Europa Polska

Domy podcieniowe na Żuławach. Architektura, która zachwyca

Mało jest pięknej, starej architektury na wiejskich terenach Polski. Dlatego tym bardziej warto zwrócić uwagę na domy podcieniowe. Domy charakterystyczne głównie na Żuław, ale występujące też sporadycznie na innych terenach Polski, ale także Czech i Niemiec. Ale nie ma się czemu dziwić, dom podcieniowy jest szalenie funkcjonalny i ma dużo zalet.

Zwiedzanie domów podcieniowych warto połączyć ze zwiedzeniem chyba największej atrakcji Żuław czyli zamku krzyżackiego w Malborku. My akurat zwiedzaliśmy Kwidzyn i tamtejszy zamek, a w Malborku po prostu nocowaliśmy. Sam fascynujący zamek zwiedziłem wcześniej, chociaż żałuję, że wyjazd zrobiliśmy dość spontanicznie, bo w tym dniu było nocne zwiedzanie zamku w Malborku, ale kiedy sprawdzaliśmy, nie było już biletów.

Przedsmak tego, co nas miało czekać od rana, mieliśmy dzień wcześniej, kiedy wracaliśmy z przepięknego miasta Gniew, z ciekawym chociaż zamienionym na hotel krzyżackim zamkiem. Tu od razu zareklamuję Gniew: jeśli będziecie w pobliżu, nie ograniczajcie się tylko do pokrzyżackiego zamku, proszę, koniecznie musicie poświecić przynajmniej godzinę na zwiedzanie Gniewu, bo jest przepiękny.

W każdym razie: patrząc na mapę Google widzieliśmy, że po drodze jest piękny podcieniowy dom w Bystrzu. Spójrzcie na zdjęcie powyżej, by zobaczyć, jak wygląda. Wystarczyło odbić kawałek od głównej drogi, a jeden z piękniejszych domów podcieniowych zaczął zachwycać swoim widokiem. Bo i jak tu nie docenić drewnianych kolumn stylizowanych na jońskie? Jeśli do tego dodamy konstrukcję szachulcową wypełnioną cegłą holenderką, będzie to cały obraz piękna. Łyżką dziegciu jest tylko stan zachowania budynku. Jak znaczna część tego typu budowli, wymaga pilnego remontu. A to kosztuje!

Czym są domy podcieniowe

Ale zacznijmy od początku, bo warto poznać odpowiedź na pytanie, czym są domy podcieniowe i skąd pochodzą.
Wystarczy spojrzeć na dom podcieniowy, bo dostrzec jedną charakterystyczną cechę. Jest to wystający przed główną bryłę domu element zwany wystawką. Jeśli coś wystaje i dodatkowo pod spodem nie jest zabudowane, bo konstrukcja opiera się na wspierających ją filarach, to przestrzeń pod taką wystawką w słońcu rzuca cień, chroni przed słońcem, deszczem lub śniegiem. Przestrzeń pod wystawką jest „pod cieniem” zatem dom można nazwać „podcieniowym”. Proste wytłumaczenie na nazwę dom podcieniowy.

Front domu i wystawka domu podcieniowego w Gniazdowie
Front domu i wystawka domu podcieniowego w Gniazdowie

I teraz kolejna ciekawostka, bo możecie się spotkać z tym, że domy podcieniowe powstały, bo zostały przywiezione jako koncepcja wraz z osadnikami z Holandii czyli tak zwanymi mennonitami. To jest jedna z teorii. Drugą jest, że domy podcieniowe stały na Żuławach już w średniowieczu czyli w czasie, kiedy osadnictwo holenderskie jeszcze nie miało miejsca. Zatem domy podcieniowe to lokalny wynalazek.

Jest też wytłumaczenie, że ten typ budynku jest charakterystyczny dla regionów i kultur bliskich kulturze dawnych Prus lub Niemiec. A dlaczego? Bo podobne domy podcieniowe można spotkać na terenie Łużyc, Brandenburgii, Meklemburgii i Czech.
Ale jaka jest prawda? To już zostawiam architektom i etnografom, mnie cieszy, że wciąż istnieją i cieszą oko. Chociaż jest ich w krajobrazie coraz mniej. A tak z innej beczki, to w tym roku będąc na południu Polski, zrobiłem sobie objazd po domach przysłupowych. Też charakterystycznych i równie pięknych.

Do czego służył podcień w domach podcieniowych

A taki podcień, miał wiele funkcji i potrafił ewoluować na przestrzeni wieków. Po pierwsze mógł być magazynem i w takim przypadku w dachu (lub jeśli wolicie podłodze) takiej wystawki, był otwór i przez taką dziurę wciągano do środka towary. Wystarczyło podjechać wozem pod otwór i następnie wciągać to, co było trzeba.
Ale przestrzenie nad podcieniem bywały używane jako sale modlitewne, pokoje reprezentacyjne, warsztaty rzemieślnicze. Wsie bywały dawniej bardzo praktyczne i rozsądnie wykorzystywały przestrzenie domu względem aktualnych potrzeb.

Ciekawostką jest, że podcienia, pełniły też inną funkcję, pokazywały bowiem status społeczny. Duży i ozdobny podcień pokazywał okolicznym mieszkańcom i przejeżdżającym, że w tym domu mieszka bogaty gospodarz. Dlatego też podcienia bywały różne, od kilku prostych kolumn po kilkukolumnowe szpalery zwieńczone rzeźbami stylizowanymi np. na kolumny w stylu jońskim. Zobaczycie też poprzeczne belki stylizowane przez snycerzy na zwieszające się kotary. Ale czasami uwagę trzeba też zwrócić na drzwi prowadzące do domu, bo tu też można trafić na arcydzieła snycerki. Pięknie rzeźbione drzwi, od których trudno oderwać wzrok. Tu najpiękniejszym widzianym przeze mnie przykładem jest dom podcieniowy w Marynowach.

Pięknie rzeźbione drzwi i portal prowadzące do domu podcieniowego w Marynowach
Pięknie rzeźbione drzwi i portal prowadzące do domu podcieniowego w Marynowach

Aha, warto jeszcze powiedzieć, że z uwagi na to, że posiadanie podcienia świadczyło o statusie, takie wystawki były także dobudowywane do już istniejących domów. Jeśli było na nie miejsce i gospodarz bogacąc się, mógł sobie pozwolić na nową część domu.

Wystawka domu podcieniowego w Nowej Kościelnicy
Wystawka domu podcieniowego w Nowej Kościelnicy

Domy podcieniowe na Żuławach

Ponieważ mieliśmy ograniczony czas, nie zdołaliśmy pojeździć po całych Żuławach i obejrzeć maksymalnie wielu domów podcieniowych. Jest ich jednak sporo, ale trasa, którą zrobiliśmy i tak pozwoliła zobaczyć fascynującą lokalną architekturę.

Wyjechaliśmy rano z Malborka, a trasa, którą zrobiliśmy była taka:

  • Cmentarz mennonicki w Stogach
  • Nowy Staw
  • Wiatrak w Palczewie
  • Dawna kaplica mennonicka w Palczewie
  • Nowa Cerkiew
  • Gniazdowo
  • Ruiny spalonego kościoła w Ostaszewie
  • Nowa Kościelnica
  • Marynowy – najpiękniejszy, doskonale odnowiony dom podcieniowy  z tych, które widzieliśmy
  • Klecie
  • Ruiny starej karczmy w Jegłowniku

Jeśli mi się kiedyś ponownie uda być na Żuławach, mam nadzieję zaktualizować listę, bo jest jeszcze kilka przepięknych domów podcieniowych zlokalizowanych na północ od Malborka.

Wnętrze domu podcieniowego

Domy były budowane w podobny sposób. Ich sercem była tak zwana czarna kuchnia, czyli kuchnia którego sercem było otwarte palenisko, gdzie na ogniu gospodyni przyrządzała posiłki. Tuż obok była biała kuchnia, czyli miejsce gdzie przygotowywano posiłki, nie wymagające gotowania. Miejscem gdzie toczyło się życie domu była wielka izba, to tu ustawiano najładniejsze meble i skrzynie. Tu można było postawić to, co świadczyło o statusie czyli np. zegar a w późniejszych latach radio. Ważne, że izba posiadała ogrzewanie. Bardzo często ogrzewanie tego pomieszczenia było zapewnione przez całą ścianę sąsiadującą z czarną kuchnią, ale także przez piece kaflowe, zasilane ciepłem z kuchni.

Dom podcieniowy w Marynowach – piękno snycerki

Ponieważ jeżdżąc po wsiach, gdzie stoją domy podcieniowe, udało się nam wejść tylko do jednego z nich, opis wnętrz oprę na tym, co widzieliśmy w Marynowach.

Dom podcieniowy, kiedy się do niego dojeżdża nie wygląda jak zwyczajny dom, ale bardziej jak dawny szlachecki dwór. A wrażenie to potęguje chwila, w której spojrzeliśmy na ten dom z bliska, bo z daleka tego nie widać.
Oto okazuje się, że poziom zdobień drewnianych detali jest nieporównywalny z czymś, co można spotkać w okolicy. Podcień oparty jest na sześciu kolumnach od frontu i czterech bocznych. Kolumny stylizowane są na kolumny jońskie, bo takie są zdobienia ich głowic. Zdobione są też belki poprzeczne przebiegające między kolumnami. A smaczku dodaje niecodzienna snycerka, czyli wyrzeźbione od frontu w drewnie nazwisko gospodarza domu, który zlecił budowę.

Przysłowiową wisienką na torcie są zaś drzwi prowadzące do wnętrza domu. Tu mamy pokaz kunsztu snycerskiego w całej rozciągłości, bo poziom detali nie pasuje do „zwykłego wiejskiego domu”. To jest po prostu przepiękna praca w drewnie! Nad drzwiami i tu mamy napis i jest on zaskakującą ciekawostką. Nad drzwiami znajduję się inskrypcja: JOHAN JACOB ZIEMER BH REGINA ELIZABET ZIEMER BF (1803).

Jest ona interesująca szczególnie z tego powodu, że BH oznacza Bauherr czyli inwestor, ale BF to już Baufrau czyli gospodyni/inwestorka. Tego typu napisy są niespotykane, bo gospodyni domu niemal nigdy nie była w takich miejscach wymieniana. Zatem okazuje się, że pani domu miała w tym gospodarstwie szczególną pozycję i cieszyła się ogromnym szacunkiem męża, skoro także i ona jest upamiętniona na napisie. 1803 to rzecz jasna rok budowy domu. To akurat nie jest niecodzienne.

A jeszcze piękniej zaczyna się robić po naciśnięciu klamki. Oto za drzwiami znajduje się sień. Ale nie jest to zwykła sień. Gospodarz, który powitał gościa w suchym podcieniu, mógł wprowadzić go do swojego domu i zaskoczyć. Bo w sieni znajdują się polichromie. Co prawda nie są one kompletne i doskonale zachowane, ale dają wyobrażenie o tym, jak wyglądały za czasów świetności.

Polichromie w sieni domu podcieniowego w Marynowach
Polichromie w sieni domu podcieniowego w Marynowach

Z tego miejsca gospodarz mógł zaprosić gościa do głównego pomieszczenia domu podcieniowego czyli wielkiej izby. Niestety, kiedy byliśmy w tym miejscu, nie mieliśmy szansy tam wejść. Ale za to po lewej stronie od wejścia znajdują się schody prowadzące na piętro. I tu od razu powiem, że wewnątrz jest klimat, bo wejście starymi, skrzypiącymi schodami, które od dwóch wieków prowadzą ludzi na górę jest super wrażeniem.

A na piętrze, czy też bardziej w części dachowej, bo dom jest z założenia jednopiętrowy, znajdują się kolejne pomieszczenia oraz komin, który był w późniejszym czasie wędzarnią. Ale przede wszystkim, to na piętrze znajduje się górna część wystawki, która tworzy podcień. Tu dopiero widać, jak wielka jest to przestrzeń, jej powierzchnia to ponad 70 metrów. 12,5 metra długości i 5,8 metra głębokości. Cóż, to znacznie więcej niż moje całe mieszkanie 🙂

Pokój w wystawce domu podcieniowego w Marynowach
Pokój w wystawce domu podcieniowego w Marynowach

W domu podcieniowym w Marynowach można wynająć pokoje, zatem jeśli macie chęć zamieszkać choć na jedną noc w tradycyjnym żuławskim domu z ponad 200 letnią historią, nie wahajcie się! Dom można też zwiedzać za symboliczną opłatą 10 zł, ale trzeba mieć tez odrobinę szczęścia, by właściciele byli w domu. Kiedy my przyjechaliśmy, akurat gdzieś wyjeżdżali.

Wystawka i podtrzymujące ją kolumny domu podcieniowego w Marynowach są jednymi z najpiękniejszych w domach podcieniowych, które można obejrzeć na Żuławach
Wystawka i podtrzymujące ją kolumny domu podcieniowego w Marynowach są jednymi z najpiękniejszych w domach podcieniowych, które można obejrzeć na Żuławach

Oglądając domy podcieniowe

A teraz wrażenia z objazdu po domach podcieniowych i Żuławach, po których są one rozrzucone. Bo nie ograniczaliśmy się tylko do domów, ale zwiedzaliśmy, co było po drodze. Zaczęliśmy od cmentarza menonickiego w Stogach. Bo domy, które przetrwały zbudowali przeważnie menonici (chociaż nie tylko oni). Piękne grobowe stelle przypominające o tych, którzy kiedyś budowali świetność tego terenu. Oni odeszli, ale trwają, dopóki na ich grobach wciąż nie zatarły się napisy.

Cmentarz mennonicki w Stogach
Cmentarz mennonicki w Stogach

Bystrze

Początek zwiedzania mieliśmy dzień wcześniej podczas jazdy do Malborka. Zjechaliśmy jak już pisałem z drogi i zajechaliśmy do wsi Bystrze, gdzie znajduje się jeden z piękniejszych (z perspektywy czasu) domów podcieniowych. Dom został zbudowany w roku 1819, a jego wystawka wsparta jest na 6 kolumnach z przodu i 2 po bokach.

Kolumny są stylizowane na styl joński, czyli ich kapitele nawiązują do tych antycznych. Dodatkowo belki gzymsu układają się w rzeźbioną draperię. Szczyt wystawki to konstrukcja ryglowa wypełniona cegłą, ale w taki sposób, że zarówno belki jak i cegły pełnią funkcję zdobniczą. Niestety szczególnie górna część wystawki pokazuje, że tej chałupie przydałby się porządny remont, bo zabite górne okno i braki w ceglanym wypełnieniu od razu rzucają się w oczy. Swoją drogą szczerze polecam Wam przyjechać pod ten domu w tzw. złotej godzinie, bo miękkie światło szczególnie malowniczo wygląda na froncie konstrukcji.

Nowy Staw

Po porannym zwiedzaniu cmentarza, zwiedzanie domów zaczęliśmy od domu podcieniowego w Nowym Stawie. Dom jest bardzo ładnie odnowiony i z zewnątrz sprawia wręcz wrażenie „nówki”. Ale w rzeczywistości to budynek, który powstał w 1820 roku, zatem za 4 lata będzie sędziwym 200latkiem! Podcień wsparty jest na 6 prostych kolumnach, zbudowanych na ceglanej podmurówce. Nie ma tu finezyjnych zdobień, ale zdobne są łuki między drewnianymi kolumnami.

Wiatrak w Palczewie

Następnie przepiękną aleją drzew, z których słyną lokalne drogi, które ocienione są rozłożystymi koronami starych drzew, dojechaliśmy do wiatraka w Palczewie. Co prawda do samego wiatraka nie da się podejść, bo jest na prywatnej posesji, ale za to można go obejrzeć z drogi. Widać, że wymaga remontu, ale kto wie, może kiedyś się doczeka?

Droga pod koronami drzew na Żuławach. Za to uwielbiam tutejsze drogi, bo jazda w cieniu przydrożnych alei drzew to czysta przyjemnosć
Droga pod koronami drzew na Żuławach. Za to uwielbiam tutejsze drogi, bo jazda w cieniu przydrożnych alei drzew to czysta przyjemności
Wiatrak w Palczewie
Wiatrak w Palczewie

Potem wciąż w cieniu przydrożnych drzew pojechaliśmy jakieś dwa kilometry dalej do dawnej kaplicy menonickiej (oficjalnie Kościół Matki Bożej Częstochowskiej w Palczewie). Niestety na mszę, po której zazwyczaj da się na szybko zajrzeć do kościoła, spóźniliśmy się. Zatem wnętrza nie zobaczyliśmy, a z zewnątrz budynek nie jest szczególnie interesujący. Podobno jednak ma przepiękne wnętrze z polichromiami i nic dziwnego, bo świątynia stoi tu już od 1712 roku, zatem było troszkę czasu, by wnętrze zgromadziło piękne ozdoby.

Nowa Cerkiew

Ciekawie było przyjechać do wsi Nowa Cerkiew. Zaparkowaliśmy samochód gdzieś pod sklepem i poszliśmy w kierunku domu podcieniowego. Kiedy go oglądaliśmy z zewnątrz i robiliśmy liczne zdjęcia, akurat przechodziła koło nas para. Zapytali, po co robimy te zdjęcia i słysząc, że po prostu lubimy tego typu architekturę i to, że jest ona ratowana, skierowali nas w jeszcze jedno miejsce, którego nie widać. Otóż w drugiej linii od drogi, stoi jeszcze jeden drewniany dom.

W głębi, gdzieś w drugiej linii domów w Nowej Cerkwii powoli
W głębi, gdzieś w drugiej linii domów w Nowej Cerkwii powoli

On jednak nie miał tyle szczęścia, że ktoś w nim mieszka i o niego dba. Po przejściu lekko dookoła kilkuset metrów docieramy do niego i faktycznie, opuszczona rudera lata świetności ma za sobą. Część okien jest potłuczona, warunki atmosferyczne z roku na rok zapewne pogarszają stan budynku. Cóż, czy znajdzie on nowego nabywcę, który go uratuje? Oby!

Wróćmy jednak do głównej drogi nad którą stoi interesujący nas dom. Dom podcieniowy w Nowej Cerkwii także powstał w 1820 roku, a jego 6 kolumn podpierających podcień, stoi bezpośrednio na ziemi. Konstrukcja nie jest jakoś specjalnie zdobiona, ale nad belką, którą wspierają kolumny biegnie ozdobny gzyms. Dom wymaga jednak remontu, bo jedna strona jest po prostu zakryta czarną folią, chroniącą przed deszczem i wilgocią.

Gniazdowo

Następnym domem, który oglądaliśmy był ten położony w Gniazdowie. Główna bryła pochodzi z początku/połowy XVIII wieku i powstała jako pierwsza. Wystawka i podcień powstały później i zostały dobudowane w roku 1864. Budynek wyróżnia się zielonymi okiennicami, ale przede wszystkich charakterystycznym pruskim murem. Drewniana konstrukcja wystawki wypełniona jest poziomo ułożonymi cegłami. Warto także zwrócić uwagę na drewniane kolumny, bo ich baza (dolna część) jest zdobiona. Tak samo jak i zwieńczenie. Jest to proste, okrągłe zdobienie, ale wygląda dość efektownie.

Nowa Kościelnica

W Nowej Kościelnicy stoją dwa domy podcieniowe, my zajechaliśmy pod ten, który stoi pod numerem 51. Jak się okazuje, to ten mniej okazały. Cóż, zawsze jest powód, by wrócić 🙂

Ale nawet ten dom jest interesujący, bo co prawda powstał dopiero w XIX wieku, to jego słupy podtrzymujące podcień są w górnej części ciekawie zdobione. Kolumny stoją na ociosanych do kształtu kwadratu bazach, by następnie przejść w okrągłe słupy, zwieńczone na górze kapitelem stylizowanym na kolumnę jońską. Do tego przez całą długość podcienia biegnie zdobiony fryz, pod którym znajdują się poprzeczne belki łączące kolumny. Belki wyrzeźbione są w kształt kurtyn, zwieszających się z gzymsu. Jedyne, co mogłoby upiększyć ten dom, to remont, bo widać, że kolumny i podcień wymagają remontu i fachowej konserwacji. Dla kronikarskiego porządku napiszę, że podcień stoi na 10 kolumnach.

Klecie – obraz nędzy i rozpaczy

Oczywiście pisząc o obrazie nędzy i rozpaczy, mam na myśli dom podcieniowy w Kleciu. A wierzcie mi, że to jeden z największych i najpotężniejszych domów tego typu, jakie oglądałem podczas tego wyjazdu. Problem w tym, że ostatni duży remont, dom ten przeszedł chyba jeszcze wtedy, kiedy naturalnym było, że na tym terenie mówi się po niemiecku, bo też były to Niemcy, a wioska nazywała się Klettendorf.

Jeśli chcielibyście zobaczyć dom zabity dechami, a konkretnie to płytą wiórową, to mówimy właśnie o domu podcieniowym w Kleciu. Zbudowany w roku 1750 przez cieślę Dawida Zimmermanna dom, był kilkukrotnie rozbudowany i szczęśliwie udało mu się przetrwać kilka wojen. Co więcej, udało mu się też przetrwać pożar, jaki wybuchł w nim w kwietniu 2026 roku. Na szczęście spłonęła tylko część dachu, a nie cały budynek, który jest jednym z najcenniejszych tego typu na Żuławach.

Za czasów swojej świetności musiał to być piękny budynek. Podcień wsparty jest na 9 filarach od frontu i po jednym z każdego boku. Jednocześnie wystawka jest naprawdę głęboka, a przez to, że szerokość domu rozciąga się na wspomniane 9 kolumn, kiedy wchodzi się pod konstrukcję, widać, że schronić się lub pracować nad czymś mogła tu duża grupa ludzi. Zresztą, nawet dziś gromadzą się tu ludzie, bo jest to świetlica wiejska w Kleciu.

Przestrzeń pod wystawką domu podcieniowego w Kleciu
Przestrzeń pod wystawką domu podcieniowego w Kleciu

To co wyróżnia dom podcieniowy w Kleciu, to bogato zdobiony front wystawki, zbudowany w konstrukcji ryglowej. Skośne belki nie tylko są częścią konstrukcyjną, lecz pełnią również funkcję dekoracyjną. Dawniej przestrzeń między nimi wypełniona była cegłą, ale dziś są tam albo dziury, albo otwory zabite deskami ewentualnie płytą. Cóż, obraz nędzy i rozpaczy, upadku przepięknej architektury. Miejmy nadzieję, że konserwator zabytków się zlituje i wysupła jakieś pieniądze, by razem z gminą uratować ten budynek dla przyszłych pokoleń.

Front domu podcieniowego w Kleciu asada jest jedną z najbardziej charakterystycznych i zdobionych. Niestety to też jeden z domów podcieniowych, który wymaga remontu i to w trybie natychmiastowym
Front domu podcieniowego w Kleciu asada jest jedną z najbardziej charakterystycznych i zdobionych. Niestety to też jeden z domów podcieniowych, który wymaga remontu i to w trybie natychmiastowym

Stara karczma w Nowym Dworze Elbląskim

A na koniec troszkę przez przypadek zatrzymaliśmy się przy dawnej, starej karczmie. Drewniany budynek zwrócił naszą uwagę, kiedy po prostu koło niego przejeżdżaliśmy. Przepiękna drewniana konstrukcja, będąca obecnie w remoncie. Pieniądze na remont stropów wyłożyło państwo polskie. I bardzo bardzo dobrze, takie domy trzeba ratować.

Drzwi w starej karczmie w Nowym Dworze Elbląskim
Drzwi w starej karczmie w Nowym Dworze Elbląskim

Nad drzwiami od strony podwórka, a nie drogi widnieje napis:
HEINRICH FECHTER BAUHER[R]
JACOB GLAUDT BAUMEISTER
MDCCXCV

Czyli:
Heinrich Fechter – fundator (inwestor budowy)
Jacob Glaudt – mistrz budowlany
1795 rok
Tak, ten przepiękny budynek pochodzi z 1795 roku, zatem ma już dobrze ponad 200 lat! Można było do niego wejść, ale w środku po prostu widać, że przeprowadzany jest remont i trwają prace przy podłogach.

Domy podcieniowe – czy warto

Na koniec reasumując intensywny dzień zwiedzania, przyznam, że nie spodziewałem się, że domy podcieniowe tak bardzo mnie zafascynują. Że są od siebie tak różne, a jednak wszystkie mają cechy wspólne. Że oglądając podcienia i wystawki, przy okazji zobaczę też inne atrakcyjne zabytki jak np. wiatrak, zrujnowany/spalony w czasie wojny kościół oraz karczmę. I że po odwiedzeniu kilku domów podcieniowych, będę głodny zobaczenia kolejnych. Zatem wiem, że jeszcze tu wrócę, znów może na weekend, by zobaczyć kolejne piękne miejsca. I tym razem może uda mi się wejść do kilku domów, a nie tylko jednego i to przez przypadek. Tak, taki wyjazd muszę po prostu zaplanować. No i dobra rada: domy podcieniowe da się obejrzeć tylko posiadając własny środek transportu, najlepiej samochód, bo bez tego środka lokomocji do większości nie da się dotrzeć, a już na pewno nie obejrzeć dużej ich liczby.

Oceń artykuł, jeśli Ci się podobał
[Ocen: 0 Średnia: 0]

Marzenia nigdy nie spełniają mi się same. To ja je spełniam! Dlatego jeśli tylko mogę, pakuję większy lub mniejszy plecak i jadę gdzieś w świat. Samolotem, autobusem, samochodem lecz najbardziej lubię pociągiem. Kiedyś często podróżowałem do Azji i na Bałkany. Dziś częściej spotkacie mnie w Polsce. Wolę też brudną prawdę niż lukrowane opowieści o pędzących po tęczy jednorożcach. Dlatego opisywane miejsca nie zawsze są u mnie wyłącznie piękne i kolorowe. Dużo pracuję zawodowo, a blog to po prostu drogie hobby, które sprawia mi przyjemność.

Write A Comment

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.