AfrykaEgipt

Luksor. Atrakcje i świątynie starożytnego centrum Egiptu

0
Luxor i jeden jego najpiękniejszych zabytków - świątynie Karnaku
Luxor i jeden jego najpiękniejszych zabytków - świątynie Karnaku

Luksor może pochłonąć na kilka dni. Przez ponad cztery tysiące lat historii zebrało się tu tyle wspaniałych atrakcji, że nikogo nie pozostawią obojętnym. Jeśli tylko masz czas, warto w tym mieście zaplanować dłuższe zwiedzanie luksoru.

Luksor to dawna stolica Egiptu, dawana bo z czasów, kiedy rządzili nim faraonowie w czasie świetności Nowego Państwa a nawet wcześniej. Historia Luksoru liczy sobie bowiem ponad cztery tysiące lat. Przez ten czas powstały tu po obydwu stronach Nilu zadziwiające świątynie. Zbudowano, a raczej wykopano wiele grobowców w Dolinie Królów, rozbudowywano świątynie Karnaku. Wreszcie wzniesiono Świątynię Luksorską – główną świątynię Amona, jednego z najważniejszych bogów dawnego Egiptu.

Zdobienia grobowca Ramzesa III w Dolinie Królów w Egipcie

Zdobienia grobowca Ramzesa III w Dolinie Królów w Egipcie

I tu ciekawostka, bo Luxor bądź też bardziej polskie Luksor, to nazwa, która została nadana przez przybyłych tu Arabów i oznacza tyle co “pałace”. Tak, te wszystkie wspaniałe świątynie skojarzyły się przybyszom z pałacami. Inną nazwą jaką nosił Luksor, są Teby. To akurat nazwa pochodząca od starożytnych Greków, bo  dawna, rdzennie egipska nazwa Luksoru brzmi: Waset – wymawiana jako Łaset.

Żałuję, że na zwiedzanie tego fascynującego miejsca miałem tylko dwa dni podczas mojej samodzielnej wycieczki do Egiptu. Chciałem zobaczyć jak najwięcej, dlatego już wiem, że do Luxoru i do Egiptu na pewno wrócę. Bo nie zobaczyłem tak spektakularnych miejsc jak Muzeum Luksorskie i Muzeum Mumifikacji. A przecież to ważne punkty na mapie Luksoru.
Muszę też wrócić, bo chciałbym jeszcze raz zobaczyć z balkonu restauracji, rozłożoną wzdłuż Nilu Świątynię Luksorską. No i ten widok na Nil i jego przeciwległy, piaszczysty brzeg… Ładniej prezentował się tylko podczas rejsu feluką po Nilu w Asuanie. Ale to inna opowieść.

Przystań w Luxorze

Przystań w Luksorze

A jeśli już przy Nilu jesteśmy, to jeśli chcecie się szybko dostać do Luksoru, polecam podróż samolotem. Co to ma wspólnego z Nilem? Część trasy pokonacie nad pustynią. W oddali na skraju pustyni majaczyć będą np. piramidy w Gizie. Ale spektakularny widok będzie przy podchodzeniu do lądowania, kiedy jak na dłoni zobaczycie, jak ważny jest dla Egiptu Nil. Jak nawadniana jest pustynia, jak wydziera się te zielone pola z pustynnych piasków. Potęga przyrody i walka człowieka. Zobaczcie sami.

Widok podczas podchodzenia do lądowania w Luksorze. Zieleń nawadnianych pół i wydzierana pustyni ziemia uprawna

Widok podczas podchodzenia do lądowania w Luksorze. Zieleń nawadnianych pół i wydzierana pustyni ziemia uprawna

Luksor komunikacja i jak się poruszać

Luksor jest rozległym terenem, ma ponad pół miliona mieszkańców, zatem chociażby dla oszczędzenia czasu warto czasami skorzystać z lokalnej komunikacji. A podczas zwiedzania atrakcji turystycznych zachodniego brzegu Nilu  (tam jest Dolina Królów, Kolosy Memnona, Świątynia Hatszepsut itp.), wręcz będziecie musieli wziąć jakiś transport.

Bryczka konna, jeden z rodzajów transportu w Luxorze

Bryczka konna, jeden z rodzajów transportu w Luksorze

Oczywiście pierwszą opcją jest skorzystanie z przewodnika i transportu, który na pewno możecie wykupić w hotelu, gdzie śpicie w Luksorze. Ale po co się uzależniać, skoro można to zrobić wygodniej dla siebie? Pójdźcie rano nad rzekę do promu przez Nil. Zapewne już w tym momencie podejdzie do Was ktoś, kto będzie oferował transport po atrakcjach za rzeką. Jeśli w tym miejscu nie spotkacie nikogo (w co wątpię), to tuż po zejściu z promu będą oczekiwali kolejni chętni do obwiezienia Was samochodem po okolicy. Oczywiście do Was należy wybór, czy chcecie tylko obwiezienie z miejsca na miejsce, czy także usługi przewodnickie.

Prom przez Nil ze wschodniego brzegu Luxoru na zachodni, by obejrzeć Dolinę Królów i inne zabytki

Prom przez Nil ze wschodniego brzegu Luksoru na zachodni, by obejrzeć Dolinę Królów i inne zabytki

Z tą drugą opcją, będzie drożej. Rzecz jasna targujcie się! Ja wziąłem opcję transportu pomiędzy atrakcjami Luksoru bez przewodnika. Chłopak woził mnie od miejsca do miejsca i czekał na mnie na parkingu. Od 9 do 16stej zobaczyłem prawie wszystkie ciekawe miejsca po tej drugiej stronie rzeki. Ale po wschodniej stronie też jest co robić i co zobaczyć w Luxorze. Od Świątyni Luksorskiej do ruin Karnaku jest około 3 kilometry. Można to przejść, ale można też skorzystać z taksówki lub bryczki. Oczywiście przed wejściem… targujemy się.

Zapraszam Was na wycieczkę po najważniejszych atrakcjach Luksoru.

Karnak. Kompleks egipskich świątyń

Widok na ruiny Karnaku

Widok na ruiny Karnaku

Karnak był jednym z najważniejszych miejsc kultu w całym Egipcie. Na kilkudziesięciu hektarach kolejni władcy zostawiali tu swój ślad, który miał przypodobać się bóstwom. A w Karnaku głównymi bogami byli: Amon, Mut i Chonsu. W tym miejscu można mówić w zasadzie o świętej trójcy.
Dawne założenie świątynne przebiega ze wschodu na zachód (w kierunku Nilu) oraz z północy za południe. Zaczęto je budować dwa tysiące przed Chrystusem, a prac zaprzestano już w naszej erze, bo za czasów rzymskich.

Dziś zwiedzanie zaczyna się od części położonej bliżej Nilu. Witają nas tu barany. Są to sfinksy, ale baran to zwierzę Amona, zatem nic dziwnego, że przed jego świątynią są takie, a nie inne zwierzęta. Następnie przechodzimy pod potężnym pylonem na ogromny dziedziniec. Najpiękniejsze jednak dopiero przed nami.
Tuż za tym dziedzińcem czeka na nas największa sala starożytnego Egiptu.

Sala hypostylowa w Karnaku

Sala hypostylowa w Karnaku

Przed nami sala hipostylowa. Potężna przestrzeń o długości 102 metry na 53. W środku zaś niegdysiejsze sklepienie oparte było na 134 kolumnach, z których najwyższe mają 23 metry. I jak w przypadku innych, podobnych świątyń mają one kształt papirusu. A konkretnie mówiąc jego kwiatu. Ciężko to pomieszczenie opisać z jakimkolwiek innym, w którym w życiu byłem. Potęga starożytnego Egiptu w całej krasie. Potęga na chwałę boga Amona, bogactwo faraona mogącego takie coś sfinansować i niesamowita inżynieria dawnych budowniczych. Dziś nie ma tu jednolitego sufitu, za to wciąż zachwycają reliefy na kolumnach i murach. I kolory! Kolory zdobień na części bloków łączących poszczególne kolumny. Ciężko opisać wrażenia z oglądania czegoś, co przetrwało kilka tysięcy lat i wciąż jest kolorowe…

Kolumny papirusowe w sali hypostylowej w Karnaku

Kolumny papirusowe w sali hypostylowej w Karnaku

Dalej były kolejne dziedzińce, ale już mniej spektakularne. Chociaż na pewno trzeba jeszcze wspomnieć o tym, że do dziś przetrwał obelisk, który powstał na życzenie królowej Hatszepsut. Obelisk mający 30 metrów wysokości. Niegdyś były takie dwa, do dziś przetrwał jeden. Chodząc po dawnych świątyniach na pewno zobaczycie sztuczne jezioro, gdzie kapłani dokonywali rytualnych ablucji, będzie wielki i święty skarabeusz, zapewne szczelnie zasłonięty przez turystów. I będą kolejne zakamarki, w których na ścianach zobaczycie kolejne reliefy, a na suficie pozostałości kolorów zdobień. Magia tysiącleci.

Sklepienie w bramie przy świątyni Chonsu

Sklepienie w bramie przy świątyni Chonsu. Ptaki wciąż mają kolory, mimo, że powstały kilka tysięcy lat temu

A teraz przepłyńmy na zachodni brzeg Nilu, gdzie znajduje się druga część dawnych Teb. Na zwiedzanie tych okolic trzeba zarezerwować cały dzień, a i tak trzeba się spieszyć, by zobaczyć większość z tego co została po faraonach i budujących dla nich dawnych architektach i inżynierach (chociaż to określenie wtedy nie istniało rzecz jasna)

Dolina Królów

Dolina Królów to miejsce, które na zawsze pozostaje w pamięci. Miejsce… to w zasadzie cmentarz dla faraonów, bo tu przez kilkaset lat znajdowali miejsce na wieczny spoczynek. Wiedzieć Wam jednak trzeba, że odejście w zaświaty było dla Egipcjan czymś więcej niż po prostu śmiercią. W ostatnią drogę, do grobu zabierano wszystko to, co będzie potrzebne do tego drugiego, wiecznego życia. A czego potrzebuje do życia w zaświatach faraon? Tego samego co w życiu doczesnym, tylko bardziej. Dlatego obok sarkofagów stawiano nie tylko przedmioty codziennego użytku, ale także rydwany, bogato zdobione sprzęty, bibeloty i złoto, mnóstwo złotych ozdób!
Co więcej pochówki możnowładców odbywały się w Luksorze nawet wtedy, kiedy stolica została przeniesiona na północ. W ostatnią drogę ciała wyruszały w górę Nilu.

Dolina Królów - widok na dolinę i wejście do grobowca Ramzesa IX

Dolina Królów – widok na dolinę i wejście do grobowca Ramzesa IX.

Zdobienia ścian grobowca Ramzesa III

Zdobienia ścian grobowca Ramzesa III

Nic dziwnego, że już od starożytności na te skarby czyhali rabusie. Z tego powodu groby… kopano w ziemi! Niektóre z nich mają korytarze dłuższe niż sto metrów! Budowano też sztuczne komory i korytarze, mające zmylić rabusiów. Ale finalnie prawie wszystkie groby zostały ograbione. Nienaruszony okazał się tylko grobowiec Tutenchamona. Ale na szczęście nawet te splądrowane dają świadectwo dawnej świetności. Wystarczy spojrzeć na bogate zdobienia komór grobowych i prowadzących do nich korytarzy. Czasami kolory są tak żywe, jakby artyści dopiero co skończyli prace.
Zresztą, przekonajcie się sami. Więcej o Dolinie Królów w tym artykule.

Dolina Królowych

Dolina Królowych w Luxorze

Dolina Królowych w Luksorze

Jak się łatwo domyślić w Dolinie Królowych wieczny spoczynek znajdowały żony faraonów. Miejsce to nie jest tłumnie odwiedzane przez turystów i w sumie nie ma się czemu dziwić. Najbardziej okazały i najpiękniejszy grobowiec Nefertari jest co prawda otwarty, ale wejście do niego kosztuje majątek, zatem niewiele osób sie na to decyduje. A to w nim zobaczymy zdobienia podobne do tych, które olśniewają w niedalekiej nekropolii dla królów.
Można tu wejść w ramach standardowego biletu do kilku mniejszych grobowców, ale są one bardzo skromne. Zarówno jeśli chodzi o zdobienia, jak wielkość oraz wyposażenie.

Świątynia Hatszepsut

Położona niejako na tyłach Doliny Królów, bo po przeciwnej stronie góry, jest konstrukcją tarasową, usytuowaną na trzech poziomach. To najbardziej “polska” z egipskich, starożytnych konstrukcji. Wszystko dlatego, że od dziesięcioleci prace nad jej rekonstrukcją prowadzi polsko-egipska misja archeologiczna.
Więcej o pracy polskich archeologów w Egipcie na tej stronie.

Przed Świątynią Hatszepsut w Luksorze

Przed Świątynią Hatszepsut w Luksorze

Chociaż przyznać się Wam muszę, że akurat świątynia Hatszepsut zrobiła na mnie najmniejsze wrażenie z tych, które widziałem w Egipcie. Oczywiście z daleka wygląda bardzo imponująco, kiedy zbliżamy się do niej od wejścia. Potężne, a zarazem filigranowe mury idealnie wkomponowane w krajobraz i stojące za nią wzgórze. Widać, że architekt świątyni miał smak.

Jednak kiedy jesteśmy blisko, czar pęka i nie czułem tu tego spektakularnego zadziwienia miejscem. Bo w zasadzie, to wielkie poskładane przez archeologów puzzle. Ta ich tytaniczna praca rzecz jasna robi ogromne wrażenie. Bo jak to, co rozsypało się przez lata na tysiące kawałeczków, poskładać w spójną całość? Jak odtworzyć przeszłość. A jednak się dało…

Świątynia Hatszepsut

Świątynia Hatszepsut

Możliwe też, że odbiór tego potężnego i rozległego miejsca zakłóciły mi dzikie tłumy, które tak jak ja, chciały zobaczyć pamiątki po słynnym faraonie płci żeńskiej. O tym, że miejsce jest popularne niech świadczy fakt, że od kas do stóp pierwszego tarasu jeździ kolejka, by jeszcze bardziej ułatwić zwiedzającym dotarcie. A przecież do przejścia jest zaledwie kilkaset metrów. Odległość, podczas której po prawo na skalnych półkach widać wykute tysiące lat temu groby. To w nich, w tak zwanych skrytkach, ukrywano prawdziwe mumie dawnych faraonów, by resztę życia w zaświatach spędzili nie niepokojeni przez hieny cmentarne.

Kolosy Memnona

Kolosy Memnona w Luksorze niedługo przed zachodem słońca.

Kolosy Memnona w Luksorze niedługo przed zachodem słońca.

Niejaki Memnon nie ma z tymi kolosami nic wspólnego, bo te dwie potężne rzeźby przedstawiają w rzeczywistości faraona Amenhotepa III i były częścią wielkiego kompleksu ciągnącego się za nimi. Nazwę Kolosy Memnona nadali im Grecy, którzy odwiedzali w starożytności Teby, czyli dzisiejszy Luksor. Wszystko dlatego, że o poranku jeden z nich wydawał odgłosy. Prawdopodobnie z racji nagrzewania się kamienia. I te odgłosy zostały utożsamione z królem Memnonem, zabitym przez Achillesa. A te odgłosy, miały być skierowane do jego matki czyli bogini Eos. Niestety dziś kolosy milczą, bo w III wieku naszej ery zostały odrestaurowane przez Rzymian. Jak widać konserwacja zabytków, to nie jest wynalazek tylko naszej ery.

Medinet Habu

Pozostajemy na zachodnim brzegu dzielącego dawne Teby Nilu. Jednym ze spektakularnych miejsc, jest Medinet Habu. Miejsce to pełniło dawniej kilka funkcji. Po pierwsze była to świątynia Ramzesa III, po drugie z tego miejsca sprawowano władzę nad Tebami Zachodnimi, a po trzecie tu objawił się bóg Amon. Przypomnę, że Amon był jednym z głównych bogów Egiptu. Zatem jak tu nie postawić czegoś wspaniałego w tak znakomitym miejscu? Miejscu zwanym dawniej Dżemet.

Wejście do Medinet Habu

Wejście do Medinet Habu

To że była to świątynia grobowa Ramzesa III, nie stało w sprzeczności z tym, by kolejni władcy dokładali do świątyni kolejne elementy. Tym bardziej, że jak wspomniałem, sprawowano stąd władzę nad okolicą lewego brzegu Nilu.
Medinet Habu zachowało się znakomicie, jak na te kilak tysięcy lat, które minęły od czasu jego zbudowania około 3100 lat temu.
O tym, jak doskonale zachowana jest to świątynia, niech świadczą sufity. Wystarczy podnieść wzrok, by ujrzeć wciąż kolorowe wzory kilka metrów nad nami.

Kolorowe sklepienie i kolumny w świątyni Medinet Habu w Luxorze

Kolorowe sklepienie i kolumny w świątyni Medinet Habu w Luxorze

I tak jak poprzednik Ramzes II na świątyniach, które kazał stawiać, umieścił obrazy z bitew, tak i Ramzes III nie chciał być gorszy. Dlatego na reliefach także i on gromi wrogów w towarzystwie samego Amona, rozbijając jakąś maczugą ich czaszki. Jego urzędnicy liczą odcięte wrogom penisy (ciekawy system liczenia ofiar) i ręce zabitych. Ale są też sceny religijne, jak procesje, nad głowami latają kolorowe ptaki. No i potężne posągi, które przetrwały na dziedzińcach do dziś. Oczywiście podniszczone, ale wciąż imponujące.

Ozdobny sufit i kolumny z hieroglifami w Medinet Habu

Ozdobny sufit i kolumny z hieroglifami w Medinet Habu przetrwał do dziś

Jeden z dziedzińców Medinet Habu

Jeden z dziedzińców Medinet Habu

Zdecydowanie polecam włączenie Medinet Habu na szlak Waszej wędrówki po ciekawych miejscach w Luksorze, bo tu nie ma zazwyczaj tłumów. Czasami można mieć któryś dziedziniec tylko dla siebie. To rzadkość podczas zwiedzania. Np. w Karnaku zazwyczaj są dzikie tłumy.

Świątynia Luksorska

Meczet w Świątyni Luksorskiej

Meczet w Świątyni Luksorskiej

Świątynia Luksorska to turystyczne centrum dzisiejszego Luxoru. Położony w samym środku miasta, tuż nad Nilem skutecznie uniemożliwia szybkie przejście nad rzekę. Trzeba ją najpierw obejść. Ale też podczas takiego spaceru widok jest przepiękny, bo czy może być inaczej, jeśli sporo z dawnych czasów przetrwało do dziś? Początek Świątyni Luksorskiej datowany jest panowanie faraona Amenhotepa III, który rządził Egiptem w latach 1388 do 1351 przed naszą erą. Oczywiście to jedna z możliwych dat panowania, bo różni historycy, różnie podają. W każdym razie to co widzimy dziś bardzo znacząco dopełnił kolejny wielki faraon czyli Ramzes II. Ten miał wielki rozmach i możliwości, bo przypomnę, że spektakularną świątynię Abu Simbel też zbudowano ja jego polecenie.

21 metrowe kolumny w świątyni w Luxorze

21 metrowe kolumny w świątyni w Luxorze

Ta świątynia jak każda inna, długowieczna pamięta wiele. Bo też kolejne stulecia i kolejne wierzenia przynosiły zmiany. Rzymianie dla przykłądu rozlokowali w jej wnętrzach obóz wojskowy. Potem świątynię na swoją świątynię przerabiali pierwsi chrześcijanie. A najdalej posunęli się muzułmanie, którzy w jej murach zbudowali… meczet! stoi on zresztą do dziś. Meczet Abu al-Haggag w Luxorze.

Kolejne ciekawostka związana z tym miejscem to fakt, że w 1833 roku jedna z potężnych, 25 metrowych kolumn stojących przed pylonami wejściowymi, została wysłana do… Paryża! I stoi tam do dziś na Placu Zgody czyli Place de la Concorde.
Warto też powiedzieć, że przed świątynią stoją dugą aleją sfinksy. Dawniej ich szpaler ciągnął się heeen, trzy kilometry aż do murów świątyń Karnaku.

Wejdźmy jednak do środka. Dziś nie ma potężnego muru oddzielającego świątynię od wzroku profanów, został rozebrany a budulec wykorzystany do budowy domów. Dlatego widać sześć potężnych posągów: Ramzes II, królowa Nefertari i córka Maritamon. Za nimi na pylonach zobaczymy bitwę pod Kadesz, którą co prawda faraon zremisował, ale na widocznych reliefach rzecz jasna wygrywa.
Dalej zaś potęga i geniusz budowniczych widać jeszcze dobitniej. Potężne kamienne kolumny zwieńczone kwiatem papirusu. Kolumny o wysokości 21 metrów! Idąc jeszcze głębiej docieramy do najstarszej części świątyni, gdzie widać malowidła zostawione przez Rzymian. Dalej zaś niższe pomieszczenia, miejsca poświęcone Amonowi. Tu rzecz jasna trudno oderwać wzrok od starożytnych reliefów, wyrytych w murze.

Hieroglify i płaskorzeźby w Świątyni Luksorskiej

Hieroglify i płaskorzeźby w Świątyni Luksorskiej

Hieroglify w Świątyni Luksorskiej

Hieroglify w Świątyni Luksorskiej

I to by było na tyle, jeśli chodzi o zwiedzanie tego starożytnego cudu świata. Naprawdę, nie ma zaskoczenia, że od 1979 roku znajduje się na liście UNESCO. To jedno z najbardziej fascynujących miejsc na ziemi, jeśli chodzi o zabytki i dzieła wykonane ręką człowieka. Na pewno muszę tu wrócić, bo chciałbym nie tylko zobaczyć to, czego jeszcze nie zobaczyłem, ale np. także polecieć balonem nad pustynią. Zobaczyć z góry Dolinę Królów i spojrzeć na poranny opar mgły nad Nilem. Wreszcie świt nad tą fascynującą i przesiąknięta historią ludzkości krainą.

Hotele w Luksorze

Jeśli jesteście w Luxorze na wycieczce z innego miasta lub to wycieczka zorganizowana, to temat noclegu Was nie dotyczy. Jeśli jednak tak jak ja przyjechaliście na własną rękę, to warto mieć coś zaklepanego wcześniej, by na noc mieć się gdzie zatrzymać.

Ja zatrzymałem się dość niskobudżetowo w Nefertiti Hotel Luxor. Wyszedłem z założenia, że mało czasu będę w nim spędzał. Nocleg miał taki plus, że pokój był ogrzewany, co ma wielką zaletę, bo pogoda w Egipcie w styczniu może jest ok, ale w nocy jest chłodno – nawet poniżej 10 stopni Celsjusza. W dzień to powyżej 20stu.
Jeśli jednak chcecie wyższego komfortu, poszukajcie wolnego pokoju w czterogwiazdkowym hotelu Iberotel Luxor. Ale na jeszcze wyższy poziom możecie liczyć w pięciogwiazdkowym Steigenberger Resort Achti. Warto sprawdzać na stronie ceny, bo promocje potrafią sprawić, że w dobrej cenie znajdziemy doskonały hotel z basenem.

Lotnisko w Luksorze

Lotnisko w Luksorze jest dość kameralne i jak wszystkie lotniska w Egipcie chronione przez wojsko i policję. Przyleciałem na nie porannym lotem z Kairu, który trwał około godzinę.
Z lotniska do miasta, nie ma publicznego transportu, zatem jesteście zdani na siebie i taksówki. Piechotą do miasta jest za daleko, bo to delikatnie ponad 10 kilometrów.

Lotnisko w Luxorze

Lotnisko w Luxorze

Po wyjściu z budynku oczywiście czekają taksówkarze, ale jak to na lotniskach bywa ceny są bardzo wysokie i trzeba się targować. Ja tam tego nie lubię. Zatem wyszedłem z lotniska i na ulicy przed wjazdem na lotnisko złapałem zwyczajną, przejeżdżającą taksówkę. Wystarczyło chwilę poczekać i pojawiła się. Nie pamiętam już ceny, ale wiem, że kazałem się zawieźć od razu pod świątynie Karnaku, by nie marnować czasu.

Wycieczki do Luxoru

Do Świątyni Luksorskiej i Karnaku warto pójść rano. W ogóle warto zwiedzać rano, bo im później tym więcej turystów. W pewnym momencie do Luksoru docierają wielkie grupy turystyczne, które wyruszają na jednodniowe wycieczki z kurortów takich jak Hurgada. Wyjeżdżają one o 3 w nocy, by następnie obwieźć turystów po najciekawszych miejscach dawnych Teb.
To taka moja dobra rada, że na to trzeba brać poprawkę będąc w Luksorze. O tym, jak jest to popularne miejsce świadczy np. zastawiony szczelnie autokarami, wielki parking w Dolinie Królów.

Paweł Osmólski
Amator podróży do Azji i po Europie Wschodniej, a szczególnie po Bałkanach. Jakoś tak mam, że marzenia same mi się nie spełniają, zatem robię wszystko, by je spełnić. Preferuję wyjazdy w pojedynkę, bo tylko wtedy w drodze spotyka się najciekawszych ludzi. Nie zawsze miłych, ale tylko tak można poznać prawdziwą twarz danego kraju. Wolę brudną prawdę niż lukrowane opowieści o jednorożcach. Dlatego moje opisy są czasami do bólu szczere ale zawsze prawdziwe. Dużo pracuję, w czasie wolnym piszę tego bloga i szukam najlepszego piwa na świecie :)

Komentarze

Dodaj odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.