EuropaPolska

Zamek w Krasiczynie. Magnacka rezydencja z przepięknym sgraffito

0

Zamek w Krasiczynie to jedna z najbardziej malowniczych polskich rezydencji. Wszystko przez sgraffito, które pokrywa znaczną część jego elewacji. A jeśli dodamy do tego wymyślny kształt baszt zamkowych i otoczenie pięknego parku, zyskamy atrakcję, którą warto zwiedzić. 

Do zwiedzania zamku w Krasiczynie przymierzałem się kilka lat. Wszystko przez to, że kilkukrotnie byłem w pobliskim Przemyślu, ale zawsze brakowało mi czasu. Bo albo jechałem do Lwowa, albo czasu było za mało, bo skupiałem się np. na pobliskim Jarosławiu czy przepięknym zamku w Łańcucie. I wreszcie przyszedł taki wyjazd na Podkarpacie, podczas którego Krasiczyn był jednym z głównych celów. 

Dawne główne wejście do zamku w Krasiczynie

Dawne główne wejście do zamku w Krasiczynie

Krasiczyn. Dawna świetność na skalę europejską!

Czasami kiedy mam czas, wertuję stare gazety. Kiedyś szukałem jakiś informacji o Cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie. Tego, czego szukałem, nie znalazłem, ale napotkałem na wspaniały opis pałacu w Krasiczynie. Poniższe opisy pochodzą z wychodzącego ówcześnie we Lwowie Dziennika Polskiego z wieczornego wydania gazety z 26 lipca 1903 roku.

“Stanisław Okraszewski, w swej pracy o Krasiczynie, zamieszczonej w Bibliotece Warszawskiej (1842 T. II, 476) pisze: Gdyby ten zamek znajdował się w Anglji lub Niemczech, odbywanoby do niego pielgrzymki, a kosztowny opis z rycinami zapoznałby świat cały z najskrytszym jego zakątem. U nas nikt nawet nie wie, że jest Krasiczyn na świecie”

Dziedziniec zamku w Krasiczynie

Dziedziniec zamku w Krasiczynie

Co zatem się w tym wspomnianym jakże wspaniałym Krasiczynie kryje, że już ówczesny dziennikarz tak się tym zamkiem zachwycał? Wracam do wyżej wymienionej gazety:

W „Starożytnej Polsce” Michała Balińskiego czytamy o Krasiczynie nad Sanem co następuje: „Aleksy, syn Jakóba z Siecina Siecińskiego, otrzymawszy w udziale majętność Krasiczyn około r. 1540, począł się pisać Krasiczynckim. Stanisław kasztelan przemyski, rozpoczął 1592 r. potężne mury zamku wznosić, ukończył zaś syn jego, wojewoda podolski Marcin. […] Do najpoważniejszych i najpiękniejszych pomników przeszłości, należy zamek tutejszy, zaszczycony nawiedzinami trzech monarchów z rodu Wazów.

Utwór ten, architektury gotyckiej, zbudowany w duży czworogran, obwiedziony jest szerokim okopem wodą napełnionym, cztery, koronkowym filigranem otoczone wieże, wznoszą się na jego rogach, a główna brama przypomina podwoje najsławniejszych świątyń Europy. Nad bramą wznosi się ozdobna wieża z zegarem ; wewnątrz dziedziniec piętrowemi osnuty galerjami. Na ścianie prowadzącej do kaplicy, znajdują się popiersia cesarzów niemieckich, wielu królów i sławnych mężów; okazałe salony przyozdobione są arabeskami i robotami snycerskiemi. Obrazy w złoconych ramach przedstawiają zdarzenia z czasów Zygmunta III i Władysława IV. Baszta zwana papieską, ma pokój z wizerunkami papieży”.

Baszta Szlachecka zamku w Krasiczynie

Baszta Szlachecka zamku w Krasiczynie

Historia zamku w Krasiczynie

Zamek w Krasiczynie położony jest nad rzeką San, co kilkaset lat temu od razu dawało mu kilka punktów do obronności. I to właśnie dlatego został zbudowany w tym, a nie innym miejscu. 
Jak się łatwo domyślić, historia zamku w Krasiczynie to ewolucja umocnień. Najpierw rzecz jasna stało tu drewniano-ziemne umocnienie. Jednak z uwagi na to, że okolica była niespokojna, a czasami ciągnęły tędy obce wojska, około 1580 roku zapadła decyzja, by zbudować murowaną fortecę. Inicjatorem stał się kasztelan przemyski Stanisław Krasicki. Wtedy powstał zarys tego, co w następnych latach było rozbudowywane. Zbudowana forteca była czworobokiem z czterema basztami. 

Ale charakter powstałej warowni nadał syn Stanisława czyli Marcin Krasicki. To wtedy zbudowano modny w tamtych czasach “palazzo in fortezza”. Pałac-forteca – dwa w jednym, bo miało być i pięknie, i bezpiecznie. Baszty zostały nadbudowane, dzięki czemu były wyższe i mocniejsze, tak samo stało się z murami. 
Jednak by nadać fortecy pewnej zwiewności, nie zapominano też o elementach ozdobnych. Dlatego na murach zbudowano charakterystyczne attyki.

Attyka zamkowa w Krasiczynie

Attyka zamkowa w Krasiczynie

To wtedy zbudowane baszty otrzymały nazwy, nawiązujące do ówczesnego postrzegania świata: Boska, Królewska, Szlachecka, Papieska. 
Jak widać chłopów, na wyzysku których oparty był ten system, nie uraczono honorową nazwą. Bo i jakby miała się nazywać? Baszta Chamska? Wszak tak tytułowano chłopów.
Oczywiście wraz z budową murów, powstawały też piękne pomieszczenia wewnątrz. Dość powiedzieć, że w Baszcie Papieskiej obrazy i zdobienia nawiązywały właśnie do papieża. Ale by piękniej było wszystkim, na dziedzińcu powstały krużganki.

Dziedziniec zamkowy w Krasiczynie

Dziedziniec zamkowy w Krasiczynie

W roku 1687 kończy się władanie rodu Krasickich nad zamkiem w Krasiczynie. Warownia przechodzi w ręce rodu Tarłów, a następnie Modrzewskich. W następnych latach w wyniku walk zamek jest w części niszczony, ale za każdym razem znajduje się ktoś, kto podejmuje się odbudowy i przywrócenia mu świetności.

Sapiehowie. Nowy ród na zamku

Ważnym posiadaczem, który wywarł wpływ na zamek w Krasiczynie jest ród Sapiehów, który wchodzi we władanie warownią w roku 1834 i rządzi tu przez ponad sto lat. Sapiehowie wkładają w remonty i modernizację nie tylko wiele serca, ale też pieniędzy. O tym, że traktowali Krasiczyn jak siedzibę rodową, niech świadczy fakt, że wprowadzili zwyczaj sadzenia drzew na pamiątkę narodzin dzieci. Kiedy rodził się chłopiec, sadzili dąb, kiedy dziewczynka sadzona była lipa. Drzewa stoją do dziś, wraz z kamiennymi płytami, informującymi na czyją pamiątkę jest potężne drzewo! Na szczęście lex Szyszko nie wpłynął na te piękne drzewa i przetrwały wielkie wyrąbywanie Polski. 

Dąb Adam, zasadzony na pamiątkę narodzin Adama Sapiehy

Dąb Adam, zasadzony na pamiątkę narodzin Adama Sapiehy

Wielką datą w historii zamku, czy też bardziej już pałacu był rok 1852. To wtedy wybucha potężny pożar, który prawie w całości strawił zamek w Krasiczynie. Sapiehowie postanowili, że z zewnątrz odbudują swoją siedzibę taką jaką była, jednak wnętrze będzie już nowoczesne. 
Zamek w Krasiczynie trwał i z lekkimi tylko rysami przetrwał pierwszą wojnę światową i powitał odradzającą się po 123 latach okupacji Polskę.

Swołocz ze Wschodu

Najgorsze jednak miało dopiero nadejść wraz z drugą wojną światową. Po tym, jak wojna obronna 1939 roku skończyła się porażką Polski, na zamek w Krasiczynie wkraczają Niemcy. Dopuszczają się oni mordów na Polakach, jednak zabytki szanują. Dawna warownia nie ucierpiała, co więcej dzięki temu, że pozostali w niej trochę dłużej niż powinni i do czego zobowiązali się w umowie z ZSRR, Sapiehowie zyskują więcej czasu, na wsadzenie dobytku na wozy i wywiezienie go w kierunku Krakowa. 

Do zamku w Krasiczynie wkraczają wreszcie Rosjanie. Czy też lepiej powiedzieć swołocz ze Wschodu. Ewentualnie dzicz lub po prostu bydło (z całym szacunkiem dla rogacizny). Otóż Rosjanie niemal wszystko to, czego nie wywieziono, wynoszą na dziedziniec i… palą. Zabytkowe drewno i ozdoby palą się pięknie. Ale ponieważ żołdacy zauważają, że znaleźli się w pałacu, a w tego typu miejscach mieszkali przez stulecia bogaci ludzie, przystępują do szukania skarbów. Posuwają się nawet do tego, że z trumien wyciągają zwłoki i w poszukiwaniu kosztowności wywalają doczesne szczątki na posadzkę krypty. To postępowanie można powiedzieć, że będzie ich cechą rozpoznawczą lub też “sportem narodowym”. Tak samo bowiem czynią kilka lat później w opactwie Cystersów w Lubiążu. Taka sama profanacja, w tym samym celu. Tylko wieczny spoczynek naruszyli Piastom Śląskim.

Krypta rodziny Sapiehów w Krasiczynie

Krypta grobowa rodziny Sapiehów w Krasiczynie

Epilogiem smutnego spotkania Rosjan z zamkiem w Krasiczynie jest powstanie na jego terenie filmu Wiatr ze wschodu, w którym dzicz usiłuje uzasadnić najazd wojsk okupacyjnych 17 września 1939 roku. Wiecie, polscy panowie uciskają ukraiński lud, a dzielni rosyjscy żołnierze przychodzą im w sukurs i rzucają się na opresyjne polskie państwo.

Czasy powojenne zamku

Na szczęście podczas drugiej wojny światowej mury zamku nie zostały zniszczone. Pełni za to funkcję schronienia dla ludności narodowości polskiej, która chroni się tu przed bandami UPA. A jak wiemy na Wołyniu Ukraińcy nie przebierają w środkach i zabijają Polaków podczas masowego i zaplanowanego ludobójstwa.

Po wojnie na mocy dekretu reformy rolnej zamek przechodzi na rzecz skarbu państwa. Nowa Polska przystępuje do wstępnego remontu i jednocześnie w zamkowych murach umieszcza technikum leśne. Większe prace konserwatorskie ruszają w latach 60tych, by przyspieszyć dekadę później. Wszystko z tej przyczyny, że nowym właścicielem staje się Fabryka Samochodów Osobowych w Warszawie. Planuje w tych zabytkowych murach umieścić swój ośrodek wczasowy.

Baszta Królewska kształtem nawiązuje do korony

Baszta Królewska kształtem nawiązuje do korony

Kolejny epizod historii Krasiczyna zaczął się w 1996 roku, kiedy zamek przechodzi w ręce Agencji Rozwoju Przemysłu. Ta instytucja przekształca dawną twierdzę w obiekt muzealno-hotelarski. Powstaje tu hotel, kawiarnia i restauracja. I rzecz jasna dalej trwa remont. A trwa do dnia dzisiejszego, bowiem zwiedzając Krasiczyn w roku 2020, widziałem go na własne oczy, kiedy część dziedzińca zajmowało rusztowanie. 

Zwiedzanie zamku w Krasiczynie

Po pierwsze trzeba kupić bilet na konkretną godzinę. Bilety kupuje się przy wejściu na teren zamku i parku. Można obejrzeć tylko dziedziniec i park, ale szczerze polecam kupno biletu obejmującego zwiedzanie wnętrz. 
W przeważającej większości nic Was nie zachwyci, ale jest jedna perełka, której obejrzenie warte jest zakupu biletu!

Po pierwsze wejścia do wnętrz są tylko z przewodnikiem. Zatem kiedy zbierze się grupa, a te niestety są dość liczne, można wyruszyć na zwiedzanie zamku w Krasiczynie. Ruszamy, że tak powiem “na pokoje”. Najpierw schodzimy do krypty, gdzie na wieczny spoczynek złożeni zostali dawni właściciele pałacu. I to ich zwłoki zostały sprofanowane przez rosyjską, żołdacką swołocz. Tu też przewodniczka opowie o historii miejsca. 

Sufit w kaplicy na zamku w Krasiczynie

Sufit w kaplicy na zamku w Krasiczynie.

Wnętrze kaplicy zamkowej w Krasiczynie

Wnętrze kaplicy zamkowej w Krasiczynie

Następnie zaś ruszamy wyżej czyli do najpiękniejszego pomieszczenia zamkowego. Przed nami kaplica Wniebowzięcia NMP. Tu zachowało się sporo oryginalnych części, które cudem przetrwały wizytę gości ze wschodu. Ale nie jest tak prosto zniszczyć położony kilkanaście metrów wyżej sufit. Dlatego do dziś cieszy oko obrazami i innymi zdobieniami. Przerwało to, czego nie można było łatwo dosięgnąć, wyciągnąć, zniszczyć, spalić. Dlatego w całym zamku przetrwały kamienne rzeźbienia ozdobnych portali przy drzwiach. Warto na nie zwracać uwagę! A w kaplicy przetrwała też ozdobna posadzka!

Bogato rzeźbiony portal wejściowy prowadzący do kaplicy w Krasiczynie

Bogato rzeźbiony portal wejściowy prowadzący do kaplicy w Krasiczynie

Przetrwało też troszkę wyposażenia w kolejnym skrzydle, do którego można wejść i do którego prowadzi nas przewodniczka grupy. Wyjaśnia, że większość mebli, które widzimy, jest wypożyczona z innych muzeów. Ale są też skromne meble, które przetrwały wizytę Rosjan. To dlatego, że w tych komnatach nocowali oficerowie. Niestety za wiele możliwości przyjrzenia się temu, co zostało nie mam, bo kręcony jest tu jakiś film. I to dzięki temu mogłem uchwycić taki kadr, jak poniżej. Zdjęcie przedstawiające przepych, z jakim może nam się kojarzyć zamek! Prawda?

Inscenizacja do filmu na zamku w Krasiczynie

Inscenizacja do filmu na zamku w Krasiczynie

A potem jeszcze na wieżę, skąd widać zarówno dziedziniec zamku, jak też dolinę przepływającego obok Sanu. Pięknie tu i żałuję tylko, że jest pochmurno, w słońcu okolica zamku w Krasiczynie wyglądałaby jeszcze piękniej! 
Końcowym epizodem jest zwiedzanie przylegającego do zamku parku. Przyznam, że to piękne założenie, pełne starych drzew i alejek po których aż chce się spacerować! Niestety muszę już uciekać na autobus do Przemyśla. Tam czekają na mnie kolejne atrakcje, a czas nagli!

Najpiękniejsze sgraffito w Polsce

To co jest bardzo charakterystyczne dla zamku w Krasiczynie to sgraffito czyli specjalna forma zdobienia murów. Na czym polega ta technika? Otóż na mur kładzie się dwie różnokolorowe warstwy tynku – ciemniejsza na dole i jaśniejsza na górze. Następnie ta zewnętrzna jest usuwana i odsłania się ta spod spodu, dzięki temu powstaje wzór. Oczywiście wzór nanosi się przed zeskrobaniem warstwy, tak jest po prostu prościej.

Sgraffito przedstawiające władców Polski z zamkowych murów

Sgraffito przedstawiające władców Polski z zamkowych murów

I jeśli spojrzycie na bryłę zamku, to znaczna jego część pokryta jest właśnie takimi ozdobami. Dziś całkowita powierzchnia sgraffito to około 3500 m2, dawniej było to około 7000 metrów kwadratowych! Ale tu zobaczymy nie tylko geometryczne odwzorowania bloków kamienia, ale przede wszystkim obrazy. Tak, sgraffito w Krasiczynie przedstawiają postaci, ale tez opowiadają historie! A oprócz tego są świadkami swej epoki, bo jest tu także poczet królów polskich! Naprawdę warto się bliżej przyjrzeć z pozoru zwyczajnym ozdobom. Moja rada: weźcie aparat z dobrym obiektywem, bo na zdjęciach zobaczycie więcej szczegółów. 

Krasiczyn: bilety i godziny zwiedzania

  • Zwiedzanie zamku w Krasiczynie odbywa się o każdej pełnej godzinie. Pierwsze wejście z przewodnikiem o godzinie 9:00 a ostatnie o 16:00

Cena biletu na wszystko to koszt 25 zł za bilet normalny i 19 za bilet ulgowy. 
W cenie biletu wejście z przewodnikiem do zamkowych komnat, a także wejście na wieżę i do lochów. W lochach jest śmieszna wystawa z inscenizacją narzędzi tortur itp. Wygląda to żenująco i śmiesznie. Serdecznie nie polecam wejścia do owych lochów.
Aha w ramach zakupionego biletu można też wejść na wieżę zegarową i obejrzeć panoramę Krasiczyna oraz okolic.

  • Zwiedzanie trwa około 50 minut.
  • W skrzydle zamku znajduje się hotel, w którym rzecz jasna możemy wykupić pokój, jeśli szukamy noclegu w Krasiczynie.
Paweł Osmólski
Amator podróży do Azji i po Europie Wschodniej, a szczególnie po Bałkanach. Jakoś tak mam, że marzenia same mi się nie spełniają, zatem robię wszystko, by je spełnić. Preferuję wyjazdy w pojedynkę, bo tylko wtedy w drodze spotyka się najciekawszych ludzi. Nie zawsze miłych, ale tylko tak można poznać prawdziwą twarz danego kraju. Wolę brudną prawdę niż lukrowane opowieści o jednorożcach. Dlatego moje opisy są czasami do bólu szczere ale zawsze prawdziwe. Dużo pracuję, w czasie wolnym piszę tego bloga i szukam najlepszego piwa na świecie :)

Comments

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.