EuropaPolska

Wiślica i atrakcje miasta. Jeśli lubisz kilkusetletnie zabytki

2
Wiślica - widok na kolegiatę i dzwonnicę
Wiślica - widok na kolegiatę i dzwonnicę

Wiślica ma jedną atrakcję, dla której warto tu gnać z drugiego krańca Polski. Pod warunkiem rzecz jasna, że lubi się średniowiecze i stare zabytki. Płyta orantów ma już ponad 800 lat, a odkryto ją trochę przez przypadek. Zapraszam na zwiedzanie Wiślicy.

Wiślica od kilku lat była na moim szlaku od przynajmniej roku, kiedy z powodu pandemii, zacząłem się bardziej interesować atrakcjami Polski. Okazuje się, że to właśnie w Wiślicy znajduje się jeden z największych zabytków z czasów średniowiecza w Polsce. To płyta orantów zwana też płytą wiślicką. O niej piszę więcej poniżej. Ale warto zaznaczyć, że „dookoła płyty” powstało też w tym roku (2022) bardzo ciekawe, multimedialne muzeum.

Wiślica o dziwo nie poszła drogą innych małych miast w Polsce i nie zabetonowała swojego rynku. Dalej w spokoju rosną tu drzewa, a mieszkańcy w upalny dzień siedzą na ocienionych ławeczkach i jedzą lody. Rzecz jasna park tradycyjnie otacza parking. Na takim miejscu zaparkowałem samochód, by pójść dalej zwiedzać. Nie ma tu wielu historycznych miejsc, zatem moje nogi obrały kurs na najbardziej okazały budynek w Wiślicy czyli Kolegiatę Narodzenia Najświętszej Maryi Panny. 

Kolegiata Narodzenia NMP w Wiślicy

Kolegiata to trzeci kościół, który stanął w Wiślicy w tym miejscu na chwałę Boga. Każdy kolejny był większy i bardziej okazały. To ostatnie, to już zapewne na chwałę rosnącego we wpływy i bogactwo Kościoła. Ale też nie ma co załamywać rąk, bo dzięki temu do dzisiejszych czasów w kościołach przetrwały prawdziwe skarby kultury.

Kolegiata Narodzenia Najświętszej Maryi Panny

Kolegiata Narodzenia Najświętszej Maryi Panny

Budynek, który widzimy dziś, to dzieło, które zawdzięczamy Kazimierzowi Wielkiemu. Tutejszy kościół jest częścią wielkiego dzieła, którym było zostawianie Polski murowanej. Zresztą na prawej zewnętrznej ścianie widać płaskorzeźbę, w której król ofiarowuje budynek kościoła Matce Boskiej z Dzieciątkiem. Co prawda płaskorzeźba nie pochodzi z czasów Kazimierza Wielkiego, lecz jest o sto lat starsza, a zawdzięczamy ją Janowi Długoszowi, który ją ufundował. I w tym momencie warto przejść na drugą, północną ścianę świątyni, bo na niej też jest ciekawostka. To zamurowany portal wejściowy, nad którym widać dwa orły piastowskie oraz herb Wielkopolski.

Płaskorzeźba - Kazimierz Wielki ofiarowuje kościół w Wiślicy Matce Boskiej

Płaskorzeźba – Kazimierz Wielki ofiarowuje kościół w Wiślicy Matce Boskiej

Czas wejść do środka kolegiaty. W niej najciekawsze jest prezbiterium, bo w nim, a raczej na jego ścianach nad nami widzimy ocalałe do naszych czasów ruskie polichromie. Zdobienia powstały w latach 1397-1400 i jeśli jeździcie po Polsce na szybko skojarzą Wam się z tymi, które zobaczyć można w kaplicy zamkowej w Lublinie. Zresztą tuż obok w katedrze w Sandomierzu są podobne tylko lepiej zachowane.

Ruskie freski na ścianie prezbiterium kościoła w Wiślicy

Ruskie freski na ścianie prezbiterium kościoła w Wiślicy.

Ciekawostką z wnętrza, która jest nad naszymi głowami są zworniki. Na nich pojawia się symbolika, którą są herby ziem, które weszły w skład Królestwa Polskiego zjednoczonego po rozbiciu dzielnicowym. 

Dom Długosza

Dom Długosza w Wiślicy

Dom Długosza w Wiślicy

Wychodząc z budynku kościoła na pewno zwrócicie uwagę na duży ceglany dom. To tak zwany Dom Długosza, tak tego słynnego księdza, który był jednym z pierwszych kronikarzy, opisujących historię Polski. Niestety budynku nie zwiedziłem, bo przyjechałem w piątek, a jest on otwarty tylko w weekendy. Zatem miejcie to na uwadze, jeśli przyjedziecie zwiedzać atrakcje Wiślicy. 
We wnętrzu jest kilka zachowanych fresków, na jednym z nich prawdopodobnie widać fundatora budynku czyli samego Długosza. A oglądając zabytek z zewnątrz, zwróćcie uwagę na portale okienne. Przetrwały do dzisiejszych czasów, a zdobienia, które widzicie, to herb Wieniawa, którym posługiwał się wspomniany wyżej fundator. 

Wieniawa - herb rodowy Jana Długosza na... Domu Długosza w Wiślicy

Wieniawa – herb rodowy Jana Długosza na… Domu Długosza w Wiślicy

Muzeum Archeologiczne Wiślicy. Perła miasta

Wierzcie mi, że nie spodziewałem się takiego muzeum w dość jednak małym miasteczku. Ale okazuje się, że niedawno oddane do użytku miejsce, jest zarówno multimedialne i dobrze poprowadzone. A przede wszystkim miałem je tylko dla siebie! To zalety zwiedzania w wakacje i w tygodniu około godziny piętnastej w piątek.

Po zakupie biletu dostajemy audioprzewodnik ze słuchawkami, z których głos lektora przekazuje nam historyczne fakty i ciekawostki. 
Pierwszą salą jest ta, która odwołuje się do najdawniejszych czasów, kiedy to w Wiślicy mieszkało plemię Wiślan, które jak pamiętamy z historii, istniało jeszcze przed państwem Polan i rywalizowało z ówczesnymi potęgami. Na ścianie zobaczymy wyświetlaną makietę, jak mógł wyglądać ówczesny gród obronny. I także wtedy do naszych uszu dotrze cytat z „Żywota świętego Wojciecha.”

Prezentacja multimedialna w Muzeum Archeologicznym w Wiślicy

Prezentacja multimedialna w Muzeum Archeologicznym w Wiślicy pokazuje, jak wyglądał gród istniejący tu za czasów Wiślan.

„Książę pogański, silny bardzo, siedzący w Wiślech, urągał wielce chrześcijanom i krzywdy im wyrządzał. Posławszy zaś do niego [kazał mu] powiedzieć Metody: Dobrze będzie dla ciebie synu ochrzcić się z własnej woli na swojej ziemi, abyś nie był przymusem ochrzczony na ziemi cudzej, i będziesz mnie wspominał. I tak też się stało.

Ale tuż przed naszymi oczami znajdziemy kolejny ślad przeszłości, czyli fundamenty kościółka św. Mikołaja, który następnie został rozebrany około XIII wieku. Istniał już wtedy obok inny kościół, zatem nie było potrzeby utrzymywania kilku. I tu ciekawostka, bo w końcu sali ustawiono dwie „lunety”. Zazwyczaj przybliżają one to, co jest dalekie i tu jest podobnie. Przybliżają nam czas, bo w ich okularach widzimy, jak ta mała świątynia wyglądała w czasach świetności. 

Widok na rekonstrukcję kościoła Św. Mikołaja. Najstarszego kościoła w Wiślicy

Widok na rekonstrukcję kościoła Św. Mikołaja. Najstarszego kościoła w Wiślicy

Płyta orantów. Po to warto przyjechać do Wiślicy

Kiedy naukowcy z Zespołu Badań nad Polskim Średniowieczem Uniwersytetu Warszawskiego i Politechniki Warszawskiej zaczęli badania nad kolegiatą w 1959 roku, nie spodziewali się, że dokonają takiego odkrycia. Ale stało się, kopiąc w przeszłości natknęli się na ozdobną płytę nagrobną. Płyta nie jest mała, bo prostokąt ma wymiary 2,44 na 4,12 metra i pochodzi z lat mniej więcej 1175 – 1177.
Jest bogato zdobiona i widzimy na niej kilka postaci. Są to prawdopodobnie fundator wraz z rodziną. Zatem widzimy prawdopodobnie postaci Kazimierza Sprawiedliwego wraz z żoną Heleną Znojemską. Pozostałe postaci to synowie: Kazimierz, Bolesław i Henryk Sandomierski. Uzupełnieniem jest postać duchownego, którego dokładnie nie da się zidentyfikować. 

Płyta orantów - najważniejszy zabytek Wiślicy

Płyta orantów – najważniejszy zabytek Wiślicy.

Na krawędzi widać łaciński napis, który w tłumaczeniu brzmi: Ci pragną być podeptani, aby mogli być wzniesieni do gwiazd i zarówno…
Płyta jest niestety delikatnie uszkodzona, bowiem podczas budowy obecnej kolegiaty, podpora łuku tęczowego wypadła właśnie na krawędzi Płyty orantów.
Ale zastanawiacie się pewnie, skąd taka dziwna nazwa „Płyta orantów.” Tu musimy wrócić do źródeł, czyli do łaciny. Kiedy spojrzymy na postaci, ich twarze są zwrócone ku górze, w pozycji takiej, jakby właśnie odmawiali modlitwę. Oranci to osoby modlące się i stąd nazwa Płyta orantów.

Płyta Orantów. Na zdjęciu dolny fragment płyty

Płyta Orantów. Na zdjęciu dolny fragment płyty

Warto też wspomnieć, że płyta nie jest płaskorzeźbą. Postaci nie wyryto w kamieniu, lecz w jastrychu, czyli gipsowej masie. Najpierw wyryto postaci w twardniejącej masie, a następnie zagłębienia wypełniono ciemną masą.

Muzeum w podziemiach

Całe muzeum znajduje się pod ziemią i przyznam, że w momencie kiedy byłem tu jedynym zwiedzającym, miało to swój niesamowity urok. Nikt mi nie przeszkadzał, a wszystkie wystawy były tylko dla mnie. 
Wyobraźcie sobie ciemne korytarze, które oświetlają się tylko w tych miejscach, w których właśnie stoicie. Można powiedzieć, że wraz z kolejnymi krokami rozświetlacie dla siebie mroki średniowiecza i kolejnych okresów.

Stare mury odkryte dla zwiedzających w Muzeum Archeologicznym w Wiślicy

Stare mury odkryte dla zwiedzających w Muzeum Archeologicznym w Wiślicy

Z jednej strony są multimedialne prezentacje, na których np. widać, jak kolejne kościoły następowały po sobie, jak rozmiar kolejnej miał przyćmić poprzedniczkę. Ale też są gabloty, gdzie można podziwiać skarby, wydobyte z ziemi podczas wykopalisk. I takimi cudami są np. misternie wykonane złote kolczyki. Patrząc na ich kunszt, musiały kiedyś kosztować majątek. A majątek to było np. kilka wsi. Mało kto mógł sobie na taki wydatek pozwolić. Zatem właścicielką musiała być żona bądź córka bardzo znaczącej osoby. 

Skarb zausznic z paciorkami malinowatymi odkryty w Wiślicy

Skarb zausznic z paciorkami malinowatymi odkryty w Wiślicy

W podziemiach są też długie korytarze, gdzie na ścianach wyświetlane są multimedialne prezentacje. Lektor w słuchawkach opowiada np. o historii zamurowanych dziś drzwi kolegiaty. Usłyszycie o Statutach wiślickich, ale także o historii miasta i konkretnego fragmentu muru, przed którym stoicie. 
Są tu też zdjęcia z czasu pierwszej wojny światowej, kiedy armie rosyjska i austriacka stanęły na przeciwko siebie właśnie w okolicach Wiślicy.

Niestety artyleria ostrzelała miasto, a kolegiata, Dom Długosza i miasto zostały bardzo mocno zniszczone. Wierzcie mi, że czas, który spędzicie w Muzeum Archeologicznym Wiślicy, nie będzie czasem straconym. To jedno z nowocześniejszych muzeów, w których byłem w Polsce. Średniowiecza i historii chyba nie da się dużo lepiej zaprezentować.

Jedna z multimedialnych prezentacji pokazujących jak zmieniały się kościoły w Wiślicy

Jedna z multimedialnych prezentacji pokazujących jak zmieniały się kościoły w Wiślicy

Tuż obok Wiślicy jest jeszcze stary gród Wiślan, ale tam się nie udałem. Cóż, jeśli nie posiada się drona, to nie ma szans, by zobaczyć, jak gród wyglądał w dawnych czasach. Po prostu z poziomu ziemi nie widać zarysu dawnych wałów ziemnych. 
I na koniec wspomnę jeszcze, że Wiślica z racji położenia całkiem blisko Krakowa, była często wizytowana przez królów Polski. Ale mimo to, co ciekawe, nie ma dowodów na to, że w Wiślicy istniał zamek. Król Kazimierz Wielki planował takie umocnienie, ale czy je zbudował? Tego badania archeologiczne nie są w stanie potwierdzić. Zatem zwiedzając zabytki Wiślicy, nie szukajcie zamku.

A potem wyszedłem z muzeum i… poszedłem na lody, bo dzień był wyjątkowo upalny. Cóż, w miasteczku nie działo się nic. Dlatego wypadało już tylko wsiąść w samochód i pojechać dalej zwiedzać atrakcje Ponidzia. Dziś chciałem obejrzeć jeszcze zachód słońca nad Grodziskiem Stradów, które tak jak Wiślica, było jedną z siedzib plemienia Wiślan. A potem? Potem to już tylko powrót do hotelu w Busku Zdroju, gdzie zrobiłem sobie bazę wypadową. I rzecz jasna też zwiedzałem atrakcje Buska Zdroju.

Paweł Osmólski
Marzenia nigdy mi się nie spełniają. Spełniam je sam. Dlatego jeśli tylko mogę, pakuję większy lub mniejszy plecak i jadę gdzieś w świat. Samolotem, autobusem lecz najbardziej lubię pociągiem. Kiedyś często podróżowałem do Azji i na Bałkany. Dziś częściej spotkacie mnie w Polsce. Wolę też brudną prawdę niż lukrowane opowieści o jednorożcach, a opisywane miejsca nie zawsze piękne. Dużo pracuję zawodowo, a blog to po prostu drogie hobby, które sprawia mi przyjemność.

2 Comments

  1. O! Widzę, że już po remoncie. 😉 Czyli trzeba wybrać się tam po raz kolejny! Dzięki za artykuł, bo ja o Wiślicy pisałem tylko w myślach. ^^ Teraz już nie muszę.

    1. Naprawdę bardzo fajne muzeum oddali do użytku. Spodoba Ci się!
      Bo poza tym samo miasteczko… cóż, szału nie ma. Ale wstydu też nie 🙂

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.