Europa Słowacja

Bańska Szczawnica. Słowackie miasto gdzie rządziło srebro i złoto

Skończyły się podziemne minerały, skończyło się trwające przez setki lat bogactwo Bańskiej Szczawnicy. Ale to co zostało, to materialne świadectwo dawnej wielkości. Górnictwa, które dało miastu świetność już nie ma, ale pozostały piękne zabytki, powstające w mieście przez stulecia. Bo dziś Bańska Szczawnica to po prostu małe senne miasteczko. Nawet turystów tu niewielu – szczególnie wieczorami.

Konia z rzędem temu, kto wie, gdzie jest Bańska Szczawnica, bo od lat mówię, że Słowacy o nas, a Polacy o Słowakach i Słowacji wiedzą bardzo niewiele. Tak, do niedawna nie byłem wyjątkiem. A przecież jeśli się wgłębić w atrakcje, jakie są w kraju naszego południowego sąsiada, można tam spędzić wspaniałe wakacje czy też po prostu urlop. Jest tam mnóstwo miast i miasteczek, które potrafią być przecudnej urody. Jestem pewien, że Koszyce Was nie zawiodą, bo są przepiękne, a jeśli wolicie coś mniejszego, to może będący na liście UNESCO Bardejov
A do kompletu możemy jeszcze dodać Wysokie Tatry, które są o wiele mniej zadeptane niż te po polskiej stronie. No i większe! 

Ulica Kamerhofska w Bańskiej Szczawnicy
Ulica Kamerhofska w Bańskiej Szczawnicy

Jedną z absolutnych perełek zarówno pod względem architektonicznym, jak i ogólnego klimatu jest Bańska Szczawnica. Widać, że przez kilkaset lat to miasto przeżywało prosperity, że w mieście było mnóstwo pieniędzy. Warto wiedzieć, z czego to wynikało: skarby mieściły się pod miastem, a były to bogate pokłady srebra, ale także i złota. I jeśli spojrzymy na nazwę miasta – Bańska Szczawnica, to w niej jest już podpowiedź. „Baňa” po słowacku oznacza „kopalnia”. 

Kiedy przyjechałem tu motorakiem (czyli taki ichni mały pociąg) ze Zvolenia, wysiadłem na stacji mieszczącej się kilka kilometrów od historycznego centrum. Miejscowość jest położona bardzo malowniczo pośród gór, zatem droga do hotelu była całkiem przyjemna. Chociaż idąc widziałem, że lata przemysłowej świetności Bańska Szczawnica ma dawno za sobą. W tym miejscu nic jeszcze nie zapowiada, że będę zwiedzał atrakcje jednego z najpiękniejszych słowackich miasteczek. Rezerwując hotel, wybrałem lokalizację lekko na uboczu, ale za to na wzgórzu. Dzięki temu codziennie miałem piękny widok na miasto. Spójrzcie tylko na panoramę miasta, czy uważacie że można oprzeć się takiemu widokowi?

Widok z hotelu Penzion na Kopci na Bańską Szczawnicę
Widok z hotelu Penzion na Kopci na Bańską Szczawnicę

Nic dziwnego, że jak tylko zostawiłem rzeczy to, spojrzałem z góry na miasto i pognałem zwiedzać. Było sobotnie popołudnie. Część atrakcji miała być jutro zamknięta, a w poniedziałek ruszałem dalej, by zwiedzić będący na liście UNESCO drewniany kościół w Hronseku

To co zobaczyłem z hotelowego tarasu, to kilkaset lat historii. Średniowieczny kościół, potężny stary zamek, mniej okazały nowy zamek, pałace i przepięknej urody kamieniczki. A wszystko usytuowane w dolinie, pod którą przez lata ziemia skrywała skarby w postaci bogactw naturalnych. Bogactw, pozwalających na zbudowanie tych wszystkich materialnych pomników ludzkiej próżności i geniuszu. 
Zapraszam do zwiedzania atrakcji Bańskiej Szczawnicy. 

Bańska Szczawnica – pierwsze wrażenie i zwiedzanie miasta

Kiedy opłotkami przeszedłem z hotelu do centrum miasta, nagle wyszedłem na jedną z głównych ulic – Kammerhofską. Ulica, która jak w soczewce pokazuje kilkaset lat rozwoju miasta i doprowadza do kolejnych atrakcji Bańskiej Szczawnicy. Tu też znajdują się kawiarnie, lodziarnie, restauracje. Za dnia to tętniące centrum miasta, gdzie przechadzają się turyści, kupuje się pamiątki, dzieci biegają z lodami. Tu ciekawostka, późnym wieczorem, to dość wymarłe miejsce. Taka specyfika Bańskiej Szczawnicy. 

Jeden ze starych budynków w Bańskiej Szczawnicy
Jeden ze starych budynków w Bańskiej Szczawnicy

To przy ulicy Kammerhofskiej i w jej okolicy budowane były kamienice zarządców kopalń, tu mieszkała szlachta, nauczyciele szkoły górniczej i inni znamienici obywatele miasta. I tak przez stulecia, od średniowiecza, gdzie miasto było jednym z najważniejszych na Górnych Węgrzech (tak, wiem… Słowacy reagują na to alergicznie, ale nic nie poradzę na historię). W XVIII wieku Bańska Szczawnica była trzecim co do wielkości miastem Królestwa Węgier i miała status wolnego miasta królewskiego. Jak więc widzicie, zupełnie nie ma co się dziwić temu, że przy ulicach stoją tak piękne kamienice. I w tym kontekście jeszcze mniej dziwi, że UNESCO wpisało Bańską Szczawnicę na listę światowego dziedzictwa kultury. 

Atrakcje turystyczne Bańskiej Szczawnicy

Zanim szczegółowo opiszę atrakcje, jakie można zobaczyć w tym dawnym górniczym mieście, pozwólcie, że wymienię w punktach, co można i trzeba zobaczyć w Bańskiej Szczawnicy. 

  1. Ulica Kammerhofska – bo tu jest najpiękniej
  2. Plac św. Trójcy – bo to najładniejszy plac miejski 
  3. Kopalnia czyli skansen górnictwa – to schodzimy pod ziemię i widzimy, jak pracowali górnicy
  4. Stary zamek – bo tu zaczęły się fortyfikacje miejskie
  5. Nowy zamek – bo jest wystawa o Turkach, ale jak widzieliście stary, to trzeba i nowy 
  6. Ogród botaniczny – ponieważ zobaczycie tu sekwoję, której nie da się objąć nawet w kilka osób
  7. Kalwaria – pięknie położona z jeszcze piękniejszym widokiem na Bańską Szczawnicę i okolicę 
  8. Klopacka – bo warto poznać ciekawostkę o górnictwie 

Jeśli tylko możecie, zwiedzania radzę zacząć do serca miasta, czyli od skansenu. Podziemnego i naziemnego skansenu, który pokazuje jak przez stulecia rozwijało się górnictwo w Bańskiej Szczawnicy. 
Do tego w części naziemnej są zarówno stare budowle i narzędzia, ale też ilustracje i mapy przybliżające to, skąd wzięły się bogactwa naturalne i przybliżające geologię. 

Skansen górnictwa i kopalnia (Banské muzeum v prirode)

Punktem obowiązkowym wizyty w Bańskiej Szczawnicy i największą atrakcją miasta jest stara kopalnia. Otóż na potrzeby turystów część dawnej kopalni została przystosowana do zwiedzania. Podczas zwiedzania zobaczymy, jak przez wieki wydobywało się z ziemi surowce mineralne. Jakie stosowano metody, jakie były zagrożenia dla pracy górnika, jak też przez wieki zmieniał się sposób wydobycia minerałów. Niestety załapałem się na grupę, która oprowadzana była po słowacku, zatem z opowieści przewodniczki niemal nic nie zrozumiałem. Za to co obejrzałem to moje. Dodatkowo przy zakupie biletu dostaniemy broszurę (do zwrotu), która opisuje zarówno naziemne instalacje, jak też to, co widzimy pod ziemią. 

Naziemna część skansenu górniczego w Bańskiej Szczawnicy
Naziemna część skansenu górniczego w Bańskiej Szczawnicy – Banské muzeum v prirode

Od razu powiem Wam, że zwiedzanie skansenu górnictwa, czy też dawnej kopalni, ma w sobie dużo uroku. Jeśli byliście w kopalni soli Wieliczka na trasie górniczej, to będziecie wiedzieli, o czym mówię. Otóż zwiedzamy tu w świetle latarek, przed wejściem każdy musi też założyć kask ochronny a także kurtkę. Oczywiście wszystko to, pobieramy w przebieralni, a potem oddajemy. 

Korytarze dawnej kopalni w „stolni Bartolomej” są niskie i wąskie. Co i rusz słyszę, jak czyjś kask uderza w strop niskiego korytarza. Zwiedzając pokonujemy trasę długości około 1200 metrów i docieramy na głębokość maksymalnie 50 metrów pod powierzchnią. Chociaż warto zaznaczyć, że szyb Ondriej, którego częścią pokładów idziemy, ma aż 432 metry głębokości i liczy 14 poziomów! My zwiedzamy dwa (wchodzimy szybem Bartolomej, by potem przejść pokładem Jan). 

Wejście grupy wycieczkowej do kopalni/skansenu znajdującego się pod Bańską Szczawnicą
Wejście grupy wycieczkowej do kopalni/skansenu znajdującego się pod Bańską Szczawnicą. Płaszcze, kaski i latarkę dostaje się w specjalnym pomieszczeniu, gdzie turyści mogą a nawet muszą się przebrać.

Idąc przez podziemia Sztolni Bartłomiej

Trasa prowadzi środkiem ułożonych dawniej torów, którymi wywożono rudy z kopalni. Trzeba patrzeć pod nogi, bo po bokach jest błoto i woda, a szkoda zwiedzać w mokrym obuwiu. Tym bardziej, że zwiedzanie trwa około godzinę. 

Idąc przez podziemny skansen w Bańskiej Szczawnicy, przechodzimy korytarzami, które górnicy kopali tu kilkaset lat temu
Idąc przez podziemny skansen w Bańskiej Szczawnicy, przechodzimy korytarzami, które górnicy kopali tu kilkaset lat temu

W tym czasie obejrzymy, jak przez stulecia zmieniały się techniki wydobycia złóż. Dowiemy się, że najpierw górnicy po prostu łupali skałę kilofami i innymi narzędziami. Była też technika polegająca na podpalaniu drewna ułożonego pod skałami. Skały stygnąc, kruszyły się i taki urobek był wyciągany na powierzchnię. Ale też to w kopalniach Bańskiej Szczawnicy w 1627 roku po raz pierwszy użyto prochu do kruszenia skał. Są też i inne „naj”. Bo w roku 1604 po raz pierwszy zastosowano tu pompy tłokowe do odwadniania kopalni, kilka lat później, bo w 1619 pompy były napędzane przez konie (żywe, nie mechaniczne rzecz jasna). 

Stary korytarz górniczy w udostępnionej do zwiedzania części kopalni pod Bańską Szczawnicą
Stary korytarz górniczy w udostępnionej do zwiedzania części kopalni pod Bańską Szczawnicą

A jak już przy koniach jesteśmy: jest tu pomieszczenie, w którym widzimy, jak pracowały konie w kopalni. widzimy tu kierat, do którego zaprzęgane były konie. Z uwagi na ciężką pracę, konie w kopalniach żyły krócej niż na powierzchni. Dodatkowo dochodziła ślepota z uwagi na mrok, w którym pracowały przy kieracie. Z tego powodu bardzo często jeśli koń zachorował, był… zabijany a na powierzchnię wyciągany był (to brutalne, ale było faktem) w kawałkach. Bo tak było wygodniej. 

Na koniec części kopalnianej jeszcze ciekawostka. Skąd złoto i srebro w Bańskiej Szczawnicy? Otóż to wszystko z powodu superwulkanu, który istniał tu jakieś 20 milionów lat temu. To w jego wnętrzu wykształciły się metale szlachetne, które jeszcze kilkaset lat temu były tu wydobywane i które stanowiły o bogactwie Bańskiej Szczawnicy.

Warto też wiedzieć, że takich szybów, jak w skansenie, było w mieście kilka. Nie wszystkie służyły bezpośrednio wydobywaniu złóż, bo np. możliwa do zwiedzania i mieszcząca się w centrum miasta sztolnia Glanzenberg służyła odwadnianiu kopalni. Tak, to woda jest największym zagrożeniem w tego typu kopalniach. Ciekawostką jest, że w sztolni Glanzenberg bywały nawet takie osoby jak cesarska rodzina Habsburgów. Ale też nie ma się co dziwić, w końcu wydobywane tu złoto i srebro zasilało cesarski skarbiec. 

Klopacka

<yoastmark class=

Klopacka to dziwna nazwa, ale był to niejako mózg górnictwa w Bańskiej Szczawnicy. To z tego miejsca, zbudowanego w 1681 roku zawiadywano górnikami. Na szczycie budynku znajdowała się kołatka, czyli drewniana deska, w którą uderzano, aby zwołać górników do pracy. Ale stukanie w deskę mogło oznaczać też niebezpieczeństwo takie jak pożar lub zaczynać miejskie święta i uroczystości. 
W wiekach XVIII i XIX w parterze budynku znajdowało się więzienie dla górników. Ale budynek był też siedzibą kasy zapomogowej „Braterska kasa”, która zajmowała się opieką nad wdowami i sierotami po górnikach, którzy zginęli pod ziemią lub na powierzchni. 
Dziś na parterze budynku na szczęście nie ma więzienia, ale możemy tu zajść, by napić się herbatki w bardzo ładnej herbaciarni. 

Stary zamek 

Paradoksalnie, to nie zamek jest centrum tego miejsca lecz kościół parafialny pw. Najświętszej Marii Panny. Bo to od tego kościoła zaczęła się historia fortyfikacji. W XIII wieku został on wzniesiony jako trójnawowa romańska bazylika. Ponieważ czasy stały się niespokojne (a kiedy takie nie były?), a pod miastem zaczęły działać kopalnie, zapewniające Bańskiej Szczawnicy znaczne profity, w XIV wieku kościół został ogrodzony murem i to był początek solidnych fortyfikacji Starego zamku. Wszystko po to, by w razie najazdu, mieszkańcy osady mieli się gdzie schronić przed najazdami tureckimi. 

Na przełomie XV i XVI wieku kościół przebudowano na bazylikę, w murach obronnych pojawiły się bastiony i otwory strzelnicze. Do tego przed murami powstała fosa i wał obronny, by zatrzymać wroga na przedpolu warowni i tam móc do niego strzelać. Ostateczny kształt umocnień obronnych Starego zamku powstał w XVII wieku, kiedy przebudowano np. wieżę w bramie wjazdowej. Tylko w tym czasie zmieniała się już sztuka wojenna, a broń stała się na tyle potężna, że ukrywanie się w zamkach, niewiele dawało. 
Dlatego zamek powoli tracił swoje znaczenie, by w XIX wieku zamek zaczął chronić książki, bowiem stał się archiwum biblioteki, urzędu miejskiego oraz policji. A od 1900 roku stał się muzeum miejskim! 

Nowy zamek 

Nowy zamek (ukończony w 1571 roku) był pierwszym miejscem, które zwiedziłem w Bańskiej Szczawnicy, udało mi się rzutem na taśmę, bo wkrótce było ostatnie wejście tego dnia. W murach zamku czy też bardziej bardzo dużej baszty (aż sześć pięter), znajdują się wystawy. Na poszczególnych poziomach obejrzymy wystawy broni takich jak armaty, ale też broń ręczną. Eksponatem, który jest szczególny to 7 strzałowa armata – organy.

Widok na Nowy Zamek w Bańskiej Szczawnicy
Widok na Nowy Zamek w Bańskiej Szczawnicy

Wewnątrz zamku zapoznamy się także z historią regionu i Bańskiej Szczawnicy, bo umocnienia miasta powstały przede wszystkim po to, by chronić mieszkańców przed napadami tureckimi. Dlatego mamy tu liczne pamiątki po Turkach, takie jak np. listy dowódców armii tureckich do władców miast, by ci się poddali i zapłacili okup sułtanowi. W zamian za to, nie będą zdobyci i zabici. Jest tu też polski akcent, czyli Jan Trzeci Sobieski, który wygrał z Turkami pod Wiedniem i przerwał oblężenie tego miasta. 

Organy czyli działo o 7 lufach, dawniej szczyt techniki, dziś ciekawostka
Organy czyli działo o 7 lufach, dawniej szczyt techniki, dziś ciekawostka

Ale kiedy minęło zagrożenie tureckie, Nowy Zamek zmienił przeznaczenie i stał się magazynem prochu strzelniczego. W późniejszym zaś okresie był siedzibą straży pożarnej.

Ogród botaniczny 

Ogród jak ogród mógłby powiedzieć ktoś, kto nie był w tym w Bańskiej Szczawnicy. Bo wierzcie mi, że poza wieloma pięknymi drzewami i krzewami, w tym ogrodzie zobaczyć można coś specjalnego. 
Nie musicie jechać do USA, by obejrzeć sekwoję! Tak, w Bańskiej Szczawnicy w ogrodzie botanicznym można obejrzeć, a nawet dotknąć/przytulić się do mamutowca olbrzymiego czyli sekwoi. Wybaczcie, nie będę wchodził w szczegóły, ale tu rośnie coś, co ma łacińską nazwę Sequoiadendron giganteum. I jest po prostu olbrzymie!

Sekwoja olbrzymia, którą można podziwiać w ogrodzie botanicznym w Bańskiej Szczawnicy
Sekwoja olbrzymia, którą można podziwiać w ogrodzie botanicznym w Bańskiej Szczawnicy

Rośnie tu kilka sztuk tego olbrzymiego drzewa i są tak ogromne, że nie da rady objąć pnia nawet w dwie osoby. Wierzcie mi, że jest potężne i robi wrażenie! 
A przy okazji w ogrodzie botanicznym w Bańskiej Szczawnicy można spędzić miło czas na spacerze wśród zieleni i pięknej architektury. Do dyspozycji mamy tu 3,5 hektara terenu, który powstał przy jednej z pierwszych szkół technicznych na świecie. Ogród obsadzono roślinami w latach 1838-1839 i do dziś rośnie tu około 220 gatunków drzew. 

Pień sekwoi olbrzymiej w ogrodzie botanicznym w Bańskiej Szczawnicy
Pień sekwoi olbrzymiej w ogrodzie botanicznym w Bańskiej Szczawnicy

Jeśli miałbym się podzielić wrażeniami, to Ogród Botaniczny w Bańskiej Szczawnicy jest miejscem, które wspominam z tego miasta bardzo miło. Tu nie ma tłumów, śpiewają ptaki, jest piękna stara architektura, a na ławeczkach można siedzieć oglądając wiewiórki. Idealne miejsce do wyciszenia się i odpoczynku.

Kalwaria i droga krzyżowa

Kalwaria w Bańskiej Szczawnicy to dość osobliwa ale urocza atrakcja turystyczna. Oczywiście możecie ją potraktować jako miejsce czysto religijne, tego oczywiście nikt nie zabrania. Dla mnie była to po prostu malownicza atrakcja położona na uboczu miasta.

Kalwaria znajduje się tuż obok Bańskiej Szczawnicy. Na Szczyt można się dostać w około 45 minut idąc z centrum miasta
Kalwaria znajduje się tuż obok Bańskiej Szczawnicy. Na Szczyt można się dostać w około 45 minut idąc z centrum miasta

A wierzcie mi, że jest to teren szczególnie malowniczy i fantastycznie jest poświęcić na niego jakieś dwie godziny. Szczególnie polecam, by latem iść nie prosto, tak jak są umiejscowione kaplice, ale by stojąc na wprost wzgórza z kalwarią, wchodzić na nią od lewej strony. Z tej perspektywy, kiedy idziemy przez łąkę i mamy piękny widok na wzgórze, kalwaria prezentuje się szczególnie pięknie! Zielona trwa, wijąca się wśród niej polna droga, śpiew ptaków, cykanie świerszczy. Magia! 

Widok na Bańską Szczawnicę z Kalwarii znajdującej się w Górach Szczawnickich
Widok na Bańską Szczawnicę z Kalwarii znajdującej się w Górach Szczawnickich. Zdjęcie robione wieczorem, a zatem pod słońce, dlatego nie oddaje całego piękna tej panoramy

Nie jest to szczególnie popularna atrakcja, bo większość turystów zwiedza jednak centrum, dlatego miejsce to łatwo mieć dla siebie. O ile stacje drogi krzyżowej są wartością samą w sobie dla chrześcijan, tak dla mnie celem nadrzędnym tego miejsca, był widok. To z tego punktu widać jak pięknie położona jest Bańska Szczawnica. Na marginesie dodam jeszcze, że kalwaria jest naprawdę stara, bo pochodzi z 1751 roku. Tak przynajmniej mówi tablica u jej podnóża.

Kościół św. Katarzyny 

Kościół w średniowiecznych miastach było to centralne miejsce, tuż obok ratusza. Zatem nic dziwnego, że położony był zazwyczaj w centrum. I tak samo jest w Bańskiej Szczawnicy, Kościół św. Katarzyny położony jest na skrzyżowaniu dwóch głównych dróg, tuż przy budynku ratusza. 

Kościół zbudowany został w kilka lat, bo datę budowy szacuje się na lata 1488-1491, chociaż są źródła, które podobno datują start budowy na rok 1443 lub 1444. Zawsze widząc tak krótkie czasy budowy tak wielkich budowli, mam wrażenie, że obecnie przygotowania do budowy i same pozwolenia zajęłyby więcej niż średniowiecznym mistrzom bez szkół inżynieryjnych zajmowała budowa :). 

Maswerki w kościele św. Katarzyny w Bańskiej Szczawnicy
Maswerki w kościele św. Katarzyny w Bańskiej Szczawnicy

Kościół robi wrażenie już z zewnątrz, bo maswerki (ozdobne detale średniowiecznych okien) zwracają uwagę, jak tylko przechodzi się obok bryły kościoła. Jeszcze większe wrażenie robi wnętrze, a konkretnie to, co w nim było i… czego już nie ma. Bo fascynujące detale zachowały się do dziś, ale całości fresków, które pokrywały ściany kościoła niestety nie ma. Pozostała ich część, ale i dla nich warto poświęcić dłuższą chwilę, bo to piękne dzieło dawnych mistrzów. 

Bańska Szczawnica – historia 

Dziś trudno w to uwierzyć, ale Bańska Szczawnica leży w kalderze dawnego superwulkanu. To właśnie z tego powodu pod miastem zalegają bogate złoża naturalne. Ale też z tego powodu tutejsze wzgórza są tak piękne, a powstały przy zapadaniu się ścian wulkanu. 

O tym, że w regionie i mieście wydobywano złoża bardzo dawno temu świadczy pierwsza pisana wzmianka z roku 1156. Mówi ona o terra banensium czyli krainie górników. Tutejsze złoża były tak duże, że w wiekach od XIII do XVIII, wydobywano tu najwięcej srebra w Europie, ale znacząca była tez produkcja złota. Nic dziwnego, że już w roku 1238 Bańska Szczawnica uzyskała status miasta królewskiego. 
Od tego czasu zaczęły powstawać wszystkie opisane powyżej budynki i instytucje, które dziś stanowią o atrakcyjności miasta. 

Ulica Kamerhofska czyli główna ulica Bańskiej Szczawnicy
Ulica Kamerhofska czyli główna ulica Bańskiej Szczawnicy

O tym jak wielka była produkcja minerałów w Bańskiej Szczawnicy niech świadczy fakt, że w rekordowym roku 1690 wydobyto tu 605 ton złota i 29000 kg srebra. Mając takie bogactwo (nawet pomimo transferów do centralnego skarbca), nic dziwnego, że w mieście pojawiały się nowinki techniczne, ale też inwestowano w wiedzę. Fedrowanie podziemnych korytarzy wymaga zdolności, potrzeba do tego nie tylko siły rąk, ale i inżynierów. Dlatego to tu w roku 1735 powstała pierwsza na Węgrzech szkoła górnicza, przemianowana w roku 1770 na Akademię Górniczą. Zresztą, to była pierwsza wyższa szkoła techniczna na świecie!

Plac św. Trójcy - najbardziej reprezentacyjny plac w Bańskiej Szczawnicy
Plac św. Trójcy – najbardziej reprezentacyjny plac w Bańskiej Szczawnicy

Tu zbudowano system „tachów”, czyli zbiorników wodnych, których zasoby zasilały następnie maszyny górnicze, pozwalające na wydobywanie urobku z głębokich pokładów. To w Bańskiej Szczawnicy po raz pierwszy użyto czarnego prochu do kruszenia podziemnych skał. I wreszcie to tu do pracy zastosowano maszynę parową. Wszystko dzięki pieniądzom pochodzącym z wydobycia srebra i złota. 

Koniec nastał w roku 2001, kiedy to zamknięto ostatnią kopalnię srebra w Bańskiej Szczawnicy. Złoża były już zbyt mało kaloryczne, zawierały za mały procent srebra, były położone zbyt głęboko, przez co ich wydobycie stało się ekonomicznie nieopłacalne. 
Teraz pozostała miastu turystyka, opierająca się na tym, co zbudowali przez stulecia, dzięki skarbom wydobywanym z ziemi. Na pewno pomaga w tym wpis na listę UNESCO z 1993 roku. Teraz tą szansę trzeba po prostu wykorzystać. 

Wejście do kawiarni w Bańskiej Szczawnicy
Wejście do kawiarni w Bańskiej Szczawnicy

Nocleg i informacje praktyczne 

Jeśli chodzi o nocleg, to Bańska Szczawnica ma całkiem niezłą bazę noclegową. W historycznym centrum jest z czego wybrać. Jeśli lubicie dobrą jakość, ładne wnętrza i ducha historii, to polecam Hotel Glaus z widokiem na starą część miasta. Jeśli lubicie luksus, to może warto wybrać Boutique Hotel ERB – Adults Only. Hotel w dawnym browarze, z własnym basenem w idealnym centrum. Tu wszystko jest „naj”. 

Ale ja polecam wybrać nocleg delikatnie na obrzeżach, ale za to z JAKIM WIDOKIEM. Spałem w hotelu Penzión na Kopci. I jak sama nazwa zdaje się mówić, jest to pensjonat na wzgórzu, z widokiem na całą Bańską Szczawnicę. Dodatkowo jest tu rozsądna cenowo i smaczna restauracja. Wierzcie mi, że zimne piwko z takim widokiem, to sama przyjemność. Dodatkowo jest tu duży i darmowy parking, a do miasta schodzi się na skróty po leśnej ścieżce. Dojście zajmuje circa góra kwadrans. Serio polecam, bo to rozsądne cenowo miejsce. Zdjęcie otwierające tego artykułu wykonałem właśnie z tarasu tego hotelu.

Pensjonat na Kopci w Bańskiej Szczawnicy. Tanie pokoje w dobrej jakości
Pensjonat na Kopci w Bańskiej Szczawnicy. Tanie pokoje w dobrej jakości

Jeśli jesteście grupą i chcecie własny domek na wyłączność, to zainteresujcie się Domček na Staromestskej. Dwa miejsca parkingowe na auta, dwie sypialnie, kuchnia i pełne wyposażenie domku. Dla grupy dobra cena do jakości.

Jeśli chodzi o parkingi w Bańskiej Szczawnicy to są one na obrzeżach, hotele i pensjonaty oczywiście mają własne parkingi. Cena parkowania zależy od miejsca, ale to np. 4 euro za 3 godziny postoju. 

Jak Słowacja to musi być piwko, a piwko z widokiem na Bańską
Jak Słowacja to musi być piwko, a piwko z widokiem na Bańską Szczawnicę smakowało jeszcze lepiej

Jak dojechać do Bańskiej Szczawnicy

Aby dostać się do Bańskiej Szczawnicy z Warszawy, wyjechałem nocnym Flixbusem z Warszawy do Krakowa, tam miałem przesiadkę w autobus tej samej firmy do Zvolenia na Słowacji. Tam zaś przesiadłem się w pociąg (motorak, czyli taki mały spalinowy skład) jadący do Bańskiej Szczawnicy. Podróż może i długa, ale do zrobienia. I całkiem wygodna. Oczywiście do Bańskiej Szczawnicy możecie dojechać własnym samochodem i to jest najwygodniejszy środek lokomocji, ale jeśli podróżujecie jednoosobowo, to dość drogi środek lokomocji.
Ważne: stacja kolejowa w Bańskiej Szczawnicy znajduje się około 2km od centrum miasta i nie ma tu komunikacji miejskiej, która np. w weekend zawiezie Was pod hotel. 

Przystanek autobusowy w Bańskiej Szczawnicy. Słowakom udało się nie zlikwidować lokalnych połączeń autobusowych, dzięki temu można się dostać niemal w każde miejsce w kraju
Przystanek autobusowy w Bańskiej Szczawnicy. Słowakom udało się nie zlikwidować lokalnych połączeń autobusowych, dzięki temu można się dostać niemal w każde miejsce w kraju

Co mnie zdziwiło na Słowacji

To co napiszę, będzie lekko kontrowersyjne, ale co mi tam. Otóż Słowacja w porównaniu do Polski jest lekko zacofana. Mam tu na myśli szczególnie system płatności. Zapomnijcie o tym, że za gałkę lodów będziecie mogli zapłacić kartą. W większości miejsc płatność kartą jest możliwa dopiero od pewnej kwoty, np. od 10 euro. Ale co ciekawsze, to spotkałem kawiarnie, gdzie płatność możliwa była tylko gotówką! W sumie rzecz w Polsce niemal niespotykana. 
Ale żeby nie było, to Polska w porównaniu do Słowacji jest zacofana komunikacyjnie. Na Słowacji komunikacją publiczną dojedziecie niemal wszędzie! Motoraki, autobusy, klasyczne pociągi, to wszystko działa i połączenia sa w cyklach, które pozwalają w dane miejsce przyjechać na jeden dzień i wyjechać z niego tego samego dnia. 

Oceń artykuł, jeśli Ci się podobał
[Ocen: 1 Średnia: 5]

Marzenia nigdy nie spełniają mi się same. To ja je spełniam! Dlatego jeśli tylko mogę, pakuję większy lub mniejszy plecak i jadę gdzieś w świat. Samolotem, autobusem, samochodem lecz najbardziej lubię pociągiem. Kiedyś często podróżowałem do Azji i na Bałkany. Dziś częściej spotkacie mnie w Polsce. Wolę też brudną prawdę niż lukrowane opowieści o pędzących po tęczy jednorożcach. Dlatego opisywane miejsca nie zawsze są u mnie wyłącznie piękne i kolorowe. Dużo pracuję zawodowo, a blog to po prostu drogie hobby, które sprawia mi przyjemność.

Write A Comment

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.