EuropaPolska

Opactwo Cystersów w Lubiążu. Klasztor, który zachwyca

0
Opactwo cystersów w Lubiążu. Letni refektarz czyli jedno z najpiękniejszych pomieszczeń na terenie klasztoru.
Opactwo cystersów w Lubiążu. Letni refektarz czyli jedno z najpiękniejszych pomieszczeń na terenie klasztoru.

Opactwo Cystersów w Lubiążu to klasztor więcej niż niezwykły! Bo kto by się spodziewał, że w polskiej wiosce mieści się drugi co do wielkości obiekt sakralny na świecie!? Ciekawie plotą się historie, że tak wspaniały obiekt powstał właśnie w takim miejscu! 

Myliłby się ten, kto powiedziałby, że cystersi pobudowali klasztor w Lubiążu z dala od cywilizacji po to, by pogrążyć się w modlitwie… Co to, to nie! Zakonnicy zbudowali ten potężny kompleks w doskonale dobranym miejscu. W zakolu rzeki Odry a jednocześnie przy szlaku handlowym, bo tędy w średniowieczu, a nawet wcześniej wiodła jedna z przepraw przez rzekę. Oczywiście klasztor nie od razu był tak duży – to przyszło z czasem. A jak do tego doszło? Poznajcie historię miejsca,  jego zabytki i atrakcje!

223 metrowa fasada klasztoru cystersów w Lubiążu

223 metrowa fasada klasztoru Cystersów w Lubiążu

Opactwo Cystersów w Lubiążu – historia

Historia Cystersów w Lubiążu zaczyna się w roku 1163, kiedy to książę piastowski Bolesław I Wysoki sprowadza ich tu z Turyngii. Cystersi otrzymują liczne nadania książęce oraz prywatne. Ośrodek rośnie w siłę i dostatek. Cystersi jako organizacja światła i postępowa zaczynają w okolicach inwestycje, mające ulepszać rolnictwo i rzemiosło. Pieniądze płyną do kasy zakonu, który rośnie coraz bardziej. Myliłby się oczywiście ten, kto powiedziałby, że braciszkowie siedzą i nic nie robią.

Klasztor w Lubiążu to ważny ośrodek kulturalny. Tu powstają tak ważne dla historii Polski dzieła jak “Kronika książąt polskich” i “Katalog biskupów wrocławskich”.
Jednocześnie zakonnicy inwestują i stają się dużym posiadaczem ziemskim. Są na tyle bogaci, że budują filie – w 1222 w Mogile pod Krakowem, w 1227 w Henrykowie, w 1249r. w Kamieńcu Ząbkowickim.

Główne wejście prowadzące dziś do klasztoru w Lubiążu.

Główne wejście prowadzące dziś do klasztoru w Lubiążu.

Znaczny wpływ na rozwój klasztoru miały ruchy, które wybuchły w niedalekich Czechach. Śląsk podlega wtedy pod zwierzchność Czech. Wojny husyckie lat 1419-1436 dotarły i tutaj i klasztor został spalony przez husytów. Oczywiście kompleks po wojnie został odbudowany i wyciągając wnioski z najazdu, także ufortyfikowany. Co z tego, skoro kolejna zawierucha wojny trzydziestoletniej ponownie odbija się na klasztorze, który zostaje splądrowany. Łupem pada między innymi bardzo bogata biblioteka.

Następnie zaczął się okres, którego zmiany widzimy do dziś. Opat Arnold Freiberg od 1649 roku przeprowadził reformy, które ponownie podnoszą klasztor w Lubiążu do czasów najwyższej świetności. Naprawiono zniszczenia, zbudowano nowe budynki i przystąpiono do zdobienia wnętrz. To w tym czasie zbudowano między innymi monumentalny pałac opatów, szpital, browar. Następuje też barokizacja klasztoru. 

Fasada opactwa cystersów w Lubiążu

Ozdobna fasada opactwa Cystersów w Lubiążu

To wtedy w Lubiążu pojawia się Michał Willmann. Najwspanialszy artysta Śląska tamtego czasu, mistrz i samouk, którego dzieła zachwycają do dziś. To on maluje ogromne obrazy, zdobiące kościół w Lubiążu a także freski – nie tylko w świątyni. Jego dzieło widzimy w refektarzu letnim klasztoru. Co ciekawe, po zawierusze drugiej wojny światowej i grabieży terenów Dolnego Śląska, obrazy z tutejszego kościoła, znalazły się między innymi w kościołach w Warszawie. Niestety, nie podpisane… Swoją drogą, będę musiał poszukać ich w stołecznych kościołach. 

Upadek klasztoru

A potem przyszedł rok 1740, kiedy Śląsk dostał się pod władanie pruskie. Protestanckie Prusy do katolickiego zakonu nastawione były bardzo niechętnie. Chociaż to jeszcze eufemizm. Kres klasztorowi Cystersów w Lubiążu przyniósł rok 1810, kiedy to nastąpiła sekularyzacja opactwa i jego majątek został przejęty przez rząd, a mnisi wygnani. Kompleks klasztorny podupada i w kolejnych latach zmieniają się jego funkcje, rzecz jasna odciskając piętno na zabytkowych wnętrzach, które niszczeją. Z wyjątkiem kościoła, który dzięki temu, że odwiedzany jest przez lokalną ludność, wciąż trwa. Władze nie chcą niepotrzebnie denerwować ludzi. 

Budynek bramny prowadzący do opactwa cystersów w Lubiążu

Budynek bramny prowadzący do opactwa Cystersów w Lubiążu

Niestety druga wojna światowa to kolejne zniszczenia wnętrz, bo zostają one zaadaptowane na fabrykę Telefunkena. Na całe szczęście alianci nie bombardują tego miejsca. Za to równie niszczycielska okazuje się dzicz ze wschodu, czyli Rosjanie. Po ich przybyciu w 1945 roku zaczynają poszukiwania skarbów. Plądrują krypty, z sarkofagów wyrzucają mumie Piastów. Prawdopodobnie kradną też insygnia władzy, z którymi pochowani byli władcy. Przez stulecia pokolenia szanowały spokój umarłych, trzoda ze wschodu nie uszanowała niczego. Zupełnie tak samo jak rabusie niszczący nekropolie faraonów w Dolinie Królów w Egipcie. Mam tylko nadzieję, że dosięgła ich jakąś klątwa.
Aha, spaleniu w piecach ulegają też pozostałe tu meble. Kompletna dewastacja przez hordę ze wschodu.

Po tym, jak Rosjanie opuścili te mury, dawny klasztor został między innymi magazynem muzealnym. I dopiero od 1989 roku lokalni fascynaci historii i ludzie dobrej woli zabrali się za remont opactwa w Lubiążu. Remont, który trwa do dziś, bo potrzebne środki są ogromne, a wpływy fundacji relatywnie niewielkie. Na szczęście na tyle wysokie, by klasztor powoli odzyskiwał blask.
W tym miejscu chciałbym podziękować tym wspaniałym społecznikom, którzy własnym uporem i miłością do zabytku, doprowadzili do uratowania opactwa. Fundacja Lubiąż, chylę przed Wami czoła
A jakie są atrakcje Lubiąża? O tym poniżej. 

Zwiedzanie i atrakcje opactwa Cystersów w Lubiążu

Kiedy w sierpniowy piątek o godzinie 10:05 zajeżdżamy na lokalny parking, nie ma tu poza nami ani jednego samochodu. Fajnie, bo nie lubimy zwiedzać w tłumie. Wystarczy, że nasza gromadka liczy osiem osób. 
Wierzcie mi, że mury opactwa robią wrażenie już z daleka, bo skala kompleksu jest nie do opisania. Wzdłuż murów się idzie, idzie i idzie… potem skręca się w lewo. Przeciwny kraniec budynku ginie gdzieś tam heeen daleko, bo długość fasady to  223 metry.  Część już wyremontowana, część w remoncie, a większa powierzchnia czeka jeszcze na zbawienny dotyk konserwatorów. 
Jeśli już przy rekordach jesteśmy, to opactwo Cystersów w Lubiążu to drugi pod względem wielkości obiekt sakralny na świecie. Pierwszym jest Eskurial w Hiszpanii.

Kościół pw. św. Jakuba w klasztorze w Lubiążu

Kościół pw. św. Jakuba w klasztorze w Lubiążu. Jak widać  budynek aż woła o remont. Na szczęście nowy dach chroni budynek przed wpływem pogody.

Dlaczego powyżej podałem dokładną godzinę przybycia? Bo okazuje się, że kiedy docieramy do kasy biletowej jest około 10:15. Spóźniliśmy się kwadrans na wejście o 10, bo oprowadzanie z przewodnikiem odbywa się o każdej pełnej godzinie. 
Ale dzięki temu zyskujemy czas, by jeszcze w nieupalny poranek pospacerować po terenie dawnego opactwa i przy okazji dać się pogryźć komarom. Zaglądamy zatem do budynku bramnego, wychodzimy też gdzieś w pola mniejszą bramą. Ale przede wszystkim oglądamy imponującą fasadę. 

Widok na fasadę i wieże klasztoru cystersów w Lubiążu

Widok na fasadę i wieże klasztoru Cystersów w Lubiążu.

Boczna brama prowadząca na teren opactwa

Boczna brama prowadząca na teren opactwa

O 11 kupujemy bilety i ruszamy na zwiedzanie opactwa Cystersów w Lubiążu. I z perspektywy czasu powiem Wam, że klasztor z zewnątrz wygląda imponująco, ale to co jest wewnątrz chwilami rzuca na kolana. A zatem zapraszam na spacer po tym, co widzieliśmy i co szczerze polecam obejrzeć, chociaż wciąż jest cieniem dawnej chwały i wspaniałości. A mimo to, robi ogromne wrażenie. 

Klasztor

Korytarz w klasztorze cystersów w Lubiążu

Korytarz w klasztorze Cystersów w Lubiążu

Klasztor czyli główny budynek, w którym mieszkali tutejsi cystersi, powstał w latach 1692 – 1710. Powstał on w części na miejscu dawnego klasztoru, zatem jest zachowana ciągłość starego z nowym. Potężny to budynek, bo liczący 101 metrów długości. I taki rozmiar powodował, że tutejsi braciszkowie nie cierpieli na dyskomfort. Ich mnisie cele miały od 24 do 50 metrów kwadratowych i były bogato zdobione. Na każdym piętrze mieściło się około 30 pomieszczeń oraz biblioteka oraz refektarz. Klasztor i opisany Pałac Opatów stoją w jednym ciągu, tworząc jedną zwartą konstrukcję. 

Pałac Opatów i Sala Książęca

Pałac Opatów to chyba najbardziej fascynująca i najpiękniejsza część opactwa Cystersów w Lubiążu. To w tej części mieszczą się najbardziej reprezentacyjne sale. Są to jadalnia opata i Sala Książęca
Tego, że Sala Książęca będzie nietuzinkowa można się domyślić już przed wejściem. Tu drzwi strzegą dwie postacie: Indianin i Murzyn. Taka to była epoka, że przeżywała zachłyśnięcie się odkrywaniem tego, co inne i dalekie. Ale prawdziwe cuda są za drzwiami! W potężnej sali o wysokości 13,4 metra i powierzchni ponad 400 metrów kwadratowych wszystko ma jakieś znaczenie i wszystko jest piękne! W końcu to najpiękniejsza barokowa sala na Dolnym Śląsku, a ja pokuszę się o to, że może nawet i w Polsce. 

Drzwi do Sali Książęcej w klasztorze cystersów w Lubiążu strzegą Murzyn i Indianin

Drzwi do Sali Książęcej w klasztorze Cystersów w Lubiążu strzegą Murzyn i Indianin

Mamy tu personifikacje czterech kontynentów: Europy z bykiem, Azji ze słoniem, Afryki z wielbłądem i Ameryki z lwem (ten wybór mnie akurat zastanawia). Są też i cnoty kardynalne jak męstwo, roztropność, sprawiedliwość. Ale wystrój sali to też ukłon w kierunku rządzących w tamtym czasie Habsburgów, bo ich rzeźby wybitnie wyróżniają się spośród innych. Ale Sala Książęca w lubiążskim opactwie to także plafon o rozmiarze 300 m. kw. Pod nim nie można stać obojętnie, bo dzieło autorstwa Christiana Bentuma to arcydzieło sztuki symbolicznej. Tu wszystko coś znaczy i do czegoś się odwołuje. Można powiedzieć, że na plafonie jest też delikatne “puszczenie oczka”, bo autor zrobił tu nawet swój autoportret!

Sala Książęca. Najbardziej reprezentacyjna i najpiękniejsza sala w klasztorze w Lubiążu

Sala Książęca. Najbardziej reprezentacyjna i najpiękniejsza sala w klasztorze w Lubiążu.

Widok na Salę Książęcą w opactwie w Lubiążu

Widok na Salę Książęcą

Ale przede wszystkim plafon gloryfikuje wiarę katolicką. 
A wisienką na torcie jest sztuka iluzji, bo jeśli się przyjrzycie, to w jednym miejscu mamy wręcz dzieło 3D, bo obraz przechodzi w ciało będące fragmentem rzeźby/sztukaterii. Jest tu Matka Boska, jest gołębica jako symbol Ducha Świętego, jest dzieciątko Jezus. Nie mogło także zabraknąć ukazania siedmiu cnót chrześcijańskich. 
To co jednak na plafonie doceniam najbardziej, to że cystersi nie zapomnieli, komu zawdzięczali ten dobrobyt. W zachodniej części plafonu odnajdziemy portret fundatora opactwa czyli księcia Bolesława I Wysokiego.

Plafon nad Salą Książęcą w opactwie w Lubiążu

Plafon nad Salą Książęcą w opactwie w Lubiążu

Jedyne, co mnie uwiera, to że nie miałem Sali Książęcej dla siebie, że nie mogłem zrobić zdjęcia bez ludzi i pobyt tu trwał raptem chwilę, a chciałoby się dłużej i dłużej… I bardzo zazdroszczę Beacie i Pawłowi z bloga Adventum, którzy mieli opactwo tylko dla siebie! Zresztą, zajrzyjcie do nich nie tylko po zdjęcia tej sali, bo to jeden z najlepszych blogów podróżniczych w Polsce.

Balkon orkiestry i zdobienia Sali Książęcej w opactwie w Lubiążu

Balkon orkiestry i zdobienia Sali Książęcej w opactwie w Lubiążu.

Chociaż zwiedzanie opactwa Cystersów zaczniecie w sali tuż obok kasy biletowej. Tu znajduje się jadalnia opata, której sufit zdobi dzieło samego mistrza Willmanna. I znów… za mało miałem czasu, by się tym wszystkim nacieszyć.  

Sklepienie namalowane przez Wilmanna w jadalni opata

Sklepienie namalowane przez Wilmanna w jadalni opata

Kościół Najświętszej Marii Panny

Kościół to w zasadzie stan surowy. Jeśli ktoś by nie wiedział, że to miejsce po przejściach – niegdyś świetne i bogate, uznałby na pierwszy rzut oka, że ten kościół się własnie buduje. W rzeczywistości niestety jest przeciwnie. To miejsce zdesakralizowane. Jeszcze do drugiej wojny światowej było piękne, pozbawione części obrazów i kosztownych rzeźb, ale wciąż wspaniałe. Niestety po tym, jak weszli tu Rosjanie, nie pozostało tu niemal nic poza murami.

Pusty i zniszczony przez czerwonoarmistów i czas

Pusty i zniszczony przez czerwonoarmistów oraz czas kościół na terenie opactwa. Dawniej jego wnętrze było jednym z najpiękniejszych na Dolnym Śląsku. Poza obrazami Willmanna wrażenie na odwiedzających robiły ozdobne stalle.

Za to przestrzeń i to co zostało pozwala wyobrazić sobie wspaniałość miejsca. Bo do dziś pozostały tu:

  • Płyty nagrobne przed dawnym ołtarzem,
  • Potężna drewniana rama od obrazu, która jakimś cudem nie została spalona lub ukradziona
  • Metalowa i bogato zdobiona przegroda oddzielająca niegdyś część klauzurową kościoła od tej ogólnodostępnej
  • W podziemiach, niemożliwe do zwiedzenia spoczywają w sarkofagach mumie pochowanych tu Piastów, opatów i genialnego artysty (Willmanna). Ponownie spoczywają, bo przecież radziecka hołota wyciągnęła je po wojnie z sarkofagów
  • Żebrowe sklepienie
  • Nieliczne ozdoby na ścianach
Zniszczony kościół w opactwie cystersów. Co ciekawe, rabunek i zniszczenia przetrwały metalowe kraty, niegdyś oddzielające część klauzurowa świątyni.

Zniszczony kościół w opactwie Cystersów. Co ciekawe, rabunek i zniszczenia przetrwały metalowe kraty, niegdyś oddzielające część klauzurowa świątyni.

Letni Refektarz

Letni refektarz zwiedzający opactwo widzą na koniec wizyty. Tu mnisi zbierali się na posiłki, tu czytano Pismo Święte i tu panowała cisza. Bracia siadali wokół czytającego Pismo, który szeptem, zmuszającym innych do milczenia, odczytywał kolejne wersy.

Zdobienia letniego refektarza klasztoru cystersów w Lubiążu

Zdobienia letniego refektarza klasztoru Cystersów w Lubiążu. Na medalionach znajdują się sceny z życia świętych Benedykta i Bernarda.

I przyznam, że wierzyć się nie chce, że to miejsce spożywania posiłków, zdecydowanie przypomina bardziej salę balową. Tym bardziej, że wysokie okna wpuszczają dużo światła, a wypolerowana posadzka, odbija promienie. Dzięki temu widać tu każdy detal. A jest się na co patrzeć. Nad głowami zobaczymy plafon autorstwa Feliksa Schefflera. Jego tematyka jest jakże dopasowana do miejsca: Oto Chrystus rozmnaża chleb i ryby, by nakarmić nimi pięć tysięcy osób.
Uzupełnieniem wystroju, widocznym pod plafonem, są medaliony, które przypominały sceny z życia założycieli zakonu czyli świętych Benedykta i Bernarda.

Opactwo cystersów w Lubiążu i jedna z najpiękniejszych sal. Letni refektarz

Opactwo Cystersów w Lubiążu i jedna z najpiękniejszych sal – letni refektarz

Wkrótce do zwiedzania zostanie udostępnione kolejne przecudnej urody miejsce, którym jest biblioteka opata. Cóż, będę miał powód, by jeszcze raz odwiedzić Lubiąż i tutejszy klasztor. 
Jeśli chcecie poznać lepiej historię klasztoru, a także dokładne opisy zdobień, zajrzyjcie pod ten link

Zwiedzanie, bilety, ceny 

  • bilet do klasztoru w Lubiążu kosztuje 20 zł za bilet normalny i 15 za ulgowy
  • od 1 kwietnia do 30 września od 9:00-18:00
  • od 1 października do 31 marca od 10:00-15:00
  • wejścia o każdej pełnej godzinie
  • zwiedzanie tylko z przewodnikiem

Dojazd do klasztoru w Lubiążu

Niestety jeśli chodzi o dojazd do klasztoru i Lubiąża, to jedyną sensowną opcją jest… dojazd samochodem. Przy klasztorze jest spory parking. 
Niestety mimo poszukiwań w internecie sensownego dojazdu komunikacją miejską, nic mi się nie udało znaleźć… Podobno istnieją połączenia autobusowe z Wołowem, Brzegiem Dolnym i Wrocławiem. Ale niestety w internecie po tych połączeniach ani śladu. Nie powiem Wam zatem, czy są i o której są. 
W Lubiążu nie ma też stacji PKP, a od najbliższej stacji czekać Was będzie przynajmniej ośmiokilometrowy spacer. 

Paweł Osmólski
Amator podróży do Azji i po Europie Wschodniej, a szczególnie po Bałkanach. Jakoś tak mam, że marzenia same mi się nie spełniają, zatem robię wszystko, by je spełnić. Preferuję wyjazdy w pojedynkę, bo tylko wtedy w drodze spotyka się najciekawszych ludzi. Nie zawsze miłych, ale tylko tak można poznać prawdziwą twarz danego kraju. Wolę brudną prawdę niż lukrowane opowieści o jednorożcach. Dlatego moje opisy są czasami do bólu szczere ale zawsze prawdziwe. Dużo pracuję, w czasie wolnym piszę tego bloga i szukam najlepszego piwa na świecie :)

Komentarze

Dodaj odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.