BałkanyBośnia i HercegowinaEuropa

Mostar miasto magiczne. Najpiękniejsze miasto Bośni i Hercegowiny

2

Mostar ma trudną historię. Aż nie chce się wierzyć, że jeszcze 20 lat temu w Mostarze ginęli ludzie, że to piękne miasto w Bośni i Hercegowiny stało się areną jednych z najcięższych walk w wojnie w byłej Jugosławii. Na szczęście, to przeszłość. Dziś atrakcje turystyczne przyciągają tysiące turystów.

Dziś Mostar to piękne uliczki, stragany z pamiątkami, liczne knajpki dla turystów i most. Most będący symbolem Mostaru. Nowy Stary Most jak tu go nazywają, bo ten stary został zburzony podczas wojny. Zapraszam Was do przewodnika po Mostarze, w którym powiem, co zobaczyć, gdzie pójść. Zaprowadzę do mniej odwiedzanych atrakcji turystycznych. Opowiem też o trudnej historii. O tym, jak Boszniacy, Chorwaci i Serbowie przestali pokojowo żyć w mieście.

Mostar. Piękne pierwsze wrażenie

Podświetlony nocą most w Mostarze odbija się w płynącej pod nim Neretwie

Podświetlony nocą most w Mostarze odbija się w płynącej pod nim Neretwie

– Można dostać rakiję? – zapytałem w barze tuż obok cmentarza i meczetu w Mostarze. Chłopak za barem skinął głową i spod lady wyjął ociekającą wodą butelkę. Widać, że była nieźle schłodzona, a porcelanowy kapsel, którym była zamknięta, dodawał jej jeszcze większego uroku. Potem tylko szybki ruch ręką, przechył głowy i w ustach charakterystyczny smak rakiji. Rzecz jasna za bezcen bo po 2 zł (1KM) i rzecz jasna spod lady i poza podatkami. A potem było jeszcze jedno miejsce, gdzie sytuacja się powtórzyła. Widać, że w Mostarze rakija rządzi i dostaniemy ją w każdym barze. Wystarczy zapytać. I mała rada: gdzie w Mostarze znaleźć dobrą rakiję, pięknie opisuje koleżanka Natalia z bloga Biegunwschodni.pl.

Małe karafki na rakiję, w których sprzedają alkohol blisko Starego Mostu

Małe karafki na rakiję, w których sprzedają alkohol w niektórych barach. Chociaż częściej dostaniemy ją po prostu w kieliszkach.

Kiedy przyjechaliśmy do Mostaru spóźnionym 2 godziny autobusem z Kotoru,od razu po znalezieniu noclegu poszliśmy na stare miasto. I zaskoczenie, bo nie jest istotne, że jest właśnie godzina 23, Mostar żyje do późnych godzin, jakby to było duże miasto w Bośni i Hercegowinie. Głodni byliśmy i problemu znaleźliśmy knajpkę, gdzie za rozsądne pieniądze można było spróbować specjałów kuchni bałkańskiej. Ale nim doszliśmy do Starego Mostu, już zdążyliśmy zakochać się w tym spokojnym mieście.

Atrakcje turystyczne Mostaru

Wejście na most w Mostarze podczas złotej godziny

Wejście na most w Mostarze podczas złotej godziny

Piękne stare kamieniczki, kryjące stragany gdzie kupicie pamiątki, klimatyczny bruk na ulicy i delikatne podświetlenie całego otoczenia. Wreszcie po kilku minutach marszu pojawił się on: Stary Most. Pięknie i stożkowato wygięty, łączący dwie strony przepływającej przez Mostar rzeki Neretwy. Łączący dwa światy, chrześcijański i muzułmański. Dwie strony, które jeszcze 20 lat temu walczyły tu ze sobą i których padł ofiarą. Dziś odbudowany most znów przyciąga rzesze turystów. Most znów łączy. Ludzi i brzegi. Zwiedzanie Mostaru często zaczyna się i kończy w tym miejscu.

Stary Most w Mostarze

Stary Most w Mostarze - Bośnia i Hercegowina. Niegdyś zburzony strzałami z czołgów, dziś znów cieszy oczy mieszkańców Mostaru i turystów

Stary Most w Mostarze – Bośnia i Hercegowina. Niegdyś zburzony strzałami z czołgów, dziś znów cieszy oczy mieszkańców Mostaru i turystów.

Stary Most to największa atrakcja turystyczna Mostaru. Jego wizytówka, która jest na wszystkich pocztówkach i który jest obfotografowany ze wszystkich stron. Most nad Neretwą został przez Turków ukończony w 1566 roku i od tej pory bez przerwy służył mieszkańcom miasta. Nazwa wzięła się od słowa “mostari”, która oznacza strażników mostu. To oni decydowali, kto przejedzie i oni pobierali opłatę za przejazd. A przez most przez setki lat ciągnęły wozy kupców, przejeżdżali kupcy i mieszkańcy Mostaru. I wszystko toczyło się swoim torem, aż do 9 listopada 1993 roku, kiedy to podczas wojny bośniackiej most runął do rzeki.

Brama na przyczółku Starego Mostu w Mostarze

Brama na przyczółku Starego Mostu w Mostarze

Nie wytrzymał ostrzału przez chorwackie czołgi – ciekaw jestem co czuł żołnierz, który odpalił pocisk, po którym kilkaset lat historii runęło do rzeki. Dumę? Zadowolenie z wykonania rozkazu? Ciekawe co czuł dowódca, wydając rozkaz ostrzału… 60 salw z czołgu, bo to była porządna, osmańska konstrukcja! Ale w 2004 roku most znów połączył brzegi. Dzięki wysiłkom kilku państw europejskich, UNESCO i Banku Światowego konstrukcja została odbudowana z oryginalnych części i z użyciem oryginalnych metod.

Odbudowano go tak, jak powstawał kilka wieków wcześniej. Ku pamięci na kamieniu wyryto napis: Remember 1993. A o przeszłości przypominają kamienie leżące na brzegu pod mostem. To stare części konstrukcji, te które do odbudowy nie zostały wykorzystane. Dziś most ma jakie kiedyś 4 metry szerokości, prawie 30 długości i wznosi się 24 metry nad lustrem wody.

Nie zapominaj roku 93 - pamiątkowy kamień w Mostarze koło wejścia na Stary Most. 1993 wtedy kilkusetletnia konstrukcja runęła do wody.

Nie zapominaj roku 93 – pamiątkowy kamień w Mostarze koło wejścia na Stary Most. 1993 wtedy kilkusetletnia konstrukcja runęła do wody.

Aha, stare miasto w Mostarze, to nie jest miejsce do chodzenia w szpilkach. Ulice są wybrukowane kamieniami, a most jest tak gładki i wypolerowany milionami stóp, że sam widziałem kilka osób, które skręciły tu nogę! Załóżcie dobre, wygodne buty!  Idealnie wygładzone, przylegające do siebie kamienie nie zapewniają przyczepności. To mają zapewnić poprzeczne kamienne listwy. Dzięki nim kiedyś na wysoki łuk mostu mogły wjechać wozy pełne towarów. Dziś zapewniają oparcie tysiącom turystów, którzy na moście robią sobie zdjęcia, wpatrują się z niego w szmaragdową wodę Neretwy lub po prostu podziwiają panoramę Mostaru z licznymi meczetami.

Wakacyjny zwykły dzień w Mostarze. Tłumy turystów przelewają się przez słynny Stary Most

Wakacyjny zwykły dzień w Mostarze. Tłumy turystów przelewają się przez słynny Stary Most.

Skoki do wody z mostu

Jest jeszcze jedna charakterystyczna dla Bośni i Hercegowiny i Mostaru atrakcja turystyczna. To skoki z mostu do położonej 21 metrów niżej Neretwy. Kiedyś był to symbol męstwa i odwagi, dzisiaj jest to dochodowa działalność kilku chłopaków, którzy po tym, jak zbiorą określoną kwotę, oddają skok. Wygląda to nieziemsko, bo trzeba powiedzieć, że umieją skakać, a woda nad ich głowami zamyka się bez rozprysku. Skoki gaszą idealnie. Zobaczcie tylko filmik, jak to wygląda. Raz do roku odbywa się tu ekstremalny konkurs/pokaz skoków do wody organizowany przez Red Bull. Wtedy to na najwyższym punkcie łuku ustawiana jest wysoka platforma, by do lustra wody, było jeszcze dalej. Muszę to kiedyś zobaczyć!

Skoki do wody są w Mostarze tradycją. Chociaż dziś to także

Spójrzcie na postać pod łukiem mostu. To skoczek, który kultywuje wieloletnią tradycję skoków z mostu do płynącej pod nim rzeki. Raz do roku na moście staje jeszcze wyższa platforma i odbywają się tu skoki Red Bulla.

Prywatnie powiem Wam, że to co każdej nocy uwielbiałem robić, to chodzić pod most, wpatrywać się w jego pięknie podświetlony, ostry łuk, w ludzi przechylających się przez balustrady i w milczeniu kontemplować jego piękno. Utrwalając ten widok zimnym piwkiem lub winem lub rakiją z pobliskiej knajpki. Podawanej w specjalnych buteleczkach.

Meczet Koski Mehmed Pasha

Neretwa tocząca swoje wody przez Mostar. Po prawej, tuż obok wody meczet Meczet Koski Mehmed Pasha

Neretwa tocząca swoje wody przez Mostar. Po prawej, tuż obok wody meczet Meczet Koski Mehmed Pasha

Wnętrze meczetu Koski Mehmed Pasha

Wnętrze meczetu Koski Mehmed Pasha

Z tego meczetu jest chyba najpiękniejszy widok na miasto i te zdjęcia Mostaru są najpiękniejsze – oczywiście w mojej ocenie. Wejście na minaret jest niewątpliwą atrakcją, chociaż nie należy do najtańszych, bo to koszt około 30 zł. Za to widok wynagradza wszystko! Sam meczet oczywiście jest odbudowany, bo nie przetrwał walk podczas wojny. Za to jest to wierna rekonstrukcja świątyni, która powstała w 1618 roku! W środku nie jest zbyt piękny i nie ma co porównywać z tymi z Uzbekistanu czy Iranu, ale też nie o to tu chodzi.

Bišćevića kuća czyli dom Bišćeviciów

Bišćevića kuća czyli dom Bišćeviciów. Muzeum w Mostarze

Bišćevića kuća czyli dom Bišćeviciów. Muzeum pokazujące jak dawniej w Mostarze żyły bogate rodziny.

To dość niepozorne muzeum, które jest oryginalnym domem z czasów osmańskich. We wnętrzu zobaczycie, jak kiedyś żyła rodzina bogatego mieszkańca Mostaru. Jest tu wystawa domowych sprzętów, dywanów, tradycyjnych tygielków do parzenia kawy po bośniacku, misternie rzeźbionych półek i szafek. Ponieważ dom-muzeum znajduje się na uboczu głównego traktu turystycznego, jest szansa, że zwiedzanie będzie tylko dla Was, że będziecie tu sami, bez żadnej konkurencji. Dzięki temu łatwo wsiąknąć w klimat i myślami cofnąć się o kilkaset lat wstecz. Bardzo polecam to miejsce, by cofnąć się do lat świetności Mostaru za czasów osmańskich. Tak wyglądała kiedyś część starego miasta.

Muzeum Starego Mostu

Widok na zabytkową część Mostaru z Muzeum Starego Mostu

Widok na zabytkową część Mostaru z Muzeum Starego Mostu.

Górne, widokowe piętro w Muzeum Starego Mostu

Górne, widokowe piętro w Muzeum Starego Mostu

Mostar rósł, ponieważ tu zbudowano most przez Neretwę. Ta konstrukcja jest sercem miasta i nie można mówić o miejscowości bez wspomnienia o tym muzeum. Położone jest w baszcie na wschodnim brzegu rzeki. Na kilku piętrach zobaczymy historię przeprawy, ba! zejdziemy nawet do starych mocowań w gruncie. Jak na dłoni będziecie widzieli cały przekrój i to, jak została zbudowana. Będzie też film o zburzeniu i odbudowie. A także smutny film z tego, jak most został zburzony. Wisienką na torcie jest możliwość wejścia na najwyższy poziom wschodniej wieży i zrobienie zdjęcia z wysokości. Zazwyczaj nie ma tu zwiedzających, zatem tym bardziej polecam!

Krzywy Most

Krzywy Most, czyli najstarszy most w Mostarze

Krzywy Most, czyli najstarszy most w Mostarze

Kriva Ćuprija czyli Krzywy Most to najstarszy most w Mostarze. Konstrukcja powstała w 1558 roku czyli jest o 8 lat starsza od najbardziej znanego mostu. Wtedy rzecz jasna nie była to Bośnia i Hercegowina lecz część imperium osmańskiego. Wracając jednak do Krzywego Mostu, to rzecz jasna konstrukcja jest kameralna, ale też rzeka Radobolja, nad którą jest rozpięty, jest o wiele mniejsza. Konstrukcja jest jednoprzęsłowa i ma około 8,5 metra długości, a wysokość deczko ponad 4 metry nad lustrem wody.

Restauracje w Mostarze nocą potrafią wyglądać jak z bajki

Restauracje w Mostarze nocą potrafią wyglądać jak z bajki

Lubię ten most. Ma w sobie niesamowity urok i zwiewność. Do tego nie jest oblężony przez turystów. Czasami można go mieć tylko dla siebie lub wystarczy poczekać kilka minut. A jeśli dodamy jeszcze widok na pokryte kamienną dachówką stare domy i pobliskie restauracje i knajpki, to będzie to idylla!

Mostar – wojna zostawiła ślad

Swoje mniej turystyczne oblicze Mostar pokazuje kilkadziesiąt metrów dalej. Wystarczy odejść kilka kroków od głównego traktu, po którym powoli snują się tłumy turystów, by zobaczyć coś, o czym wielu chciałoby zapomnieć, ale wciąż pamięta. Ulice wciąż noszą niezagojone rany po minionej wojnie w byłej Jugosławii. Ciągle zobaczymy tu ślady kul na elewacjach domów. Bo domy dzielą się na te, które były zburzone lub spalone i te które ocalały. A te które ocalały dzielą się na odnowione i nieodnowione. Na tych odnowionych tynk litościwie przykrywa postrzelane pociskami mury. Tylko że zniszczenia były zbyt wielkie i wciąż obok odbudowanych domów, zobaczymy koszmarnie zniszczone wojną elewacje.

Zniszczone podczas wojny budynki, wciąż są w Mostarze powszechne. Wystarczy odejść kilkaset metrów od mostu, by zobaczyć spalone wiele lat temu domy, ściany przeorane seriami z karabinów maszynowych i wyrwy po wybuchach armatnich....

Zniszczone podczas wojny budynki, wciąż są w Mostarze powszechne. Wystarczy odejść kilkaset metrów od mostu, by zobaczyć spalone wiele lat temu domy, ściany przeorane seriami z karabinów maszynowych i wyrwy po wybuchach armatnich….

Ślady po pociskach różnego kalibru, po kulach z karabinów ale też z armat, po których dziury zieją lub są zamurowane nową zaprawą. Sztuczne jak wypełnienie dziury w zębie. Niby już nie boli, ale jednak obce ciało. Szczególne wrażenie robi spacer ulicą Hrvatskich Branitjelja, wzdłuż której biegła linia frontu. Tu do dziś straszą kikuty wypalonych domów, bez dachów, okien i czegokolwiek poza kamieniem. Zostało tylko to, co nie mogło spłonąć. Ale ponieważ minęło już ponad 20 lat od zakończenia działań wojennych, mury zaczął litościwie przykrywać bluszcz. Wolne przestrzenie zajęły drzewa. Tylko na otynkowanych komórkach i pozostałych ścianach straszą wciąż ślady po kulach. Jakoś w tym miejscu od razu przypomniał się głos Ewy Demarczyk i wiersz Krzysztofa Kamila Baczyńskiego:

Jeno wyjmij mi z twych oczu
szkło bolesne – obraz dni,
które czaszki białe toczy
przez płonące łąki krwi.
Jeno odmień czas kaleki,
zakryj groby płaszczem rzeki,
zetrzyj z włosów pył bitewny,
tych lat gniewnych
czarny pył.

Na tej ulicy Mostaru przebiegała linia frontu. Nie wszystkie domy odbudowano, część wciąż straszy wypalonymi oknami i śladami po kulach

Na tej ulicy Mostaru przebiegała linia frontu. Nie wszystkie domy odbudowano, część wciąż straszy wypalonymi oknami i śladami po kulach

Inie sposób przejść obojętnie obok kolejnych cmentarzy, które wrzynają się w Mostar. Cmentarzy, które wbijają w ziemie konsekwentną datą, powtarzającą się na wszystkich nagrobkach. Zmarł 1992, 1992, 1992, 1992, 1992, 1992, 1992, 1992…  By następnie w innym miejscu miasta przybrać inny refren 1993, 1993, 1993, 1993, 1993, 1993, 1993, 1993 i zakończyć śmiertelną wyliczankę na 1994, 1994, 1994, 1994, 1994, 1994, 1994.

Kiedy już nie trzeba było się dłużej chować przed kulą snajpera, przed uzbrojonymi oddziałami zabijającymi wszystkich, którzy ich zdaniem nie byli z nimi. I kiedy znów sąsiad powoli stawał się sąsiadem a nie wrogiem, który zgwałci, okaleczy, zastrzeli. Skrzywdzi. Albo nie było już sąsiada, bo został przesiedlony, uciekł albo leży w jednej z mogił oznaczonych datą. Chociaż niechęć Bośniaków i Chorwatów wciąż była żywa, a przez jakiś czas ciągle dochodziło do zabójstw i mniejszych konfliktów. Trzeba tu powiedzieć, że przed wojną był to tygiel kulturowy i w Mostarze mieszkało 35% Boszniaków, 34% stanowili Chorwaci, a 19% Serbowie. Mieszanka wybuchowa.

Cmentarze są rozsiane po całym Mostarze. Na każdym z nich dominuje jedna i ta sama data. Ofiary walk z jednego roku

Cmentarze są rozsiane po całym Mostarze. Na każdym z nich dominuje jedna i ta sama data. Ofiary walk z jednego roku.

Na zachodnim brzegu rzeki

Ale turyści i tak rzadko wychodzą za utarte ścieżki, zatem niewielu z nich widzi dawne ślady, jak też i codzienność Mostaru. A szkoda, bo miasto żyje swoim życiem i nawet z daleka widać, że dawne podziały jeszcze nie ustały i wciąż coś się pod spodem pali. Kiedy odszedłem ponad kilometr od Starego Mostu i zasiadłem w jednej z licznych kawiarni, najpierw usłyszałem trąbienie, potem dzikie krzyki, a następnie silnik. Z przejeżdżających samochodów, przez okna wychylała się i ryczała młodzież, przy okazji machając flagami Chorwacji. Ale to nie jedyny przykład na wciąż napięte stosunki.

Wystarczy rozejrzeć się po okolicznych balkonach, flagi Chorwacji w oknach nie są tu odosobnione.  Rzecz jasna dla przeciwwagi Bośniacy wieszają w oknach swoje. Jeszcze dalej idą urzędnicy, bo flagi Bośni i Hercegowiny wiszą nad ulicami jak w amerykańskich filmach. A gdzie jesteśmy, jakiej narodowości czują się mieszkańcy,  najłatwiej poznać po tym, jakie piwo jest w knajpie. Jeśli zobaczymy Karlovaćko, jesteśmy najpewniej w części chorwackiej (lub turystycznej).

Pomnik Bruce’a Lee

Pomnik Brucea Lee w Mostarze. Ok, jest kiczowaty deczko, ale jak i całe kino w którym brał udział. Chociaż na Bruce’a uwielbiam!

A jeśli już jesteśmy w okolicy, to warto zajrzeć na Plac Hiszpański, a konkretnie do leżącego tu parku. To w nim zobaczymy nietypowy pomnik i nietypową atrakcję turystyczną. Stanął tu pierwszy w świecie pomnik Bruce’a Lee. Kiedy wykupiłem kiedyś wycieczkę po okolicy w jednym z tutejszych biur podróży, przewodnik zabrał nas na wzgórze nad miastem. Tam opowiedział historię, że długo myślano, czyj pomnik ma powstać. Padały nazwiska bohaterów wojennych i postaci historycznych. Wszystkie były kontrowersyjne, dlatego kiedy ktoś rzucił hasło: a może Bruce Lee! Kandydatura, która była ponad podziałami.

Najwyższa wieża w mieście

I jeśli dotarliście już tutaj, to warto wejść na wysoką wieżę tutejszego kościoła katolickiego. Wierzcie mi, że nie pomylicie jej z niczym, bo to niemożliwe! Najwyższy budynek w całym Mostarze! Część trasy pokonuje się windą, a resztę piechotą. Niestety sam tam jeszcze nie dotarłem, ale na pewno to zrobię następnym razem!

Panorama Mostaru. Tu widać najwyższą kościelną wieżę.

Panorama Mostaru. Tu, w głębi, widać najwyższą kościelną wieżę.

Mostar ma też bardziej interesującą stronę. Kiedy późnym popołudniem patrzyłem na Stary Most tuż obok w sklepie zobaczyłem, jak młoda kobieta w muzułmańskiej chuście podchodzi do swojego męża, kładzie przed nim talerz a następnie nalewa zupę. Sobie nalała na końcu i zaczęła jeść dopiero, kiedy on zaczął. Tradycję i szacunek zobaczyłem też w innym miejscu, kiedy akurat piłem kawę po bośniacku. Pan w wieku zdecydowanie emerytalnym z pietyzmem dopieszczał kolejne metalowe ozdoby dla turystów, a tuż koło niego krzątała się młoda dziewczyna, pewnie jego wnuczka. Szacunek dla starszego widać było w każdym jej geście, każdym słowie.

Rozrywkowa twarz Mostaru

Widok na stare domy i drogę prowadzącą do mostu. Widok z Muzeum Starego Mostu

Widok na stare domy i drogę prowadzącą do mostu. Widok z Muzeum Starego Mostu

Ale Mostar ma też inną twarz, która żyje tu i teraz, tak samo jak np. Sarajewo, które chyba nie zasypia. Kiedy wracałem pewnego wieczora z okolic Starego Mostu, już z daleka słyszałem muzykę. To tu obok mostu, na niewielkim placyku trwał koncert. Jakiś ubrany w białą koszulę pan porywał właśnie tłumy. Nagłośnienie dawało radę, słychać go było z daleka, ale mimo wszystko równie dobrze słychać było publiczność, która doskonale znała słowa i śpiewała razem z nim rzewne ballady lub bardzo melodyjne piosenki.

Ale nie był to turbo folk, to było coś pomiędzy disco a balladą. Chociaż koncert w tym miejscu nie należy do częstego zjawiska. Lepsza zabawa trwa po drugiej stronie mostu, tuż obok Domu Chorwackiego, gdzie w rzędzie stoją mniejsze i większe kluby. Rano to doskonałe miejsce na kawę, wieczorem trwa tu impreza.

Piwo mostarsko

Piwo mostarsko

Mostar – informacje praktyczne

Przed wyjazdem do Mostaru warto znać odpowiedź na kilka pytań, na które być może nie odpowiadają fora turystyczne.

  • Bośnia i Hercegowina nie jest w Unii Europejskiej. Ale mimo to, nie musicie posiadać paszportu, by przyjechać do Mostaru. Wystarczy dowód osobisty. Tak, tu są naprawdę nastawieni na turystów!
  • W Mostarze wszędzie w restauracjach, knajpkach, na straganach i na targu można płacić w euro. Nie musicie wymieniać pieniędzy. Oficjalną walutą Bośni i Hercegowiny jest marka konwertybilna, która ma skrót KM. 2 marki to w zaokrągleniu jedno euro.
  • Na zwiedzanie Mostaru potrzeba przynajmniej jednego dnia. Dlatego częste są wycieczki z pobliskiej Chorwacji.

Dojazd do Mostaru

Mostar ma stację kolejową, ale jadą tu zaledwie dwa pociągi dalekobieżne do Sarajewa. Wcześnie rano i wieczorem. Dworzec kolejowy i autobusowy są obok siebie. Na dworcu można zostawić bagaż.
Z dworca jeździ kilka międzynarodowych autobusów na trasie Mostar – Chorwacja. Jadą do Dubrownika i Splitu. Ale odjedziemy też stąd do Czarnogóry.

Dworzec autobusowy i kolejowy w Mostarze

Dworzec autobusowy i kolejowy w Mostarze

Mostar posiada lotnisko międzynarodowe, ale nie ma bezpośrednich połączeń z Polską. Latają tu głównie czartery i sezonowe połączenia. Do czasów pandemii regularnym połączeniem było to z Zagrzebiem w Chorwacji. Lotnisko leży około 6km od starego mostu i nie ma połączenia komunikacją publiczną z miastem. Zatem skazani jesteście na taksówki. Ewentualnie można podejść do drogi, którą jeździ autobus do Blagaju.

Nocleg w Mostarze

Kwatera prywatna w Mostarze

Kwatera prywatna w Mostarze

Ze znalezieniem noclegu nie ma najmniejszych problemów, a ceny są tu relatywnie niskie za bardzo dobrą jakość. Kiedyś pierwsze oferty noclegu można było dostać już na dworcu autobusowym, dziś już to raczej niespotykane. Warto zatem zarezerwować nocleg z wyprzedzeniem przez jakiś system rezerwacyjny. Można też iść wzdłuż ulic i zaglądać do domów z napisami oferującymi wynajem pokoi. Dużo tego i a pewnie coś traficie.
Jeśli szukacie dobrej ceny do jakości, polecam nocleg w w hotelu Villa Nadin , położonym kilkaset metrów od turystycznego centrum wraz z mostem. Czysty, nowoczesny hotel, który położony jest około 500 metrów od Starego Mostu. Odległość w sam raz na miły, spokojny spacer.

Jednak jeśli szukacie czegoś bardzo taniego, to pozostaje nocleg w hostelu polecam tu zatrzymanie się w w hostelu Taso’s House , położonym kilkaset metrów od turystycznego centrum wraz z mostem.

Co przywieźć z Mostaru

Handel pamiątkami kwitnie w Mostarze do późnych godzin nocnych

Handel pamiątkami kwitnie w Mostarze do późnych godzin nocnych

Okolice mostu i starej części Mostaru to w zasadzie jeden wielki bazar i handel kwitnie tu w najlepsze. Kupicie tu dosłownie wszystko, chociaż sklepiki mają raczej podobny asortyment. Najbardziej charakterystycznymi pamiątkami z Mostaru są długopisy wyrabiane z łusek po nabojach. Kiedyś był to odpad wojenny, który przez pomysłowych Bośniaków został zagospodarowany. Oprócz tego kupicie też mosiężne tygielki do parzenia kawy, a kawa po bośniacku jest naprawdę dobra i mocna! Są też mosiężne, ozdobne wyroby artystów, gdzie na metalu wybija się jakieś panoramy i wzory. Ale rzecz jasna są też magnesy na lodówki, kolorowe lampy, torby, materiałowe torebki. I młynki do kawy! Nie zapominajmy o młynkach do kawy, bo Bośnia i Hercegowina, jak i całe Bałkany, kawą stoją!

Stragan w Mostarze i sprzedawca w tradycyjnym stroju

Stragan w Mostarze i sprzedawca w tradycyjnym stroju

Atrakcje okolic Mostaru

Mostar to doskonała baza wypadowa do okolicznych atrakcji turystycznych. Dojedziemy stąd do Pocitelj, do Medjugorie czy Blagaju  także do wodospadów Kravica. W mieście są dwa dworce autobusowe. Główny umiejscowiony jest tuż przy dworcu kolejowym, drugi jest w głębi miasta. Z dworca głównego trzeba przejść przez most i po około 10 minutach marszu skręcić w prawo kiedy na jednym z budynków zobaczymy napis EUROHERC. 200 metrów dalej w głębi za hotelem jest dworzec autobusowy. Z niego odjeżdżają autobusy krótkodystansowe.

PS.

Na koniec coś, co zrobiło na mnie wielkie wrażenie. Dzieci bawiące się w wojnę tuż obok podziurawionych kulami ruin.

Dzieci bawią się w wojnę w Mostarze

Zabawa w wojnę w wykonaniu dzieci. Tuż obok postrzelanych i wypalonych po wojnie domów wygląda makabrycznie.

Oceń artykuł, jeśli Ci się podobał
[Ocen: 3 Średnia: 5]
Paweł Osmólski
Amator podróży do Azji i po Europie Wschodniej, a szczególnie po Bałkanach. Jakoś tak mam, że marzenia same mi się nie spełniają, zatem robię wszystko, by je spełnić. Preferuję wyjazdy w pojedynkę, bo tylko wtedy w drodze spotyka się najciekawszych ludzi. Nie zawsze miłych, ale tylko tak można poznać prawdziwą twarz danego kraju. Wolę brudną prawdę niż lukrowane opowieści o jednorożcach. Dlatego moje opisy są czasami do bólu szczere ale zawsze prawdziwe. Dużo pracuję, w czasie wolnym piszę tego bloga i szukam najlepszego piwa na świecie :)

2 Comments

  1. Byłam juz w kilku bałkańskich krajach. Planowałam w następnej kolejności odwiedzić Czarnogórę, ale przez ten artykuł już nie jestem taka pewna, bo Bośnia też wydaje się niezwykle interesująca 🙂

  2. […] w Newsweeku. O mieście też wyczerpująco i ciekawie pisze Paweł Osmólski w swoim podróżniczym BLOGU, więc ja już tylko króciutko podam główne fakty z historii i pokaże swoje […]

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.