powietrza. System ten jest tak wydajny, że kłopotów z oddychaniem nie miało kilkadziesiąt tysięcy ludzi, którzy wraz z dobytkiem i zwierzętami w czasach zagrożenia na powierzchni chowało się w głębi ziemi. A chować się mieli przed kim, bo przez setki lat na terytoria Kapadocji “zaglądały” wojska Persji i Arabów, bynajmniej nie byli oni nastawieni pokojowo.

 Derinkuyu to istna plątanina korytarzy, to liczne otwory wentylacyjne, to pionowe tunele łączące kolejne poziomy tego wydrążonego na ponad 60 metrów podziemnego miasta. Poruszanie się po nim to nie lada sztuka. Liczne długie i wąskie tunele często uniemożliwiają minięcie się dwóch osób idących z przeciwnych kierunków. Stąd chwilami panuje tu hałas, wiele osób przed wejściem w korytarz woła czy nikt nie idzie z naprzeciwka. Już na samym początku, kiedy zaczniemy zagłębiać się we wnętrze podziemnego miasta co kilkadziesiąt metrów zobaczymy wgłębienia w ścianach, z których wystają masywne kamienne, okrągłe płyty. Nie, nie są to koła młyńskie lecz stanowi to przemyślny system obrony przed wrogiem, który wdarłby się w korytarze. Kolejne kamienie zamykały przejścia i odgradzały obrońców od atakujących.

Jedna z podziemnych komór w Derinkuyu

Jedna z podziemnych komór w Derinkuyu

Przemierzając kolejne poziomy, zobaczymy wykute w skale pomieszczenia, które kiedyś wykorzystywane były jako mieszkania, pomieszczenia gospodarcze ale także świątynie, z wykutymi tu łukami i kolumnami. Co ciekawe, pośród skalnych pomieszczeń znajdziemy tu także pozostałości po stajniach. Tak, w Derinkuyu przebywały także konie. One jednak nie były sprowadzane wąskimi tunelami, lecz opuszczano je poprzez specjalny, szeroki szyb.

Jako zwieńczenie podziemnej trasy turystycznej czeka nas wizyta w miejscu, w którym mieszkańcy miasta składali swoich zmarłych. Do tego miejsca idziemy wąskim, niskim i ciemnym korytarzem, dlatego weźmy ze sobą latarkę czołówkę. Przyda nam się w wielu miejscach, bo nie cała trasa jest idealnie oświetlona, część pomieszczeń jest pozbawiona elektryczności i bez własnego światła nie wchodźmy do żadnego z pomieszczeń. Wpadnięcie w liczne tu dziury w posadzce, będzie kwestią czasu.

A kiedy już opuścimy chłodne i gościnne progi Derinkuyu, poświęćmy kilka minut, by okrążyć zamkniętą chrześcijańską świątynię. Powoli popada ona w ruinę, jednak kiedy spojrzymy do wnętrza przez dziurkę od klucza lub spróbujemy się wspiąć do okna, zobaczymy pozostałości dawnej świetności tego miejsca.

Kościół w Derinkuyu

Kościół w Derinkuyu tuż obok wyjścia z podziemnego miasta

Informacje praktyczne

Aby dostać się do Derikuyu z Goreme, czyli z serca Kapadocji na własną rękę wystarczy pójść na dworzec dolmuszy w  środku miasteczka i wsiąść w busik do Nevsehir. Dolmusze odjeżdżają dość regularnie i nie będziemy mieli kłopotu ze znalezieniem transportu. Wsiadając powiedzmy kierowcy, że naszym celem jest Derinkuyu, wtedy w Nevsehir wysadzi on nas na przystanku, z którego odjeżdżają dolmusze do podziemnego miasta. Kiedy przyjdziemy na miejsce możemy wysiąść na ostatnim przystanku, z którego do przejścia będziemy mieli jakieś 300 metrów w kierunku z którego przejechaliśmy. Kierujmy się w stronę kościoła, przejdźmy obok niego i po prawej stronie znajdziemy kasy i wejście do podziemnego kompleksu.

Paweł Osmólski
Amator podróży do Azji i po Europie Wschodniej, a szczególnie po Bałkanach. Jakoś tak mam, że marzenia same mi się nie spełniają, zatem robię wszystko, by je spełnić. Preferuję wyjazdy w pojedynkę, bo tylko wtedy w drodze spotyka się najciekawszych ludzi. Nie zawsze miłych, ale tylko tak można poznać prawdziwą twarz danego kraju. Wolę brudną prawdę niż lukrowane opowieści o jednorożcach. Dlatego moje opisy są czasami do bólu szczere ale zawsze prawdziwe. Dużo pracuję, w czasie wolnym piszę tego bloga i szukam najlepszego piwa na świecie :)

Więcej artykułów o: Azja

A może któryś z tych artykułów Ci się spodoba

Komentarze

Dodaj odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.