Home » Bałkany » Czarnogóra » Cetinje. Dawna i nieciekawa stolica Czarnogóry
Czarnogóra Cetinje. Cerkiew na Ćipurze
Cetinje cerkiew na Ćipurze. Akurat Cetinje nie jest miejscem porywającym.

Cetinje. Dawna i nieciekawa stolica Czarnogóry

Share Button

I to już wszystko? Taka była nasza reakcja po obejrzeniu Cetinje w Czarnogórze. A obejrzenie to nie trwało długo, bo na całe miasteczko wystarczy trochę więcej niż godzina. Do tego można dodać jeszcze kolejną na wejście na górę wznoszącą się nad Cetinje. I to chyba najciekawsza rzecz w mieście.

Wyjdźmy od tego, że nie mając samochodu do czarnogórskiego Cetinje wcale nie jest tak prosto się dostać, ale dla chcącego, nic trudnego. Wysiadamy zatem z autobusu na dworcu i od razu pytanie. Gdzie tu iść, którędy do centrum? 😉 Z pomocą przychodzi tablica informacji turystycznej. Z niej można wnioskować, że to nader interesujące miejsce, a wytyczony po Cetinje szlak zapewni kilkugodzinną rozrywkę. Nic bardziej mylnego. Cetinje to mała mieścina, w której jest kilka ulic na krzyż. Całkiem długich ulic, ale 15 tysięcy osób, które zamieszkują dawną stolicę Czarnogóry, znakomicie się przy nich mieści.

Cetinje monastyr Narodzenia Matki Bożej
Cetinje monastyr Narodzenia Matki Bożej

Zwiedzanie zaczynamy od głównego deptaka, który pełen jest restauracji i kawiarni, urządzonych w podcieniach i na parterach niskich kamieniczek. I tym sposobem dochodzimy do jednej z głównych atrakcji Cetinje, jaką jest cerkiew na Ćipurze. Tu w murach z XIX wieku złożone są prochy króla Czarnogóry Mikołaja I i jego małżonki. Tuż obok bo na przeciwko zobaczymy budynek Bilardówki, czyli siedzibę władców Czarnogóry. Ważnym zabytkiem i ważnym miejscem dla mieszkańców Czarnogóry jest cerkiew Wołoska, która znajduje się po przeciwległej stronie deptaka. Pierwotnie pierwotnie stał tu budynek z 1450 roku, ale to co widzimy obecnie pochodzi z 1864 roku. Pierwowzór został zniszczony przez Turków, którzy bardzo często bez zaproszenia przybywali na te tereny. Będąc w Cetinje na pewno trafimy także pod monastyr Narodzenia Matki Bożej. I ta świątynia także nie jest stara, bo Turcy kilkukrotnie w perzynę obracali zdobyczne miasto, ale zdarzyło się też, że mnisi, by nie dopuścić do sprofanowania monastyru sami go wysadzili. Oprócz tego w Cetinje jest jeszcze bardzo skromny Pałac Królewski i kilka całkiem interesujących budynków, które kiedyś były ambasadami obcych mocarstw. To rzecz jasna pozostałość po tym, jak Czarnogóra została królestwem (lata 1878-1918).

Cetinje ambasada Francji - Czarnogóra
Ambasada Francji w Cetinje. Co prawda powiewa nad nią flaga Czarnogóry, jednak w środku wciąż czuć ducha Francji i zobaczmy tu stare dokumenty i napisy

Ale creme de la creme zaczyna się w innym miejscu, bo pięknych budynków się w świecie już naoglądałem. To co powala na kolana to widoki, kiedy wdrapiemy się na wzgórze „Skała Orła”. Pal sześć mauzoleum Daniela I, które też tu jest. Ot, zadaszenie nad grobowcem. Ale Bożesz ty mój! Co za widoki na okolicę! I nie patrzmy w kierunku Cetinje, chociaż i tu jest ładnie, spójrzmy w przeciwnym kierunku na górę Lovcen. To co widzimy tutaj, te poszarpane skały, ta soczysta zieleń po horyzont. To koi oczy, to napełnia radością i sprawia, że nie chce się stąd schodzić. Ale zmotoryzowani będą mieli jeszcze lepiej! Mając własny samochód, możemy zjechać górską drogą z Cetinje do Kotoru. To ci się widzi z tej trasy to czysta poezja krajobrazu. Niestety ja znam to tylko ze zdjęć, ale np. Weekendowi Podróżnicy widzieli na własne oczy i dali kilka zdjęć!

Jak dojechać do Cetinje

Najprościej dojechać włąsnym samochodem, ale kiedy go nie mamy możemy skorzystać z autobusów. Cetinje jest na trasie z Budwy do Podgoricy, zatem tą trasą kursuje sporo autobusów. Są też kursy np. z Kotoru do Podgoricy i one także jeżdżą przez Cetinje. Ale najwygodniej nam będzie skorzystać z własnego samochodu. W tym przypadku będziemy mogli przejechać trasę Cetinje Kotor przez Park Narodowy Lovcen i zobaczyć zjawiskowe widoki. Wynajęcie taksówki, która przewiezie nas po tej trasie to koszt około 70 euro…

Share Button

About Paweł Osmólski

Amator podróży do Azji, którego wspomnienia zostały gdzieś na szlaku w Nepalu na ławeczce pod chałupą jednego chłopa. Kiedyś będę tam musiał wrócić i zabrać je do domu :) Preferuję samotne wyjazdy, bo tylko wtedy w drodze spotyka się najciekawszych ludzi. W czasie wolnym od pracy i podróży zapalony degustator piwa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *