Czarnogóra

Wędrówka po murach Kotoru

6

Gdyby nie lejący się z nieba żar, można by uznać, że jesteśmy nie w Czarnogórze, ale gdzieś w Norwegii i wystarczy wyciągnąć rękę, a „fiordy będą nam z ręki jadły.” Zatoka Kotorska często nazywana jest najdalej na południe wysuniętym fiordem. Wygląda, jakby przed chwilą ktoś przeniósł ją ze Skandynawii.

Mury Kotoru z widokiem na Zatokę Kotorską

Stoimy na szczycie otaczających Kotor murów. Nie są to zwyczajne mury obronne, jakie zobaczyć można w jakimkolwiek średniowiecznym mieście. Obwarowania Kotoru wiją się jak wąż, najpierw wspinając się na górującą nad miastem górę, by po osiągnięciu twierdzy św. Jana, zakosami zacząć schodzić ponownie w kierunku miasta. Chwilami można odnieść wrażenie, że to namiastka, europejska kopia chińskiego Wielkiego Muru. Mury obronne Kotoru mają w sumie około 4,5 km długości i wysokość nawet 20 metrów. Grubość waha się od 2 do 16 metrów. Obwarowania zaczęły powstawać wtedy, kiedy miasto zaczęło rosnąć w siłę i poddało się pod panowanie Republiki Weneckiej czyli od 1420 roku. Ten bogaty organizm państwowy, który kontrolował handel na Morzu Śródziemnym inie tylko, mógł sobie pozwolić na finansowanie takiej kosztownej inwestycji. Ale nawet tak potężne i kosztowne fortyfikacje nie uchroniły miasta przed zdobyciem. Armia turecka zdołała sforsować mury i zająć miasto, osłabiając tym samym Republikę Wenecką.

Ważnymi datami dla fortyfikacji są lata: 1563, 1667 oraz 1979. W tych latach Kotor nawiedziły silne trzęsienia ziemi, które w znacznym stopniu uszkodziły nie tylko domy wewnątrz obwarowań, ale także same mury. O ile wcześniejsze zniszczenia zostały dość szybko naprawione, bo mury miały zastosowanie praktyczne, o tyle zniszczeń z 1979 nie naprawiono w całości, dlatego dziś nie można chodzić po całej długości murów, z racji ich uszkodzenia.

Idąc w kierunku twierdzy św. Jana, warto zaglądać w każdą przysłowiową dziurę, bo w jednym miejscu znajdziemy zejście do położonej poza nimi doliny.  Doliny w której znajdziemy ukryty wśród wysokiej trawy chylący się już ku ziemi kamienny kościółek. Dookoła niego zaś wypatrzymy liczne pozostałości po fundamentach starych domów niegdyś otaczających świątynkę. Ruiny malowniczo rozciągnięte w cieniu potężnych murów miasta. Zejście jest oznaczone czerwoną kropką szlaku przy małym “okienku”, już prawie na górze, jakieś dwa czy trzy trawersy poniżej bastionu z flagą Czarnogóry.

Stojąc na górze, obok twierdzy św. Jana często zobaczymy sunące w kierunku miasta powolne cielska ogromnych statków wycieczkowych. Ich pasażerowie potrafią zapełnić całe miasto, które momentalnie staje się za małe na taki nadmiar turystów. Na szczęście znikają oni równie szybko, jak się pojawiają, a miasto szybko wraca do swojego sennego rytmu. Harmonogram każdej takiej wycieczki najwidoczniej jest napięty i poza Kotorem, pasażerowie jednego dnia zobaczą kilka innych miejsc.

Kotor - główny plac miasta

Knajpki, sklepiki, zabytki, wąskie uliczki… to cały urok Kotoru

Średniowieczne miasto Kotor

Kotor to jedno z najlepiej zachowanych w Europie średniowiecznych miast. Przekraczając masywne bramy, wchodzimy w świat wąskich i krętych uliczek, małych placyków i górujących nad kamienicami doskonale zachowanych kościołów. Do części z nich możemy wejść zupełnie swobodnie, bez konieczności kupowania biletu wstępu. Wnętrze średniowiecznego miasta, to także spotykane co chwila kawiarnie, puby i restauracje. Większość turystów, jak zwykle wybiera te, zlokalizowane tuż przy głównych uliczkach, czy też te usytuowane przy bramie wiodącej do portu.

Warto wejść w głąb plątaniny ulic, zatrzymać się w jakiejś kawiarni, na jednym z licznych placyków. Tu za cenę jednego euro zdarzy się, że będziemy mieli kawę oraz całe miejsce tylko dla siebie, by w spokoju poczuć atmosferę dawnego miasta. Jeśli jednak wolimy wybrać wariant mniej klimatyczny, a bardziej oszczędny, w celu zjedzenia obiadu wyjdźmy poza mury. Wystarczy przejść północną bramę, przekroczyć przez mostek i wybrać lokal, który bardziej nam odpowiada. Tu za znacznie niższą cenę niż wcześniej, będziemy mogli zjeść coś smacznego. Zjeść, a co najważniejsze w gratisie podziwiać panoramę miasta.

Boka Kotorska

Zatoka Kotorska (Boka Kotorska) malowniczo położona w cieniu gór przyciąga tysiące turystów. W sezonie z wycieczkowców wysiadają tysiące ludzi.

I kiedy i my tak leniwie spacerowaliśmy po nabrzeżu, z kilku z licznie zacumowanych tu łodzi, akurat wyszła młoda załoga. Ustawiła się do zdjęcia na tle opadającego ku zatoce miasta. I tak jak Anglicy przy zdjęciach wołają głośno „cheese”, tak tu grupa jak na komendę wykrzyczała „Tępe ch*je”. Wybuchając po tym gromkim śmiechem. Polacy też mają swój niezawodny sposób na uśmiech na zdjęciu.

Kotor – informacje praktyczne

Bilet wejściowy na mury górujące nad miastem kosztuje osiem euro, ale często grupy, nawet nieliczne, mogą liczyć na uznaniowe zniżki. Ceny poszły w gorę w 2018 roku, bo jeszcze do niedawna bilet na mury kosztował 3 euro. Ale zdarzało się, że pojawiały się uznaniowe zniżki i np. by zamiast 3 euro zapłacić 2 euro. Ale to zależy od humoru kogoś sprzedającego bilety.
Poza tym i tak uważam, że Kotor to doskonała baza wypadowa do okolicznych miasteczek i atrakcji, dlatego warto się tu zatrzymać na dłużej.

Jedzenie w Kotorze

wewnątrz murów starego miasta znajdują się liczne kafejki i restauracje, ale jak się łatwo domyślić nie są one najtańsze. Szczególnie jak na polską kieszeń. Dlatego warto wyjść za mury i np. wychodząc przez zachodnią bramę i idąc w kierunku galerii handlowej, po lewo znajdziemy bardzo smaczną i tanią restaurację w bocznej uliczce.

Nocleg w Kotorze

Jeśli zatrzymujemy się tu na dłużej, warto  zarezerwować nocleg z wyprzedzeniem. Szczególnie w sezonie, bo turystów tu cała masa. Wraz z 5 osobową rodziną zarezerwowaliśmy sobie 100 metrowy apartament wewnątrz murów za 100 euro dziennie. Jeśli cenicie dobrą obsługę, ciszę i dobry widok z okna, to fajną opcją na nocleg jest pobyt w  hotel Vila Panonija
Można także dać się złapać stojącym na dworcu ludziom oferującym noclegi w cenie od około 10 euro za noc w samodzielnym pokoju przy rodzinie. W Kotorze na starym mieście jest też   bardzo ładny i klimatyczny hostel

Paweł Osmólski
Amator podróży do Azji i po Europie Wschodniej, a szczególnie po Bałkanach. Jakoś tak mam, że marzenia same mi się nie spełniają, zatem robię wszystko, by je spełnić. Preferuję wyjazdy w pojedynkę, bo tylko wtedy w drodze spotyka się najciekawszych ludzi. Nie zawsze miłych, ale tylko tak można poznać prawdziwą twarz danego kraju. Wolę brudną prawdę niż lukrowane opowieści o jednorożcach. Dlatego moje opisy są czasami do bólu szczere ale zawsze prawdziwe. Dużo pracuję, w czasie wolnym piszę tego bloga i szukam najlepszego piwa na świecie :)

6 Komentarze

  1. Kotor przepiękne miejsce, które w końcu podczas tegorocznego urlopu uda mi się zobaczyć. Liczę na mega wrażenia z tego wyjazdu ponieważ mnóstwo innych fantastycznych miejsc będę odkrywać. Pomimo, ze jest to wyjazd zorganizowany, bo sama nie mam w sobie odpowiednich zasobów sił i odwagi by udać się tam samej, będzie on opiewał w liczne atrakcje zaplanowane prze wytwórnię wypraw, a w śród nich spływ łodziami kanionem Tary. Będą to moje wymarzone wakacje, na które w końcu odważyłam się zrealizować.

    1. Super sprawa!
      Czy z biurem, wytwórnią czy na własną rękę, najważniejsze jest to, że jedziemy tam, gdzie chcemy i realizujemy to, o czym marzymy!
      Ale powiem Ci, że… ja też w tym roku będę w Kotorze <3
      Zatem mam już całkiem spore plany na to miejsce.
      I... także zamierzam pojechać na rafting po Tarze. Ech, przyznaję, że ostrzę sobie zęby na ten spływ. Pewnie tak samo jak Ty!
      Baw się dobrze i wróć zachwycona, bo Czarnogóra to przeeeeepiękny kraj!

  2. Witam. Właśnie wróciłam z Kotoru i uwaga, wstęp na wspinanie się po murach kosztuje 8 euro 🙁

    1. Wielkie dzięki za informację i rzecz jasna zaktualizuję. Kurcze 8 euro to kupa kasy :/ Moim zdaniem dużo za dużo. Może jeszcze 5 bym przebolał, ale 8 to już przegięcie… 🙁

      1. Z tego co czytałem bo robię resaerch na zbliżający się wyjazd to na mury można wejść za darmo tutaj: https://www.google.com/maps/place/42%C2%B025'37.9%22N+18%C2%B046'24.1%22E/@42.4271849,18.7723321,18z/data=!3m1!4b1!4m6!3m5!1s0x0:0x0!7e2!8m2!3d42.4271827!4d18.773365

        Trasa potem łączy się z tą płatną. Pytanie jak z zejście, czy też sprawdzają bilety? 😀

        1. Teoretycznie trzeba mieć bilet cały czas przy sobie, nam nikt nie sprawdził i też nie widziałam żeby komukolwiek z pracowników chciało się to robić 😉

          Byłam niedawno i tylko poinstruuję, że warto zwrócić uwagę na ludzi w strojach, opowiadają historię, przekazują przedmioty, które trzeba podawać dalej i wnieść na samą górę, a tam czeka na nas małą niespodzianka 🙂 Jest to gra, o której na starcie nikt nas nie poinformował (a powinien, niestety gościu siedział na telefonie i kompletnie nas olał) dowiedzieliśmy się o zabawie już na samej górze, gdzie nie mogliśmy już nic poradzić, a szkoda.. zwłaszcza, że wejście za 8euro powinno do czegoś zobowiązywać.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.