AlbaniaBałkanyEuropa

Zamek Rozafy w Szkodrze. Spowita legendą twierdza na szczycie

0

Zamek Rozafy był kiedyś centralnym punktem Szkodry. To tu ludność chroniła się przed atakami wrogów, tu obrońcy toczyli zacięte boje z wrogiem. I z tym wzgórzem i fortecą wiąże się legenda. Legenda o trzech braciach. 

Legenda o powstaniu Zamku Rozafy

Ruiny Zamku Rozafy ze Szkodrą w tle

Ruiny Zamku Rozafy ze Szkodrą w tle

Trzej bracia postanowili zbudować zamek. Zamek na szczycie najwyższego wzniesienia w okolicy. Niestety dla nich podczas budowy pojawiła się mgła. Co zbudowano za dnia, w ciemnościach i mgle zawalało się do przepaści. Nikt nie wiedział dlaczego. Jednak kiedy mgła opadła, pojawił się starzec. Mężczyzna ów wyjawił braciom, by zapewnić ich zamkowi wieczystą trwałość, muszą złożyć ofiarę. Ofiarą musi być żona jednego z nich, którą należy żywcem zamurować w murze twierdzy. Należy zamurować tą, która rano przyniesie im śniadanie. Wtedy żadne mgły i nieczyste moce nie będą w stanie ruszyć tych kamiennych murów.

Droga prowadząca do bramy Zamku Rozafy

Droga prowadząca do bramy Zamku Rozafy

Bracia pokiwali głowami i zgodzili się, że ofiarę złożyć trzeba, bo przecież zamek jest ważniejszy niż życie jednej osoby. Tylko dwaj bracia ostrzegli swoje żony. Jedynie najmłodszy do końca grał czysto. Partnerki starszych braci wymigały się rano od posługi, zrzucając ją na najmłodszą – Rozafę. Ta kiedy dowiedziała się, że musi zostać poświęcona, nie protestowała. W końcu miała się przyczynić do trwałości zamku! Postawiła jednak warunek, że z uwagi na fakt, iż karmi małe dziecko, prawe: oko, pierś, ręka i noga mają zostać niezamurowane. Wszystko po to, by mogła opiekować się dzieckiem. Zerkać na nie jednym okiem, trzymać na jednym ręku, karmić piersią i bujać na nodze. Taki był plan. Aha, po tym zamieni się w głaz. Na wieki umacniając zamek. Tak też się stało i od tej pory zbocza góry mokre są od jej łez. Tyle legenda.

Historia zamku

Fakty są jednak takie, że na wysokiej na 130 metrów nad poziomem morza górze Valdanuz już od tysięcy lat osiedlali się ludzie. Tu było bezpieczniej. Najstarsze zbadane ślady pochodzą z roku 350 przed Chrystusem. W 167 roku to co zostało tam wcześniej zbudowane, zdobyli Rzymianie i zaczęli budować potężne umocnienia. Następnie kolejny duży ślad odcisnęła tu Republika Wenecka, dla której była to ważna forteca. Pozwalała na kontrolę szlaków handlowych. A jak wiadomo Wenecja żyła właśnie z handlu i pieniądz był jej krwiobiegiem. A potem przyszli Turcy i zasiedzieli się.

Zamek Rozafy stoi na wzgórzu trzy kilometry od centrum Szkodry

Zamek Rozafy stoi na wzgórzu cztery kilometry od centrum Szkodry

Ale zanim przyszli i podczas bitwy o Szkodrę, przejęli Zamek Rozafy, ponieśli ciężkie straty. Działo się to w latach 1478–1479, czyli po upadku państwa Skanderbega – narodowego bohatera Albanii. Dwa tysiące obrońców przez kilka miesięcy broniło zamku przed kilkudziesięcioma tysiącami oblegających. Bronili skutecznie – nie ulegli. Odparli wiele szturmów, a podczas nich niebo podobno ciemniało od strzał. Było ich tak wiele, że drewno z nich służyło broniącym się Albańczykom za opał. I co ważne: obrońcy dzielnie powstrzymywali napór wroga. Wytrzymywali, mimo że zapasy żywności się skończyły i jedli nawet myszy i szczury. Poddali twierdzę, ale nie została ona zdobyta zbrojnie. Przeszła we władanie Turków na mocy traktatu w Stambule, kiedy Republika Wenecka ułożyła się z imperium Osmanów.

Zwiedzając Zamek Rozafy

Dziś na szczyt wiedzie ta sama stroma droga. Pamiętam, że kiedy byłem w Albanii pierwszy raz, do Zamku Rozafy przyjechałem rowerem. Zjawiłem się dość późno, by obejrzeć z góry zachód słońca nad Jeziorem Szkoderskim. Zamek, do którego się zbliżam, przesłania zachodzące już słońce. Rzuca głęboki cień na okolicę i przyznam, że wygląda jak ładnie ociosana góra. Wąska i wijąca się droga na pewno nie ułatwiała szturmów. Bo też zamek, był trudny do sforsowania. Położony na stromym wzgórzu, umocniony kilkoma pasami murów, kilkoma poziomami, mógł się bronić długo i robił to kilkukrotnie.

Po tym jak przez potężną, podwójną bramę wchodzę do środka rozumiem, dlaczego zdobywanie go było tak karkołomną sztuką. Te mury są naprawdę potężne.
Spacerując dziś po rozległym terenie, widzę głównie ruiny. Ale także pozostałości po tureckim panowaniu w postaci zawalonego w części minaretu. Zachowały się też cysterny na deszczówkę, którą zbierano na wypadek oblężenia. Są również nieliczne ruiny budynków gospodarczych i duży, kamienny budynek muzeum.

Ruiny meczetu i minaretu w Zamku Rozafy

Ruiny meczetu i minaretu w Zamku Rozafy. Minaret jest rzecz jasna pozostałością po Turkach.

Ruiny meczetu i minaretu w zamku Rozafy

Ruiny meczetu i minaretu w zamku Rozafy

Ponieważ słońce jest już coraz niżej, wchodzę na najwyższą część twierdzy i z góry podziwiam grę światła i cieni. Pode mną pogrążone już w mroku rzucanym przez górę leży Jezioro Szkoderskie. Na horyzoncie widzę malowane przepięknymi kolorami ostatnich promieni słońca pasmo Gór Przeklętych. Skrzy się delikatną czerwienią i pomarańczem. Wygląda zjawiskowo na tle gasnącej zieleni pól i wód dwóch rzek, które łączą się tuż pod zamkiem Rozafa. Tu wspólnie do Adriatyku płyną Drin i Buna. Buna, ta sama rzeka, której źródła wypływają wprost z jaskini koło klasztoru w Blagaj.

Widok na rzeki Drinę i Bunę, które pod zamkiem łączą swe nurty

Widok na rzeki Drinę i Bunę, które pod zamkiem łączą swe nurty.

Jezioro Szkoderskie widziane z Zamku Rozafy

Jezioro Szkoderskie widziane z Zamku Rozafy

Sceneria bajkowa, zostaję tu dobrą godzinę, aż do czasu, kiedy słońce zniknie za horyzontem.
Podążając do wyjścia i zostawionego w budce kasy roweru, mijam dziadka pasącego kozy oraz parę młodą, która właśnie robi tu plener ślubny. Sporo tu romantyzmu, bo na murach zobaczymy wiele obejmujących się par. I to niezależnie od wieku. Bo kto powiedział, że zakochanie jest domeną młodych?

Szczyt wzgórza przyciąga wiele zakochanych par. Niezależnie od wieku

Szczyt wzgórza przyciąga wiele zakochanych par. Niezależnie od wieku

Zmierzch nad Zamkiem Rozafy

Zmierzch nad Zamkiem Rozafy

Oceń artykuł, jeśli Ci się podobał
[Ocen: 5 Średnia: 5]
Paweł Osmólski
Amator podróży do Azji i po Europie Wschodniej, a szczególnie po Bałkanach. Jakoś tak mam, że marzenia same mi się nie spełniają, zatem robię wszystko, by je spełnić. Preferuję wyjazdy w pojedynkę, bo tylko wtedy w drodze spotyka się najciekawszych ludzi. Nie zawsze miłych, ale tylko tak można poznać prawdziwą twarz danego kraju. Wolę brudną prawdę niż lukrowane opowieści o jednorożcach. Dlatego moje opisy są czasami do bólu szczere ale zawsze prawdziwe. Dużo pracuję, w czasie wolnym piszę tego bloga i szukam najlepszego piwa na świecie :)

Comments

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.