Home » Europa » Czechy » Czeski Krumlow, czyli miasto gdzie zatrzymał się czas
Panorama Czeskiego Krumlova - widok na zamek
Panorama Czeskiego Krumlova z głównego punktu widokowego, gdzie codziennie tysiące turystów ustawiają się wręcz w kolejce, by zrobić zdjęcie zamku w Krumlovie

Czeski Krumlow, czyli miasto gdzie zatrzymał się czas

Share Button

W Czeskim Krumlovie czas się zatrzymał. Nie wiem ile lat temu, ale na pewno w pewnym momencie stanął i powiedział, “dalej nie idę”. Najlepiej zrozumielibyście to, jeśli przyjechalibyście tu w pochmurny dzień, kiedy deszcz wypłasza z ulic tłumy turystów, a nowoczesność w postaci szyldów i żarówek kryje się za taflą wody. Wtedy najpełniej widać, jak bajkowe jest to miasteczko, jak jego architektura nie zmieniła się od kilkuset lat. Nie dziwota, że przyciąga setki tysięcy jeśli nie miliony turystów. Ale wtedy nie jest już bajkowo… jest ciasno jak na galerze, tylko w bębny nikt nie bije. I w rytm też maszerować nie trzeba 😉

Maj to jeszcze nie szczyt sezonu w Czeskim Krumlovie, ale kiedy deszcz przestał padać, a słońce zaczęło przedzierać się w zaułki miasta, wtedy turyści wylegli na ulice. Wydawało mi się, że chwilami ciężko jest przejść przez ulice, ale poznani w knajpie przy piwie Czesi skutecznie wyprowadzili mnie w z błędu. Moje pytanie, czy zawsze jest tu tylu turystów wywołało u nich salwę perlistego śmiechu. “Człowieku, teraz to tu są prawie pustki. Przyjedź w wakacje, zobaczysz, co to jest prawdziwy tłum, wtedy wąskimi uliczkami nie będziesz miał szans przejść.” I chyba nie chciałbym oglądać Krumlova w szczycie sezonu, tym bardziej, że oglądałem praski most Karola tak w szczycie, jak i poza nim. Wtedy poznałem, co to jest tłum. A teraz wyobraźcie sobie, że miasto co roku odwiedzane jest przez około 1,2 mln turystów. Nie, nie przeczytaliście źle Czeski Krumlov przyciąga rokrocznie jeden milion dwieście tysięcy turystów! A wikipedia podaje, że w mieście mieszka raptem czternaście tysięcy mieszkańców. Robi wrażenie? Na mnie robi.

Rynek w Czeskim Krumlovie
Rynek w Czeskim Krumlovie a na nim Słup Morowy, będący wotum dziękczynnym za ocalenie miasta od zarazy.

A autorytatywnie stwierdzam, że turyści robią jeden z najgorszych tłumów, jakie mogę sobie wyobrazić. Szczególnie irytujące są dla mnie zorganizowane grupy, które ciągną tu za parasolkami przewodników, jak owce za dzwoneczkiem barana lub średniowieczne wojska za powiewającym sztandarem chorążego, wiodącego do bitwy. I niestety owe grupy, w szczególności skośnookie, robią postoje w najbardziej atrakcyjnych miejscach, korkując je zupełnie. Bo taka 30 osobowa grupka w wąskiej uliczce powoduje, że nie da się przez nią przecisnąć kulturalnie, można tylko przepychać się łokciami, narażając się na ich sarkanie.

Na szczęście jest jeszcze poranek i są uliczki bardziej odległe od głównych arterii miasteczka. Jakoś tak już jest, że nawet w arcyturystycznym Angkor Wat wystarczy odejść 20 metrów od uliczki, by mieć przestrzeń tylko dla siebie. I wierzcie mi, że w Czeskim Krumlovie jest identycznie. Spacerując stromymi uliczkami, wchodząc po schodkach, poczujecie się jak przeniesieni w czasie. Bo jakimś cudem miasto nie zmieniło się od kilkuset lat, jeśli chodzi o wygląd. Bo, że zaszło kilka zmian, to mnie bardzo cieszy. Np. to, że idąc wąską alejką nie trzeba głośno krzyczeć “IDZIE SIĘ!”, a to po to, by nikt na nas nie wylał zawartości nocnika, jak to drzewiej bywało.

Atrakcje Czeskiego Krumlova

Malowane fasady domów sprawiają wrażenie, że niemalże za punkt honoru właściciele najpiękniejszych kamieniczek postawili sobie ozdobienie domów jakimś wizerunkiem. Jak łatwo się domyślić w przeważającej większości są to święte obrazy, ale ciekawą odmianą jest tu np. wieża Górnego Zamku z XIII wieku, która z daleka rzuca się w oczy. Nie chodzi tylko o to, że góruje nad miastem, ale jest również pięknie pomalowana od zewnątrz i te barwy po prostu ściągają wzrok. Ale to nie jest jedyne tak barwnie malowane miejsce. Kiedy wejdziecie na zamkowy dziedziniec, zarówno pierwszy jak i drugi, zobaczycie, że wszystkie ściany są efektownie przyozdobione. Dodatkowo zaś mury zdobią płaskorzeźby i nie sposób zaprzeczyć, że tu jest po prostu pięknie i trudno dziwić się tym wszystkim nieprzebranym tłumom, że chcą to zobaczyć na własne oczy a nie na obrazku.

Zamek w Czeskim Krumlovie

Zamek zobaczyłem już z daleka, kiedy szedłem do centrum z dworca kolejowego. Z odległości nie można go określić inaczej jak ‘imponujący’, a kiedy się zbliżycie, powiecie zapewne, że jest piękny. Dlaczego nie stwierdzicie tak od razu? Otóż naprawdę ładną panoramę na zabytek psuje nowoczesność. Zapewne za słusznie minionych socjalistycznych czasów, na drodze wzroku postawiono betonowe, prostokątne klocki zwane blokami mieszkalnymi. Wiem, że ludzie muszą gdzieś mieszkać, ale te wyjątkowo się nie komponują z tak pięknym miejscem. I zapewne są one najlepszymi miejscami w Czeskim Krumlovie, bo z nich… nie widać ich samych :D. Spuśćmy na nie zasłonę milczenia.

Bloki przesłaniające zamek, to na pewno nie jest marzenie turystów przyjeżdżających oglądać zabytkową twierdzę.
Bloki przesłaniające zamek, to na pewno nie jest marzenie turystów przyjeżdżających oglądać zabytkową twierdzę.

Co innego zamek stojący na wysokiej skale, twierdza, która wtopiła się w nią i jest jej niejako naturalnym przedłużeniem, on akurat robi kolosalne wrażenie zarówno swoją wysoką ścianą, jak i niedostępnością. Zresztą dawna warownia, a obecnie pałac robi wrażenie z każdej strony, z jakiej jest szansa ją obejrzeć. Stojąc na wzgórzu, opływanym przez Wełtawę, góruje nad całą okolicą. Dookoła zamku wyrosło miasteczko, mające pracować na rzecz władających twierdzą i ono robi nie mniejsze wrażenie niż sam pałac i dopełnia klimat miasteczka.

Zamek zaczął powstawać na początku XIII wieku i przewodniki wskazują jego początek na 1230 rok, ale jak łatwo się domyślić od tego czasu warownia była wielokrotnie przebudowywana. Datą znaczącą dla Czeskiego Krumlova był rok 1494, kiedy osada zyskała tytuł królewskiego miasta a co za tym idzie także liczne przywileje. To co widzimy, zarówno na zamku jak też w miasteczku położonym w zakolu Wełtawy, pochodzi właśnie z tych lat. O skali niech powie Wam fakt, że tutejszy zamek jest drugim pod względem wielkości w całych Czechach i większy jest tylko ten na Hradczanach w Pradze.

Panorama Czeskiego Krumlova
Panorama Czeskiego Krumlova widziana z Wysokiego Zamku

Dzięki temu, że miasto jakimś cudem unikało zarówno pożarów, jak też bycia na linii frontu, przetrwało do naszych czasów w znakomitym stanie. Nawet wyniszczająca II wojna światowa obeszła się z miastem bardzo łaskawie i oszczędziła mu zniszczeń. Może dlatego, że zostało wyzwolone przez wojska amerykańskie a nie radzieckie, które uwielbiały rabować i wywozić skarby w głąb Związku Radzieckiego. A trzeba też uczciwie powiedzieć, że chociaż Czeski Krumlov leży w Czechach, to około osiemdziesiąt procent jego przedwojennych mieszkańców było narodowości niemieckiej i po wojnie zostali po prostu wysiedleni.

Wnętrza zamku, czyli odrobina historii

Można rzecz jasna poprzestać na “zwiedzaniu z zewnątrz”, ale prawdziwe serce zamku, to jego wnętrze, to komnaty, korytarze, sale, schody… I wszystko to można zobaczyć na własne oczy. Rzecz jasna nie za darmo i nie da się tego zrobić na własną rękę i nie można na jeden raz. Ale zobaczyć się da. A jest co, wierzcie mi! Po pierwsze zamek w Czeskim Krumlovie został podzielony na turystyczne ścieżki i na każdą z nich należy wykupić osobny bilet. I tylko część tras pokrywa się ze sobą. Zatem by dobrze zwiedzić zamek i wszystkie jego komnaty, musicie wykupić dwie wycieczki, z których każda trwa około godziny i odbywa się z przewodnikiem. Są też oprowadzania po angielsku, ale są one prawie dwa razy droższe od tych po czesku.

Jeśli zależy Wam  przede wszystkim na obejrzeniu, to możecie śmiało wybierać wersję czeską, wiele ze słów przewodnika nie zrozumiecie, bo jednak polski i czeski za bardzo się różnią, ale coś tam skumacie. Mnie się udało. Dodatkowo można kupić bilet do teatru, który także zachował się w nienagannym stanie wraz z całym dawnym oprzyrządowaniem scenicznym oraz kostiumami. Jak widzicie możliwości jest sporo i trzeba przygotować się na lekki drenaż portfela. Ale czy warto? Moim zdaniem tak.

Panorama Czeskiego Krumlova
Panorama Czeskiego Krumlova widziana z tarasu przez który codziennie przewijają się tysiące turystów. Ale nie ma co się dziwić, bo widok jest wart stania w kolejce do zdjęcia

Skorzystałem z trasy numer I (chciałem pójść też na trasę numer dwa, ale tego dnia była ona wyłączona z przyczyn jakichś remontów) Jej szlak wiedzie poprzez reprezentacyjne i prywatne komnaty. Zaczyna się w średniowieczu, a kończy się na rokoko. Godzina podróży w czasie, godzina historii, w której dowiecie się, że miasto swój rozwój zawdzięcza przede wszystkim dwóm rodom: Rožmberków i Schwarzenbergów. Poznacie historie stojące za rodami, zobaczycie zimne sale sypialne, obwieszone gobelinami, by chociaż troszkę izolować komnaty od zimnych zamkowych murów. Wejdziecie do sal gdzie odbywały się oficjalne posiłki, a twórcy wystaw zadbali, by na stołach pojawiły się eksponaty udające potrawy z tamtych lat. Ale rzucicie też okiem na stoły z elegancką zastawą stołową, ze sztućcami, które połączone są ze sobą cienkimi drucikami i alarm włączy się natychmiast jak tylko chcielibyście ich dotknąć. Jak widać różni są turyści i takie zabezpieczenie też było potrzebne. Przed ciekawskimi i zapewne też złodziejami.

Aha i jeszcze coś na deser, idąc przez kolejne pomieszczenia, w jednej z nich zobaczycie eksponat, który na zawsze zostanie w Waszej pamięci. W mojej został… bo czy można zapomnieć złotą karetę? Tak, nie przeczytaliście źle. W jednej z sal stoi ogromna kareta wykonana z orzechowego, pozłacanego drewna! Widok magiczny i szlag mnie trafia, że nie mogę zrobić zdjęć, ale to niestety jest zakazane wewnątrz pałacowych pomieszczeń. Reasumując: idąc od sali do sali zobaczycie wielkie bogactwo, setki lat historii i na pewno nie będziecie żałowali kupna biletu. Ja nie żałowałem. Pamiętajcie, żeby wychodząc spojrzeć pod most, bo tam znajduje się hodowla niedźwiedzi, niestety ja nie dostrzegłem żadnego miśka, ale to nie znaczy, że ich tam nie ma. Obecność tych niebezpiecznych zwierząt jest jak najbardziej usprawiedliwiona, bo władający okolicą ród Rožmberków, miał w herbie właśnie niedźwiedzia. Zobaczycie go też na wielu zdobieniach wewnątrz i na zewnątrz pałacu.

Ogrody zamkowe

Kiedy już wyjdziecie na zewnątrz, udajcie się w górę do pałacowych ogrodów. Nie są one jakieś szczególnie zjawiskowe i nie zostaną w Waszym sercu na tak długo, jak zostaną na przykład te te w Kromieryżu lub w Telczu, ale też są ładne. W końcu szlachta dbała o miejsca dla własnego relaksu, a na 11 hektarach można było zmieścić troszkę pięknych rzeczy, ładnie przystrzyżonych trawników oraz ozdobnych pomników.

Ogród zamkowy w Czeskim Krumlovie
Ogrody pałacowe przylegające do zamku

Czeski Krumlov, czyli spacer przez stulecia

Ale wróćmy do podnóża zamku. Większość czeskich i nie tylko czeskich miasteczek swoje centrum ma położone dookoła rynku. W Czeskim Krumlovie jednak troszkę inaczej. Rzecz jasna jest tu rynek, a raczej ryneczek, bo przestrzeń w dawnych czasach była zbyt cenna, by marnować ją na pustkę, nawet jeśli odbywały się tam targi. Tu rzecz jasna stoi ratusz, ale nie jest on jakiś szczególnie zapadający w pamięć, stoi też słup morowy, który postawiono w 1715 roku, by podziękować za ocalenie miasta od zarazy. I ponieważ miasto jest zbudowane wewnątrz zakola Wełtawy, niejako musiało się dostosować zarówno do ukształtowania terenu – wzniesienia – jak też koryto rzeki. W związku z tym nie ma tu tylko prostopadłych i równoległych ulic, ale są też uliczki półokrągłe. Równoległe do linii brzegowej.

Ale najciekawszym z wszystkiego, co widziałem na rynku, była rocznica zakończenia drugiej wojny światowej. W związku z tym na środku placu ustawiono amerykańskie jeepy z czasów wojny oraz wisienkę na torcie czyli myśliwiec z czasów wojny. Były też przemówienia, ale nie za bardzo je rozumiałem. Położę jednak rękę za to, że mówili to co wszędzie, czyli nigdy więcej wojny, pokonaliśmy faszystowskie Niemcy i takie tam. Klasyka tego typu uroczystości, w sumie poza oficjelami mało kto tego słuchał.

Samolot na rynku miejskim
Ustawiony na środku krumlovskiego rynku samolot z lat II wojny światowej, miał być “żywym eksponatem” przypominającym o minionej wojnie

Zamiast słuchać przemówień wolałem pójść na punkt widokowy, z którego roztacza się jeden z najpiękniejszych widoków na krumlovski zamek. Dziwne to miejsce, bo cieszy się ogromnym powodzeniem wśród turystów, a jeżeli wyobrazicie sobie np. trzy wycieczki z Azji w jednym miejscu i każdy z przybyłych chce zrobić sobie fotkę z pięknym widokiem w tle, będziecie wtedy przekonani, że trzeba się ustawiać w kolejce, by coś zobaczyć i sfotografować. Dlatego lepiej przyjść tu wcześnie rano, wtedy turyści jeszcze śpią.

Dlatego jeśli chcecie uciec z głównego nurtu zwiedzania, możecie wybrać jedną z pomniejszych atrakcji, jakie są w mieście. Możecie pójść np. do muzeum figur woskowych, cofnąć się w czasie i obejrzeć np. pracownię alchemiczną lub wybrać się do Seidlów, by zobaczyć stary Krumlov, jaki uwiecznili sto lat temu na szklanych płytkach. Czy warto, możecie zobaczyć na tej stronie. A jeśli np. będzie padało, zawsze możecie znaleźć schronienie w kopalni, gdzie kiedyś wydobywano grafit.

Czeski Krumlov. Zamek nad Wełtawą
Wełtawa w Czeskim Krumlovie jest dopiero na początku swojego biegu, zatem nie jest jeszcze tak szeroka jak w Pradze. Co nie znaczy, że nie jest malownicza

Nocleg. Gdzie spać w Czeskim Krumlovie

Powiedzmy sobie wprost, miasteczko jest przeznaczone prawie w całości dla turystów a lokalna ludność liczy zaledwie kilkanaście tysięcy mieszkańców. I ponieważ każdego roku przyjeżdża tu ponad milion turystów, dlatego kto żyw wynajmuje tu i przerabia mieszkania na apartamenty i kwatery dla przyjezdnych. Znajdziecie tu noclegi w każdym standardzie, zarówno ekonomiczne hostele, jak też luksusowe pięciogwiazdkowe hotele. Ja spałem hostelu Travel hostel , ale na pewno dobry i relatywnie tani nocleg znajdziecie przez przez tę wyszukiwarkę. Sprawdźcie .

Czeski Krumlov – jak dojechać i informacje praktyczne

Dojazd do Czeskiego Krumlova jest bajecznie prosty i bardzo polecam skorzystanie z usług czeskiej kolei. Bezpośrednie pociągi łączą miasto z Pragą, ale są też krótsze, lokalne połączenia np. z Czeskimi Budziejowicami. Dworzec kolejowy jest około półtora kilometra na północ od średniowiecznej części miasta i możecie przejść ten odcinek spokojnym marszem, tym bardziej, że będziecie mieli z górki.
A jeśli przyjedziecie autobusem, wtedy wysiądziecie niemalże przy samej starej części, bo dworzec jest tuż obok zakola, na którym położone jest miasteczko. Nie wiem, jak to jest z przyjazdem samochodem, bo jak łatwo się domyślić, nie wjedziecie swoim pojazdem do środka i będziecie musieli samochód zostawić gdzieś na parkingu.

Share Button

About Paweł Osmólski

Amator podróży do Azji, którego wspomnienia zostały gdzieś na szlaku w Nepalu na ławeczce pod chałupą jednego chłopa. Kiedyś będę tam musiał wrócić i zabrać je do domu :) Preferuję samotne wyjazdy, bo tylko wtedy w drodze spotyka się najciekawszych ludzi. W czasie wolnym od pracy i podróży zapalony degustator piwa.

5 komentarzy

  1. Wspaniałe miejsce, gdy tylko wystarczy mi wakacyjnego czasu z chęcią się tam wybiorę 🙂

  2. Dobrze napisane, ciekawy tekst.

  3. Przepiękne miejsce. Koniecznie trzeba zobaczyć teatr barokowy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *