EuropaRumunia

Timisoara. Pełne zaskoczeń miasto w Rumunii

1
Timisoara. Plac Zwycięstwa i katedra prawosławna
Timisoara. Plac Zwycięstwa i katedra prawosławna

Timisoara to jedno z największych miast w Rumunii. Niestety nie leży na głównym szlaku turystycznym. By obejrzeć atrakcje Timisoary, trzeba tu przyjechać specjalnie. A tych na miejscu znajdziemy wiele. I nie dajcie się zwieść pierwszemu wrażeniu, jak tylko np. wysiądziecie z pociągu.

Do Timisoary przyjechałem nocnym pociągiem z Suczawy. Specjalnie, a nie przez przypadek. Po pierwsze dlatego, że miasto samo w sobie jest ciekawe, bo przecież tu zaczęła się rumuńska rewolucja. Podczas niej obalono jednego z najbardziej krwawych tyranów byłych państw demokracji ludowej. Ale drugim powodem było to, że to stąd chciałem pojechać prawie dwieście kilometrów dalej do Hunedoary. Tam czekał piękny zamek Korwinów. Wiem, że jeśli znacie Rumunię, to zapytacie, co ze zwiedzaniem Sybinu lub Braszowa, ale tam po prostu już byłem. I oczywiście bardzo te miasta polecam, są kwintesencją pięknej i chyba nieodkrytej jeszcze w Polsce Rumunii.

Restauracje na Placu Zwycięstwa w Timisoarze

Restauracje na Placu Zwycięstwa w Timisoarze

Wróćmy jednak do Timisoary, w której o poranku wysiadłem na dworcu kolejowym. Cóż, piękny nie jest, obskurny tak samo, jak część tych w Polsce. Za to pani w okienku mówiła po angielsku, jak kupowałem bilet w dalszą podróż! Słabo, ale wystarczyło. Poszedłem zatem do hotelu, zostawiłem plecak i pomknąłem na miasto. Uwielbiam zwiedzać miasta piechotą, wtedy zawsze lepiej widać, zatem te dwa kilometry do centrum były wspaniałe, by zapoznać się z miastem. Cóż, zanim doszedłem do historycznego centrum, miałem okazję zobaczyć troszkę komunistycznego betonu. Za to później widoki wynagradzały brzydotę czasów słusznie minionych.

Pałac Wodny. Piękny secesyjny budynek w Timisoarze

Pałac Wodny. Piękny secesyjny budynek w Timisoarze

Atrakcje Timisoary

Chociaż będąc szczerym mam też z Timisoarą pewien problem. Bo miasto ma na pewno wiele ciekawych i pięknych miejsc, ale jednocześnie coś mi w nim nie gra. Odczuwam pewnego rodzaju dysonans. Z jednej strony ma naprawdę przepiękne budynki o lekkiej zwiewnej architekturze, ale z drugiej przytłacza ponurą specyficzną architekturą. Ta specyficzna zabudowa to żywy dowód na kilkusetletni rozwój miasta i różne wpływy. Ale o tym przeczytacie za chwilę.

Plac Wolności

Zwiedzanie Timisoary zacząłem od Placu Wolności. Ale nie było to planowane, tak po prostu wyszło, bo tędy prowadziła najkrótsza droga z mojego hotelu. Jest to prawdopodobnie najstarszy plac miasta. Niegdyś przebiegała tędy linia pierwszego tramwaju konnego w Europie! Dziś to co zwraca uwagę, to kolumna na środku placu. Na jej szczycie zobaczymy Matkę Boską, ale w dolnej części znalazło się miejsce dla świętego Jana Nepomucena (Nepomuka). Całość wygląda jak kolumna morowa i faktycznie wzniesiono go jako votum za odejście zarazy z lat 1738 i 1739 r.

Plac Wolności w Timisoarze

Plac Wolności w Timisoarze

Chociaż warto też zwrócić uwagę na inny pomnik, bardziej nowoczesny. To bardziej znak naszych czasów. Oto dziecko wykonane z żelaznych kwadratów, trzymających palce koło ucha tak, by przypominały symbol rozmawiania przez telefon.
Plac Wolności wyglądał kiedyś piękniej, był trawnik i krzewy, były drzewa… W latach 2014-2015 padł ofiarą tego, co dzieje się też w Polsce, czyli tak zwanej dzikiej rewitalizacji. “Remontu” podczas którego wycięto stare i piękne drzewa i został wyłożony kostką. Gdzieniegdzie dla zachowania pozorów posadzono rachityczne drzewka, usiłujące nie zginąć na tej kamiennej patelni.

Rzeźba dziecka rozmawiającego przez telefon. Jeden z przykładów sztuki nowoczesnej w Timisoarze

Rzeźba dziecka rozmawiającego przez telefon. Jeden z przykładów sztuki nowoczesnej w Timisoarze

Jak widać także Rumuni postanowili maksymalnie ciągnąć pieniądze z Unii Europejskiej. I wydawać je, niezależnie czy z sensem, czy bez. A wystarczyło po prostu zlikwidować parking i oddać to miejsce ludziom. Ale pewnie to nie zapewniłoby możliwości wydania pieniędzy na kostkę brukową. Nikt by nie zarobił…

Plac Wolności w Timisoarze

Plac Wolności – to tu znajdowało się historyczne centrum miasta.

Plac Zwycięstwa

Plac Zwycięstwa to chyba najbardziej reprezentacyjny plac w Timisoarze. Z placu opisanego powyżej, dostać się można na niego deptakiem czyli ulicą Alba Iulia.
Latem rozpościera się nad nią dach z parasolek, czyli dość powszechny w ostatnich latach motyw, mający upiększyć ulicę i przyciągnąć na nią turystów. Ale przyznam, że ładnie to wygląda, kiedy słońce pada na nie prosto z góry. Zobaczcie zresztą sami.

Ulica pod parasolkami w Timisoarze

Ulica pod parasolkami w Timisoarze

To na Placu Zwycięstwa 20 grudnia 1989 zebrali się Rumunii, dając sygnał do rewolucji, która pięć dni później doprowadziła do egzekucji przez rozstrzelenie bezwzględnego dyktatora Nicolae Ceaușescu.
Kiedy wyjdziemy na plac, zobaczymy przed sobą długą przestrzeń, zamkniętą za naszymi plecami potężnym gmachem opery. Z drugiej strony perspektywę domyka konstrukcja o dziwnych wieżyczkach. To katedra prawosławna czyli oficjalnie Sobór Trzech Świętych Hierarchów w Timișoarze. Przestrzeń ma około 350 metrów i to tu toczy się życie. I także z tym miejscem mam kłopot natury estetycznej.

Timisoara. Widok na Plac Zwycięstwa. Po lewo Pałac Lofflerów

Timisoara. Widok na Plac Zwycięstwa. Po lewo Pałac Lofflerów

Powiem wprost. Ja się na Placu Zwycięstwa po prostu źle czułem. Wszystko przez otaczające budynki. Potężne secesyjne gmachy wyglądają ponuro i groźnie. Po części dlatego, że w oknach znajdują się ciemne żaluzje, co sprawia wrażenie, jakby okna były “zabite dechami”. Po drugie na pewno części z budynków, przydałby się remont. A po trzecie ciemny kolor elewacji potęguje wrażenie ogromu bryły. Źle to mi się komponowało z zielenią trawnika i delikatną małą architekturą.
Prym wiedzie tu Pałac Dauerbach (nazwa pałac pochodzi od dawnej restauracji). Budynek jest tak ciężki i tak ponury, że śmiało swoją katownię mogłaby w nim mieć jakaś tajna służba, zajmująca się przesłuchiwaniem i torturowaniem ludzi.

Pałac Dauerbach czyli ponury budynek przy jednym z głównych placów w Timisoarze

Pałac Dauerbach czyli ponury budynek przy jednym z głównych placów w Timisoarze

Spacerując dalej, warto zwrócić uwagę na wysoką kolumnę. Na jej szczycie widać wilczycę karmiącą bliźnięta. Nie, nie zabłądziliście! To dar od Rzymu dla Timisoary z 1926 roku, przedstawiający rzecz jasna mit założycielski Wiecznego Miasta i legendarnych braci Remusa i Romulusa.

Kolumna z Wilczycą Kapitolińską podarowana Timisoarze przez Rzym

Kolumna z Wilczycą Kapitolińską podarowana Timisoarze przez Rzym

To czym mnie jednak plac do siebie przekonał, to toczące się dookoła niego życie. To tu znajdują się liczne restauracje, fast foody jak np. KFC i kawiarnie. Mnóstwo kawiarni! Dlatego po prostu zajmijcie stolik w jednej z nich i obserwujcie ludzi. Uwielbiam to robić, gdziekolwiek jestem. Rzecz jasna jeśli jesteście głodni, zamiast kawy wybierzcie obiad 🙂

Katedra prawosławna

Przyznam się Wam, że patrząc na ten budynek mam skojarzenie z domkiem Gargamela ze Smerfów. Ostatni raz takie myśli miałem w Kamieńcu Podolskim, jak zobaczyłem podświetlone na czerwono wieżyczki tamtejszego zamku.
Cóż, może to jednak tylko moje skojarzenie i nie jestem do końca normalny.

Katedra prawosławna w Timisoarze

Katedra prawosławna w Timisoarze.

Wnętrze katedry prawosławnej w Timisoarze

Wnętrze katedry prawosławnej w Timisoarze

Tak naprawdę katedra prawosławna czyli Sobór Trzech Świętych Hierarchów została zbudowana z rozmysłem. To co widzimy to mieszanka dwóch stylów. Pierwszy to bizantyjski rozmach, bo jest ogromna! Drugi styl jest bardziej lokalny, bo odwołuje się do cudownej urody monasterów w Bukowinie. Tamte rzecz jasna nie są tak ogromne, ale kolorami i zdobieniami rzucają na kolana. Budynek wbrew pozorom nie jest wielkim i starym zabytkiem. Świątynia została zbudowana w latach 1937-1940. Posiada 11 wież, z których najwyższa ma aż 96 metrów wysokości.

Zamek Hunyadych

Zamek Hunyadych stoi deczko z boku Placu Zwycięstwa. Został zbudowany w latach 1443-1447 przez Johna Hunyadiego (stąd rzecz jasna nazwa) i teoretycznie jest najstarszym zabytkiem w Timisoarze. Ale z racji późniejszych modernizacji i przebudów, nie dam sobie uciąć ręki, że faktycznie jest najstarszy. Ostatnia wielka przebudowa miała miejsce w 1850 roku. To co jest pewne, to że budynek obecnie niszczeje, bo co prawda mieści się w nim oddział jednego z muzeów, ale co z tego, skoro jest zamknięty?

Zamek Hunyadych. Po dawnej świetności nie pozostało już prawie nic

Zamek Hunyadych. Po dawnej świetności nie pozostało już prawie nic.

Przed budynkiem stoją dwie lampy. To symbol, który ma przypominać, że Timisoara jako pierwsze miasto w Europie 12 listopada 1884 roku uruchomiło elektryczne oświetlenie! Warto też powiedzieć, że pierwszy na świecie był Nowy Jork.

Plac Unii (Piața Unirii)

Na północ od opisanych wyżej miejsc znajduje się chyba najpiękniejsza dla mnie część Timisoary. To Plac Unii – ogromna wybrukowana przestrzeń, gdzie na cień jest szansa tylko pod parasolami knajpek, licznie rozłożonych przy budynkach. Na środku stoi kolumna morowa z 1740 roku, czyli druga w Timisoarze figura Matki Boskiej. To votum za zakończenie epidemii dżumy z 1740 roku.

Plac Unii w Timisoarze

Plac Unii w Timisoarze. Świątynia w tle to kościół katolicki. Po przekątnej placu stoi świątynia prawosławna

Za to stojąc na środku lub spacerując po bokach Placu Unii, można zachwycać się tym, co lubię. Tu znajdują się budynki, które w części powstały pod władaniem Habsburgów. Dla moich oczu była to czysta radość.
Plac jest prostokątny i ma wymiary 110 na 150 metrów. Najbardziej wyróżniającymi się budynkami są świątynie. Stojące po przeciwnych krańcach serbska katedra prawosławna oraz katolicka katedra św. Jerzego zbudowana w stylu barokowym. Chociaż najpiękniejszym budynkiem na placu nie są świątynie. W mojej ocenie najładniejszy jest pałac biskupów przylegający do serbskiej katedry. Chociaż w zasadzie cały plac zabudowany jest harmonijnie i nie ma tu niepasujących do siebie budynków.

Pałac biskupów serbskiego kościoła prawosławnego

Pałac biskupów serbskiego kościoła prawosławnego.

Kamieniczki okalające Plac Unii w Timisoarze

Kamieniczki okalające Plac Unii w Timisoarze

Inne atrakcje Timisoary

Powyżej opisałem główne atrakcje Timisoary, które możecie zwiedzić lub obejrzeć. Ale rzecz jasna atrakcji jest tu o wiele więcej. Są liczne muzea, jeśli jesteście ich miłośnikami. Ponieważ Timisoara była kiedyś potężną twierdzą, zachowało się kilka bastionów, w których są zarówno muzea, jak też knajpki. Dla miłośników kwiatów znajdzie się rosarium, a wielbiciele skansenów mogą pojechać do Muzeum Wsi Banackiej. Nudzić się nie będziecie, nawet ci, którzy przyjechali z dziećmi mogą np. wpaść do zoo.

Nowa Synagoga w Timisoarze. Niegdyś wspaniały budynek będący centrum żydowskiej społeczności, dziś niszczeje i nie wiadomo, ile jeszcze przetrwa

Nowa Synagoga w Timisoarze. Niegdyś wspaniały budynek będący centrum żydowskiej społeczności, dziś niszczeje i nie wiadomo, ile jeszcze przetrwa.

Aha, w Timisarze są też dwie synagogi. Ale na mnie największe wrażenie zrobiła ta najmłodsza czyli Nowa Synagoga – na zdjęciu powyżej. Budynek wzniesiony w stylu neo-mauretańskim robi kolosalne wrażenie i tylko żal serce ściska, że po prostu niszczeje. Rozpada się wręcz w oczach. I jak łatwo się domyślić nie można go zwiedzać, a zaledwie obejrzeć z zewnątrz.

Nowa Synagoga w Timisoarze niestety coraz bardziej niszczeje

Nowa Synagoga w Timisoarze niestety coraz bardziej niszczeje

Jeśli nie zwiedzanie, to co?

Ponieważ nie samym zwiedzaniem człowiek żyje, na pewno coś trzeba robić poza nim. Dlatego ja po prostu dużo chodziłem, bo szczególnie okolice Placu Unii są urokliwe. Tu w bocznych uliczkach znajduje się mnóstwo małych restauracji, pubów i kawiarni. Jednak jakoś zawsze ciągnie mnie, by zobaczyć miasto z góry. Dlatego łącząc swoje zamiłowanie do dobrego craftowego piwa i dobry widok na miasto, odwiedziłem pub/restaurację Craft Rooftop. Lokal tuż obok Placu Wolności znajdujący się na dachu jednego z budynków. Wspaniały widok na okolicę i przyzwoite piwo w upalny dzień. Pełnia szczęścia!

Piwo w jednym z pubów w Timisoarze

Piwo w jednym z pubów w Timisoarze.

A wieczorem odwiedziłem jakiś kolejny przybytek czyli pub Biblioteka, mieszczący się… koło biblioteki. Z najwyższą przyjemnością studiowałem tam kolejne lokalne craftowe piwa. Obsługa stanęła na wysokości zadania i nigdy nie podali niczego, co byłoby niesmaczne.

Timisoara noclegi i hotele

Jak każde wielkie miasto, tak również Timisoara oferuje noclegi na niemal każdą kieszeń. Jeśli zależy Wam na czymś bardzo tanim na pewno wybierzecie jakiś hostel. Ale rezerwacja kilkugwiazdkowego hotelu w centrum też nie będzie problemem. Ja wybrałem wariant pośredni, czyli nocleg za rozsądną cenę w trzygwiazdkowym hotelu Prezydent około 1,5km od centrum. Bardzo sobie chwalę klimatyzację, bo był upał. Wybór standardu zależy od Was. Ceny w Rumunii są podobne do tych w Polsce i to zarówno jeśli chodzi o ceny żywności, jak też noclegów. Więcej noclegów wyszukacie w tej wyszukiwarce.

Paweł Osmólski
Amator podróży do Azji i po Europie Wschodniej, a szczególnie po Bałkanach. Jakoś tak mam, że marzenia same mi się nie spełniają, zatem robię wszystko, by je spełnić. Preferuję wyjazdy w pojedynkę, bo tylko wtedy w drodze spotyka się najciekawszych ludzi. Nie zawsze miłych, ale tylko tak można poznać prawdziwą twarz danego kraju. Wolę brudną prawdę niż lukrowane opowieści o jednorożcach. Dlatego moje opisy są czasami do bólu szczere ale zawsze prawdziwe. Dużo pracuję, w czasie wolnym piszę tego bloga i szukam najlepszego piwa na świecie :)

1 Comment

  1. Konkretny, zwięzły opis … Tak jak lubię 😊

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.