Home » Bałkany » Albania » Butrint czyli z wizytą w popularnych ruinach w Albanii
Ruiny świątyni w Butrincie Albania
Ruiny w Butrincie. Co roku dziesiątki tysięcy turystów przyjeżdżają, by zobaczyć te podobno najcenniejsze antyczne ruiny w Albanii.

Butrint czyli z wizytą w popularnych ruinach w Albanii

Share Button

Ślady dawnej świetności Butrintu widać  do dziś i z tego powodu tutejszy park archeologiczny z roku na rok przyciąga więcej i więcej tysięcy turystów. Czy warto? Butrint doceniło UNESCO wciągając na swoją listę Światowego Dziedzictwa, ale przyznam uczciwie, że mnie ten park archeologiczny na kolana nie rzucił. Czy żałuję odwiedzin? Na pewno nie, ale to nie jest miejsce, w które chce się wrócić kilkukrotnie.

Może wyda się to Wam zabawne, ale z atrakcji Butrintu najbardziej zapamiętałem widok na jezioro i spacer wzdłuż brzegu jeziora. Klimatycznie i śródziemnomorsko,  podobało mi się, ale przecież nie dla takich spacerów przyjeżdża się w naszpikowane historią miejsce. Bo też w latach świetności Butrint był miastem bardzo bogatym, miejscem które chroniły wysokie mury obronne, mającym port i korzystającym ze szlaków handlowych. Tu mieszały się kultury, o Butrint walczyły różne cywilizacje i pozostałości tej historii widać do dziś. Chodząc po terenie natkniecie się na budynki, które pozostawili po sobie Grecy (to te z kamieni, zbudowane bez spoiwa) oraz Imperium Romanum czyli Rzymianie (tu budulec spajany był już zaprawą).

Widok na zamek ALi Paszy w Butrincie
Pomost wychodzący w jezioro Butrint a z niego widać zamek Ali Paszy zbudowany dopiero w XIX wieki.

Oglądając zabytki Butrintu

Co zatem zostało do dzisiejszych czasów? Przejdźmy się po Butrincie. Na wprost od kas od razu widać wieżę wenecką, ale to dzieje w historii miejsca niemalże najnowsze, ale też warte odnotowania, bo państwo weneckie, także tutaj zapuściło swoje macki. Ale nie mogło być inaczej, skoro Butrint był jednym z ważniejszych miejsc na szlakach handlowych w tym regionie, a Republika Wenecka swą potęgę wywodziła z handlu. Chociaż w tym przypadku, Republice Weneckiej chodziło bardziej o pobliskie Korfu, bo było o wiele korzystniej usytuowane, jeśli chodzi o możliwości kontroli szlaków handlowych. Ale wieża jak wieża, ja idę dalej w kierunku starszych atrakcji, w końcu po to Grecy i Rzymianie coś budowali, żebym ja to mógł zobaczyć, nie?  😉

Wieża Wenecka w Butrincie.
Wieża wenecka w Butrincie.

I tu dochodzę (nomen omen) do serca Butrintu i ośmielę się powiedzieć, że najbardziej znanych i charakterystycznych zabytków. Przede mną świątynia Asklepiosa, czyli greckiego boga medycyny, to dla niego przypływały i przyjeżdżały do miasta tysiące pielgrzymów w nadziei na uzdrowienie i rzecz jasna z datkami. Bo jak każdy wie, nie wiadomo czy bogowie lubią datki, ale na pewno nie gardzą nimi ich słudzy czyli kapłani. Stara tradycja, jak widać 🙂 Dziś zostało po świątyni kilka łuków, kilka ścian i sadzawka, z której radochę mogą mieć co najwyżej komary, bo mają gdzie się rozmnażać.

Butrint ruiny świątyni Asklepiosa
Dziś świątynia Asklepiosa to smętne ruiny. Ale zapewne Archeolodzy potrafią wyczytać z nich o wiele więcej niż zwykły śmiertelnik.

Za to ciekawszy obiekt jest tuż obok, a mam tu na myśli teatr. Przebudowywany wielokrotnie, wygląda tak, jak teatr powinien wyglądać. Słowem rzędy kamiennych stopni, na których dwa tysiące lat temu zasiadali widzowie, a mogło ich tu zasiąść w tym samym czasie nawet 1500. I co by nie mówić, wygląda to ładnie, jakby oparło się upływowi czasu. Ale to tylko dlatego, że dość ciężko zniszczyć taką schodkową konstrukcję. Co ciekawe, scena jest używana do dziś i w sezonie można tu trafić na przedstawienia. O tym, że coś tu się dzieje, świadczy chociażby drewniana podłoga.

Teatr w Butrincie
Teatr w Butrincie

Z budynków, które warte są uwagi warto jeszcze zajść pod dawną bazylikę z VI wieku. Do dziś przetrwały tylko zewnętrzne mury, ale nawet one świadczą o tym, jak potężne i piękne musiało to być miejsce, kiedy odbywały się tu nabożeństwa oraz świątynię skrywał dach. Ale dla mnie duch dawnego sacrum dawno już minął, dziś słychać tu tylko cykady z okolicznych drzew. Świątynia upadła tak samo, jak w zapomnienia popadł cały Butrint. I jeśli w klimacie chrześcijaństwa jesteśmy, to warte uwagi jest jeszcze baptysterium, czyli miejsce chrztów.

Ruiny Baptysterium w Butrincie
Ruiny baptysterium w Butrincie. Do dziś nie przetrwało wiele, a bajeczne mozaiki, które były na posadzce, nie są dostępne dla zwiedzających

Tu posadzka podobno jest po prostu mistrzostwem dawnej sztuki posadzkarskiej. Misterne wzory i sceny potrafią zająć wzrok na dłuższy czas. Niestety w czasie kiedy ja odwiedzam Albanię posadzka jest przykryta jasnym grysikiem i obowiązuje zakaz wstępu na teren baptysterium. Pewnie dla turystów byłoby lepiej, jakby nad mozaiką postawiono zadaszenie i pozwolono podziwiać to arcydzieło, ale zapewne za decyzją, że tak nie można, kryje się jakiś racjonalizm. A to, że coś nie jest dla turystów, nie oznacza, że jest złe.

Potem warto pójść do kolejnego znanego ze zdjęć miejsca, mam tu na myśli Bramę Lwa. Dziś brama jest o wiele niższa niż była dawniej, ale na początku tysiąclecia obniżono ją, by łatwiej można było bronić wjazdu do miasta od tej strony. Teraz nie było możliwości, że jakikolwiek konny mógłby chcieć szarżować przez bramę. Zresztą małe wrota zapewne lepiej wytrzymują uderzenia tarana i prościej je wzmocnić. Ale… rzućcie okiem na tego lwa.


Bo jak dla mnie to nie jest żaden lew tylko zwykła świnia lub w najlepszym wypadku dzik. Podczas gdy przewodniki i przewodnicy upierają się, że to lew pożerający głowę byka. Ja tam widzę tylko zwykłą, pospolitą świnię. (Ok, znajomi mówią, że może to być też guziec – wiecie ten z Króla Lwa, jeśli oglądaliście) Tu warto się zatrzymać na dłużej i rzucić okiem chociażby na kamienne mury, bo są one szczególnie imponujące. Ogromne bloki kamienia ułożone jeden na drugim, bez użycia spoiwa. Robią wrażenie.

Zresztą miasto kiedyś musiało robić potężne wrażenie, bo w V wieku zbudowano do niego olbrzymi akwedukt, który po łukach, dostarczał wodę do miasta. Dzięki niemu zasilane były np. fontanny. Ale również, a może przede wszystkim, była dostępna woda pitna. Niestety do dziś nie dotrwało wiele, bo trzęsienia ziemi zrobiły swoje, a tego typu konstrukcje, niestety nie są na nie bardzo odporne. Co jeszcze ciekawe, to że okolice jeziora były naturalnym terenem ekspansji mieszkańców Butrintu. Na brzegach zbudowane były liczne i okazałe wille, które dziś niestety pochłonęło w części jezioro. Ciekawostką może być też to, że kilkukrotnie Rzymianie planowali, by Butrint stał się miastem dla emerytowanych żołnierzy, czyli dla tych, którzy np. opowiedzieli się po właściwej stronie, czyli postawili na właściwą stronę konfliktu. Nagrodą były nadania ziemi w prowincjach. Butrint i jego okolice były tego przykładem.

Mury obronne w Butrincie. Albania
Mury obronne w Butrincie. Widać, że przez setki lat były naprawiane wielokrotnie i budulec znacznie różni się od siebie.

W mojej ocenie pozostało Wam jeszcze tylko zobaczyć górujący nad wszystkim zamek. Tu znajduje się muzeum Butrintu z pamiątkami z wykopalisk i przedstawioną historią miejsca. Warto zajść i obejrzeć. Zapewne nie powali Was na kolana, jak i mnie nie powaliło, ale to kolejne miejsce, na które warto rzucić okiem, jeśli już się tutaj dotarło. To co jednak na pewno warto, to podziwiać panoramę z tego najwyższego miejsca w okolicy. Stąd idealnie widać, że kanał zarósł, że trzeba by włożyć mnóstwo pracy w to, by ponownie mogły tu wpływać statki, nawet triremy 🙂 Powiem jednak szczerze, że widok na turkusową wodę, na morze jest przepiękny. Warto posiedzieć chwilę dłużej i pokontemplować panoramę. A potem zostanie Wam tylko udać się do wyjścia w asyście orkiestry cykad i żegnanym przez szpaler potężnych drzew eukaliptusowych.

Jak się dostać do Butrintu

Dojazd jest bajecznie prosty: Co około godzinę, a rano co pół godziny z Sarandy odjeżdża autobus, który jedzie przez Ksamil. Przejazd trwa niecałą godzinę i zależy od np. korków w Sarandzie, a potem od liczby postojów na przystankach. Przystanek zresztą jest rzeczą umowną, bo autobus zatrzymuje się tam, gdzie mu się pomacha i gdzie chce się wysiąść. Zatem wracając z Butrintu na pewno możecie wysiąść w Ksamilu i pójść poopalać się na plaży. Tak, jak ja to zrobiłem 🙂

 

Share Button

About Paweł Osmólski

Amator podróży do Azji, którego wspomnienia zostały gdzieś na szlaku w Nepalu na ławeczce pod chałupą jednego chłopa. Kiedyś będę tam musiał wrócić i zabrać je do domu :) Preferuję samotne wyjazdy, bo tylko wtedy w drodze spotyka się najciekawszych ludzi. W czasie wolnym od pracy i podróży zapalony degustator piwa.

2 komentarze

  1. Przepiękne widoki, no i przy okazji trochę historii 🙂 Podoba mi się!

  2. Sztuka starożytna na papierze nigdy mnie nie interesowała – oglądanie kilku kolumn i kamieni albo skorup po wazach jest dla mnie trochę nudne. Ale jak mam okazję poznać ruiny na żywo, to już inna sprawa 😉 Zawsze próbuję sobie sama wizualizować jak to wszystko wyglądało, to czego służyło i jak żyli tam ludzie. Tak więc nawet jak są trochę nudne i bez rewelacji, to ja i tak się dobrze bawię, taka śmieszna sprawa 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *