EuropaPolska

Mięćmierz. Nieformalny skansen tuż obok Kazimierza Dolnego

0
Łodzie na brzegu Wisły
Łodzie na brzegu Wisły

Mięćmierz koło Kazimierza Dolnego to miejsce specyficzne. Miks sielskości, wsi i nostalgii za tym, co było. Miejscowość, gdzie w gospodarstwie gęgają gęsi, a obok słychać odgłos piły spalinowej, bo właśnie koszą chaszcze. I między tym wszystkim unosi się jeszcze miejska kultura. Przedziwne miejsce. 

Przedziwne, bo na płocie w centrum wioski wiszą zdjęcia artystki. Zdjęcia delikatne jak rosa. Szkoda tylko, że za innym płotem właśnie ktoś kosił piłą spalinową krzaki, które bujnie rosły przez ostatnie tygodnie, a może i miesiące. Odgłos kosiarki idealnie zakłóca spokój miejsca. Bo Mięćmierz to wioska na granicy dwóch światów. Wiejskiego i miejskiego.

Droga między płotami w Mięćmierzu

Droga między płotami w Mięćmierzu

Mamy tu zwyczajne gospodarstwa rolne, ale też chałupy, które są po prostu domkami letniskowymi ludzi na co dzień kojarzonych z miastami. Wystarczy spojrzeć na mapę Google i jednym z punktów, który w Mięćmierzu rzuca się w oczy jest “Dawny dom Daniela Olbrychskiego”. Skoro jednak jest to dawny dom, należy domniemywać, że już tu nie bywa i dom poszedł na sprzedaż.

Wystawa fotograficzna w Mięćmierzu

Wystawa fotograficzna na jednym z płotów w Mięćmierzu

Garść historii Mięćmierza

A historia Mięćmierza jest bogata, bo pierwsza wzmianka o osadzie pochodzi z roku 1409, czyli rok wcześniej, niż słynna bitwa pod dalekim Grunwaldem. Wtedy miejsce to zanotowane było w księgach jako Mancimirz. I co prawda z latami nazwa osady ewoluowała, to jej charakter był zawsze związany z przepływającą tuż obok Wisłą. Była to osada flisacka, której ludność parała się między innymi przeprawianiem przez rzekę. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu, można było zobaczyć krowy ładowane na duże łódki i przewożone na pastwiska, położone np. na nieodległej Krowiej Wyspie. Nazwa nieprzypadkowa.

Oczywiście można się było też przeprawić na drugi brzeg rzeki, by dostać się na przykład do pobliskiego Janowca, gdzie stał sporych rozmiarów zamek, po którym dziś pozostały imponujące ruiny.

Stara chata w Mięćmierzu

Stara chata w Mięćmierzu.

Stodoła w Mięćmierzu

Stodoła w Mięćmierzu

Mięćmierz – duch wolności

Ale wróćmy do Mięćmierza, który dzięki artystom i wolnym zawodom dostał drugie życie. Nowi mieszkańcy wioski zaczęli przenosić do niego stare chaty z okolic, dzięki czemu powstał tu taki mały i nieoficjalny skansen. Nie można jak się domyślacie zwiedzać tych starych chat, ale można spacerować i podziwiać je z zewnątrz. Ma to swój klimat.

Stodoła w Mięćmierzu. Jak widać deczko przerobiona z powodu okna w dachu

Stodoła w Mięćmierzu. Jak widać deczko przerobiona z powodu okna w dachu

I absolutnie będąc w Mięćmierzu, warto pójść do przeniesionego tu z Bałtowa koło Puław wiatraka typu Koźlak. Widać go już z daleka. I to zarówno z punktu widokowego na Albrechtówce, jak i z drogi do niego prowadzącej. Ostatni wiatrak przetrwał w okolicach Kazimierza Dolnego do drugiej wojny światowej. Ten obecny ma przypominać o tym, co kiedyś tu było.
Jeśli jesteście ciekawi pochodzenia nazwy “koźlak”, to wywodzi się ona od kozła. Czyli słupa na którym opierał się wiatrak i na którym był on obracany w kierunku wiatru za pomocą dużego drąga, którym przekręcało się całą konstrukcję.

Wiatrak w Mięćmierzu

Wiatrak w Mięćmierzu to jeden z najbardziej charakterystycznych starych budynków przywiezionych tu z bliskiej okolicy.

Na zrekonstruowanych skrzydłach wiatraka przeczytamy słynne sentencje, czyli “A jednak się kręci”, “Wzniosłem pomnik, trwalszy od spiżu”, “Przez trudy do gwiazd” Jest jeszcze jeden, którego odczytać nie mogłem. Aha, wszystkie napisy są rzecz jasna po łacinie.
W otoczeniu wiatraka stoją ławeczki dla turystów, którzy ze zbudowanych tu platform widokowych, mogą oglądać malowniczy małopolski przełom Wisły. Podobno w sezonie działa tu knajpka, ale tego nie potwierdzę, bo przyjechałem grubo po sezonie. Byłem też jedynym oglądającym wiatrak.

Widok na Krowią Wyspę i Małopolski Przełom Wisły

Widok na Krowią Wyspę i Małopolski Przełom Wisły

A potem wróciłem do głównej części Mięćmierza i nad Wisłę. Tu zapewne od razu i Wam rzuci się w oczy głaz, na którym wyryto historię. Otóż okazuje się, że w tym miejscu we wrześniu 1939 roku do brzegu przypłynął galar, którym transportowano wawelskie skarby, by uratować je przed Niemcami. Dzięki miejscowej ludności załadowano je na furmanki i powieziono dalej. Z dala od wojennej pożogi, aż do dalekiej Kanady.

Łódka na brzegu Wisły

Łódka na brzegu Wisły

Ale i tak najpiękniej jest nad samą Wisłą, gdzie można obejrzeć zacumowane przy brzegu łódki. Część zatopiona jest w wodzie, ale wystarczy ją wylać, by znów popłynęły. I w sezonie turystycznym służą one turystom, którzy mogą sobie wykupić rejs. Dziś spokój zakłócały silniki: kosiarki i latającego nad głową samolotu.

Czas na zwiedzanie Mięćmierza minął. Teraz czas iść ponownie w górę na Albrechtówkę, by spojrzeć na Wisłę i zamek w Janowcu. Wracając na Rynek do Kazimierza Dolnego zajdę do ruin willi Stanisława Szukalskiego, którego Leonardo Di Caprio (tak, ten aktor) nazywał swoim przyszywanym dziadkiem. Ładna to była willa, szkoda, że dziś ze stropów wyrastają drzewa…
Aha, będąc w Kazimierzu, nie zapomnijcie pójść do Korzeniowego Dołu, pięknego wąwozu na obrzeżach miasta.

Paweł Osmólski
Amator podróży do Azji i po Europie Wschodniej, a szczególnie po Bałkanach. Jakoś tak mam, że marzenia same mi się nie spełniają, zatem robię wszystko, by je spełnić. Preferuję wyjazdy w pojedynkę, bo tylko wtedy w drodze spotyka się najciekawszych ludzi. Nie zawsze miłych, ale tylko tak można poznać prawdziwą twarz danego kraju. Wolę brudną prawdę niż lukrowane opowieści o jednorożcach. Dlatego moje opisy są czasami do bólu szczere ale zawsze prawdziwe. Dużo pracuję, w czasie wolnym piszę tego bloga i szukam najlepszego piwa na świecie :)

Comments

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.