Home » Europa » Ukraina » Tunel miłości. Po to odwiedza się ukraiński Klewań
Tunel Kochania. Klewań Ukraina
Tunel miłości w Klewaniu na Ukrainie

Tunel miłości. Po to odwiedza się ukraiński Klewań

Share Button

Przez małą, leśną polankę biegną tory elektryczki, biegną i po obydwu jej stronach znikają gdzieś w krzakach. Podchodzę do torów i moim oczom ukazuje się TUNEL. To drzewa szczelnie domykają przestrzeń nad torami, tworząc alejkę wiodącą w nieznane. Tunel Miłości, po to przyjeżdża się do Klewania.

Tunel miłości w Klewaniu na Ukrainie
Tunel miłości powstał w sumie przypadkowo. Nad torami kolei wytyczonej przez las , zamykają się gałęzie drzew, tworząc niepowtarzalny nastrój

Wbrew pozorom dojechać tu nie jest tak łatwo, bo pomimo, że to chyba główna, o ile nie jedyna atrakcja ukraińskiego Klewania, to nie wszyscy lokalni mieszkańcy wiedzą, gdzie skierować pytających. Najpierw kierowca autobusu z Łucka do Równego wysadza mnie na przystanku przy głównej drodze, twierdząc, że to tu. Faktycznie na znaku drogowym stoi jak wół: Klewań. Znaczy się, chyba jestem w dobrym miejscu? Teraz tylko pytam kogoś przed sklepem gdzie tu jest tunel i tory elktriczki. Pokazują, że przez las i prosto, no to idę te półtora kilometra, ale okazuje się, że to nie tu, że wskazano mi po prostu tory dużej magistrali kolejowej. Na szczęście tuż przy niej spotykam pana, już przygarbionego od wieku i tłumaczę mu swój problem, a on z uśmiechem w oczach mówi, że tunel i owszem jest, ale to nie tu, że trzeba przejechać kilka kilometrów.

I teraz mam wrócić do głównej trasy, złapać marszrutkę i podjechać kilka kilometrów do głównej miejscowości, która leży w dół od trasy. Ale by potwierdzić słowa mojego doradcy, zachodzę do sklepu. Tam, by uprościć komunikację, wyciągam komórkę i pokazuję zdjęcie tunelu. I to jest strzał w dziesiątkę, bo od razu wiadomo, o co chodzi! Okazuje się, że córka właścicielki sklepu z pamiątkami przy drodze studiowała anglistykę w Polsce i co ciekawsze, pracuje w Lublinie. Zatem miło sobie chwilę gawędzimy i w tym czasie ona organizuje mi poprzez swoich znajomych podwózkę do tunelu. Tunelu, który Ukraińcy nazywają: Tunel Kochania. Za okazaną bezinteresowną pomoc jeszcze raz dziękuję! Wreszcie jestem na miejscu.

Tunel miłości na Ukrainie. Klewań
Tunel miłości… a od miłości nie ma ucieczki 🙂 Po obydwu stronach tunelu utworzonego wśród drzew ciągnie się bagno.
Normalnie jak w życiu 😉

Polana z której ruszam na “eksplorację” tunelu jest malutka, ale już całkiem szczelnie zastawiona samochodami. Widać, że do atrakcji Klewania przyjeżdża bardzo dużo osób. Ale nie ma się co dziwić, jest 2 maja zatem na Ukrainie też jest to okres świąteczny. Rzecz jasna są tu głównie młodzi, ale to nie jest regułą. Do tego spotykam tu także skośnookich! Jak to jest, że oni są wszędzie? 🙂 Przede mną długie 9 km atrakcji, bo podobno taką długość ma cały Tunel Miłości, czy też Tunel Kochania, jak mówią Ukraińcy.

Wchodzę do tunelu i widzę dokładnie to, co na zdjęciach, które mnie tu przyprowadziły. Nade mną drzewa szczelnie zamykają przestrzeń nieba, wchodzę w coś co mogę nazwać zieloną otchłanią, przestrzenią, która ma tylko dwa kierunki. Mogę iśc przed siebie albo wrócić. Po obydwu stronach torów jest bagno z których co i rusz dochodzą jakieś odgłosy przyrody. Tym bardziej szacunek dla konstruktorów szlaku kolejowego, za stworzenie tego nasypu. Widać, że raz na jakiś czas kursuje tędy pociąg, bo tunel jest w sam raz na wysokość pojazdu. Żałuję, że nie jedzie w momencie mojego przemarszu, na pewno musi to wyglądać ciekawie. Wielkie cielsko rozpychające się w tej wąskiej przestrzeni, szczelnie wypełniające każdy centymetr wolny od zieleni.

W początkowym odcinku tunelu panuje niemalże tłok :). Ktoś robi zdjęcia, inna grupa stoi i tarasuje trasę, kolejni próbują się przebić dalej… ale wystarczy odejść dwa kilometry, by mieć to miejsce prawie na wyłączność. Ciekawie idzie się wśród tych drzew. Jest w tym niemalże magicznego, bo tunel zieleni ma tylko jeden kierunek, podąża się w stronę światła, tej bledszej zieleni gdzieś tam hen na horyzoncie. Tory prowadzą prosto jak po sznurku i jedyne na co trzeba uważać, to nierówno poukładane podkłady kolejowe, po których maszeruje się bardzo niewygodnie. Ale światło zachęca, gna w przód i chociaż nie dochodzę do końca, to jestem już prawie sam, towarzyszy mi tylko jedna para, która wyprzedziła mnie i jest gdzieś na horyzoncie zieleni. Inni zdecydowali się zawrócić wcześniej. Przystaję, bo tory wydają się prowadzić w nieskończoność… aż żałuję, że nie mam czasu sprawdzić, jak to jest po drugiej stronie wejścia.

Tunel Kochania
Tunel Miłości w Klewaniu

Pora wracać, jeszcze dziś muszę się dostać do Krzemieńca. Słowacki był zachwycony swoją rodzinną miejscowością, ciekaw jestem, czy i ja będę.

Share Button

About Paweł Osmólski

Amator podróży do Azji, którego wspomnienia zostały gdzieś na szlaku w Nepalu na ławeczce pod chałupą jednego chłopa. Kiedyś będę tam musiał wrócić i zabrać je do domu :) Preferuję samotne wyjazdy, bo tylko wtedy w drodze spotyka się najciekawszych ludzi. W czasie wolnym od pracy i podróży zapalony degustator piwa.

5 komentarzy

  1. Ale Ci zazdroszczę!

  2. Palace Apartments

    Przyznam miejsce bardzo piękne. Chciałbym je móc kiedyś na własne oczy…

  3. pięknie zielono aż miło popatrzeć,Ukraina to ciekawy kraj

  4. No napewno kiedyś odwiedzę :3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *